Co nas czeka dokładnie za rok? "Będziemy jakimiś wariatami ze Wschodu"

Kiedy skończy się polityczny i prawny chaos oraz co czeka nas w nowym roku? Komentowali w "Poranku Radia TOK FM" publicyści Agnieszka Wiśniewska z "Krytyki Politycznej", Michał Krzymowski z "Newsweeka" i politolog Robert Sobiech z Collegium Civitas.

Wg dr. Roberta Sobiecha PiS niszczy struktury państwowe. - To kompletne destabilizowanie systemu politycznego i prawnego. Prezydent bez cienia wątpliwości to podpisuje. W Polsce się dzieje bardzo źle: rozmontowujemy instytucje i procedury prawne przy i tak bardzo niskim zaufaniu społecznym do instytucji. Czy PiS zdaje sobie sprawę, że po nim przyjdą inni? I co będą robić z tym demontażem?

Michał Krzymowski radził protestującym w Sejmie posłom PO i Nowoczesnej: - Jeśli opozycja dosłownie na pół kartki nie wypunktuje tych wszystkich uchybień czy punktów, w których złamano regulamin i konstytucję, i nie wystosuje kilku klarownych żądań, to  na poziomie propagandowym PiS wygra. Bo weźmie opozycję na przeczekanie. To w krótszej perspektywie. Natomiast w dłuższej ten obrazek dygnitarza wywożonego nocą limuzyną, któremu zbierani są ludzie spod kół, będzie bardzo szkodliwy. Będzie przypominany do końca kadencji. Jeszcze ten uśmiech Jarosława Kaczyńskiego... Myślę, że to będzie bardzo dla PiS-u szkodliwe.

Czytaj też: Kaczyński rechocze na widok protestujących, Kraśko komentuje >>>

Jak jednak podkreślił publicysta "Newsweeka", relacje z kuluarów pokazują, że konflikt wokół budżetu podsycany był przez Kaczyńskiego. Chociażby sprawa posła PO Michała Szczerby, wykluczonego z obrad, ale ws. którego marszałek Sejmu skłonny był z początku do porozumienia: - W międzyczasie Jarosław Kaczyński przyszedł do Marka Kuchcińskiego i to wtedy marszałek się tak bardzo usztywnił. Także podczas posiedzenia klubu PiS  w piątek Kaczyński mówił, że musimy zwyciężyć, nie możemy się cofnąć i musimy iść ławą, nie może być wyłomu. Ten sygnał poszedł od samego prezesa.

- Kultura dialogi i negocjacji jest wykluczana. I Platforma, i Nowoczesna powinny sformułować konkretne postulaty: o co nam chodzi i kiedy zakończymy protest. Ale być może będzie wtedy ściana - zauważył Sobiech. I przypomniał:

Sytuacja jest patowa. To, co próbował zrobić prezydent Duda, mówiąc, że będzie mediatorem, natychmiast zostało zgaszone przez konferencję, na której wystąpił prezes Kaczyński, pani premier, marszałek itd. Nie było śladu o tym, że prezydent jakąkolwiek próbę mediacji podjął. To wyraźne pokazanie, że kończymy z formułą, gdzie będziemy cokolwiek uzgadniać i pytać.

Jak też zauważył, najgorsze PiS-owskie projekty ustaw, oprócz ustawy o gimnazjach, to te poselskie - które można szybko przepchnąć przez parlament: - W perspektywie krótkoterminowych zysków to może być skuteczne. W perspektywie funkcjonowania państwa jest to zabójcze. Przypominam sobie obrazki z Ukrainy: w tym momencie jedziemy w stronę Kijowa. Ze wszystkimi konsekwencjami gospodarczymi, społecznymi, politycznymi.

Agnieszka Wiśniewska zauważyła, że PiS musi atakować instytucje, które mogą w zapobiec wprowadzeniu chaosu. PiS-owskie „reformy” mają być przede wszystkim szybkie i widoczne. - To widać od początku: każdy z tych projektów od 500 plus po reformę edukacji ma pokazać, że my coś robimy. Proponujemy zmiany i one mają być spektakularne. 500 plus jest spektakularne, ale czy jest rozwiązaniem długofalowym, które ma wspierać rodzinę? Nie. Tu się co miesiąc po prostu wypłaca pieniądze. I jak ich zabraknie, to się przestanie. I ta sytuacja się nie zmieni - zauważyła komentatorka.

To samo mówiła o reformie edukacji: - Nikt nam nie powie, ze się nie da, bo się da. My w pół roku potrafimy przerobić szkoły i programy. I z tej spektakularnej reformy wyniknie spektakularny chaos. Ale tu nie ma żadnego długofalowego planu, nikt nie myśli o tym, co będzie za cztery lata. Jak się robi taką reformę, to się blokuje wszelkie instytucje, które mogłyby te zmiany spowalniać: to jest przedstawianie projektów jako poselskie, to jest blokowanie TK... Tu nie ma pola do dyskusji z opozycję i nic dziwnego, że opozycja sięga po takie uliczne metody jak okupacja. Bo jest kompletnie bezradna. Bo wszelkie inne metody zostały rozmontowane.

Co czeka nas za rok i jak wyglądać może sytuacja w kraju w grudniu 2017?

Robert Sobiech:

PiS ma wszystko. To pierwszy rząd po 1989, który ma wszystko: i prezydenta, i Sejm, i Senat. Nie ma żadnego powodu, by PiS chciało nowych wyborów, poza jednym: większością konstytucyjną. Ale to mało prawdopodobne. Oczekiwanie społeczne są tak rozkręcone i jeszcze podbudowane przez 500 plus, że znaczna większość wyborców PiS oczekuje, że będzie szybka zmiana w ich sytuacji życiowej. Jak przy 500 plus. Ale jak PiS będzie się zmierzał z reformą zdrowia, edukacji, budowa autostrad, wykorzystaniem środków wymagającym współpracy z samorządem, to się okaże, że ta zmiana nie jest szybka.

Michał Krzymowski:

To partia stojąca przy Kaczyńskim z nogą przy karabinie i gotowa głosować w nocy. To może zmienić tylko jedna rzecz: sondaże. A one są obecnie bardzo wysokie.

Agnieszka Wiśniewska:

Za rok będą kolejne pytania, jak sobie poradzić z 500 plus i chaosem w edukacji. Ale będziemy i w innej sytuacji międzynarodowej. Będziemy w Europie B, Trump będzie już przez rok na fotelu prezydenckim, nasz głos na arenie międzynarodowej w ogóle nie będzie się prawdopodobnie liczył, będziemy jakimiś wariatami ze Wschodu. (...) Napływają do nas Ukraińcy, mamy ich ponad milion,  a polityka wschodnia leży... Będziemy mieli eskalację sporego konfliktu. Nikt na Zachodzie się tym nie będzie przejmował.

DOSTĘP PREMIUM