Podejrzenie korupcji w Sądzie Najwyższym. Dowody to materiały z operacji specjalnej CBA. Śledztwo właśnie przedłużono

Sprawę od kilku miesięcy prowadzi dwóch prokuratorów z lubelskiej delegatury Prokuratury Krajowej. A chodzi o podejrzenie korupcji na szczytach władzy sądowniczej i powoływanie się na wpływy. Śledztwo wcześniej zostało umorzone, ale w sierpniu podjęto je na nowo. Teraz zostało przedłużone, do 28 maja.

- Śledztwo jest wciąż w początkowej fazie - przekazał nam szef lubelskiej Prokuratury Krajowej, prokurator Maciej Florkiewicz. Cała rzecz bowiem w tym, że zgromadzono ogromną liczbę tajnych materiałów dowodowych, m.in. z podsłuchów, a jest ich ponad sto tomów. Prokuratura Krajowa w Lublinie musiała specjalnie na nie kupić dwie dodatkowe szafy pancerne.

Prokuratorzy kończą zapoznawanie się z nimi, by móc podejmować kolejne czynności.

- Musimy pamiętać, że są to materiały z operacji specjalnej CBA, co wymaga bardzo szczegółowej i rzetelnej ich znajomości przez prokuratorów i to już nie tylko pod kątem prawnym, ale przede wszystkim muszą oni stwierdzić, czy mamy w tej sprawie dowody na popełnienie konkretnych przestępstw - dodaje Florkiewicz.

Śledczy rozpoczęli przesłuchiwanie świadków

 

W najbliższym czasie będą występować do sądów o zwolnienie konkretnych adwokatów z tajemnicy adwokackiej, tak by można było ich przesłuchać. - W sprawie występują obrońcy, radcy prawni. Prokurator, by móc ich przesłuchać musi wystąpić z konkretnym wnioskiem do właściwego sądu. I te czynności są przed nami - dodaje szef lubelskiej prokuratury.

Śledztwo było prowadzone od 2009 roku, wszczęto je po doniesieniu CBA. Agenci - m.in. w wyniku podsłuchów - zdobyli materiały, które miały świadczyć o tym, że w Sądzie Najwyższym czy w apelacji wrocławskiej mogło dochodzić do przestępstw. Chodziło m.in. o powoływanie się na wpływy i rzekome pośredniczenie - w zamian za łapówki - w załatwianiu korzystnych orzeczeń sądowych. Śledztwo trwało długo, najpierw prowadzono je w Krakowie, a potem w Gdańsku.

Najpierw umorzenie, bo agenci działali niezgodnie z prawem?

 

Najpierw postępowanie umorzył Kraków - uznano m.in., że agenci CBA zbierali materiał dowodowy niezgodnie z prawem. CBA się z tym argumentem nie zgadzało.
Potem, gdy sprawa trafiła do Gdańska, też ją ostatecznie umorzono, ale m.in. z powodu "braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego". Tutaj śledczy nie podzielili zdania swoich kolegów z Krakowa, że CBA zbierało dowody łamiąc prawo. Po wznowieniu śledztwa w sierpniu, teraz zdecydowano o jego przedłużeniu do maja 2017 roku. 


DOSTĘP PREMIUM