"To, co się wydarzyło w Sali Kolumnowej, jest największym przekrętem legislacyjnym w historii wolnej Polski"

- Nagrania pokazane z trzeciej kamery w Sali Kolumnowej pokazują m.in., że na sali były osoby nieuprawnione do zajmowania tam miejsca - stwierdził senator PO Bogdan Klich w Poranku Radia TOK FM.

 

- Nie wykluczam tego, że jakieś poprawki mogą być przejęte przez PiS od opozycji po to, żeby rękami PiS próbować zalegalizować budżet - mówił senator Bogdan Klich w Poranku Radia TOK FM. - My do tego ręki nie przyłożymy, ponieważ uważamy, że to, co się wydarzyło w Sali Kolumnowej, jest największym przekrętem legislacyjnym w historii wolnej Polski - podkreślił.

W środę Prokuratura Okręgowa wydała zgodę na publikację materiału z trzeciej kamery w Sali Kolumnowej Sejmu. 16 grudnia odbyły się tam obrady, po tym jak salę plenarną zaczęli okupować posłowie opozycji. PO i Nowoczesna rozpoczęły protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby. Protestowali też przeciwko zmianom w zasadach pracy dziennikarzy, domagając się zachowania dotychczasowych reguł.

"To jest złamanie konstytucji i regulaminu Sejmu"

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił wówczas obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową. Opozycja uważa, że głosowania były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum. Marszałek zapewnił, że brała w nich udział wymagana w konstytucji liczba posłów.

- To jest złamanie artykułu 113 konstytucji, mówiącego o tym, że posiedzenia Sejmu są jawne - ciągnął Klich. - To jest złamanie artykułu 61 konstytucji, który mówi o dostępie obywateli do informacji o działalności organów władzy publicznej, w tym władz pochodzących z wyborów i to jest w wielu miejscach złamanie regulaminu Sejmu - wymieniał.

"Jak znam się na PiS..."

- Nagrania pokazane z trzeciej kamery w Sali Kolumnowej pokazują m.in., że na sali były osoby nieuprawnione do zajmowania tam miejsca - zaznaczył były minister obrony. - Artykuł 170 regulaminu Sejmu mówi wyraźnie, że na sali obrad mogą przebywać tylko upoważnieni pracownicy Kancelarii Sejmu lub członkowie zaproszonych delegacji, a tam było co najmniej sześć osób, które nie sądzę, że miały odpowiednie uprawnienia - dodał.

- Nic o tym nie wiemy, żeby te osoby miały uprawnienia - zgodził się Jacek Żakowski. - Nie będzie można sprawdzić, chociaż, jak znam się na PiS, to powiedzą, że było uprawnienie ustne od marszałka - stwierdził.

Zobacz też: Kancelaria Sejmu opublikowała materiał z trzeciej kamery z Sali Kolumnowej

 

DOSTĘP PREMIUM