Sierakowski w minutę podsumowuje opozycję: Sfajdała się w majtki ze strachu i wyszła

- Opozycja miała najlepszą okazję, żeby wreszcie pokazać charakter i zmusić Kaczyńskiego do cofnięcia się - oceniał blokowanie mównicy sejmowej Sławomir Sierakowski. Jego zdaniem po zawieszeniu protestu "przestała być opozycją". - Żyjemy w kraju bez prawdziwej opozycji - dodał.

- Czy opozycja słusznie zrobiła wychodząc z sali, a może zrobiła błąd zostając w tej sali już w zeszłym roku? - pytała swoich gości Dominika Wielowieyska w Poranku Radia TOK FM. PO i Nowoczesna od 16 grudnia protestowały w sali plenarnej Sejmu, blokując mównicę. W zeszłym tygodniu zawiesiły protest.

- Miała najlepszą okazję, żeby wreszcie pokazać charakter i zmusić Kaczyńskiego do cofnięcia się - oceniał Sławomir Sierakowski. - On naprawdę nie miał dobrego ruchu: musiałby albo siłą wyprowadzić opozycję, co byłoby krokiem milowym, nawet wobec tego, co dotąd zrobił, albo przenieść obrady, ale wtedy nie można byłoby udawać, że media publiczne działają jak media publiczne czy prokuratura działa jak prokuratura - mówił.

"Opozycja miała wreszcie dobrą okazję..."

- To są kolonizowane instytucje, ale wyglądają jak gdyby nigdy nic - z Sejmem się tego już by nie dało zrobić - dodał naczelny "Krytyki Politycznej". - Opozycja miała wreszcie dobrą okazję, wreszcie się sensownie, charakternie zachowała, po czym się sfajdała w majtki ze strachu i wyszła - podkreślał Sierakowski. I przeszedł do krótkiego podsumowania opozycji politycznej w Polsce.

- Opozycja przestała być opozycją. Żyjemy w kraju bez prawdziwej opozycji - stwierdził publicysta. - KOD się niestety wywalił o własne nogi w międzyczasie, Ryszard Petru okazał się politykiem niedojrzałym, który nie umie się wstrzymać na chwilę od wakacji. Następnie robi nie wiadomo co, chce zgłaszać poprawki swoje i PO - z którą się właśnie pokłócił - w Senacie, gdzie nie ma żadnego senatora. Po prostu sen pijanego - dodał.

"Strajk to nie jest lekka i przyjemna rzecz"

- Na końcu PO, która jeszcze wykazała się jedyną konsekwentną postawą, czytelną dla wyborców - ironizował Sierakowski. - Nie wiadomo, dlaczego przerywa w ostatniej chwili protest, dając jakieś idiotyczne uzasadnienie - powiedział.

- Protest miał trwać dotąd, dopóki Jarosław Kaczyński albo się nie cofnie, albo nie będzie próbował odzyskać mównicy siłą - oceniał publicysta. - To jest normalny strajk. Każdy strajk jest uciążliwy, wygląda źle. Strajk to nie jest lekka i przyjemna rzecz - dodał.

- Tego się trzeba było trzymać, pokazać charakter, dać ludziom wreszcie prawdziwą reprezentację - zaznaczył Sierakowski. - A dzisiaj mamy większość społeczeństwa, która nie ma żadnej realnej, praktycznej, skutecznej reprezentacji politycznej - skonstatował.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM