Zaostrza się konflikt między Franciszkiem a ultrakonserwatywnym kardynałem. Burke zagroził papieżowi 'pouczeniem braterskim'

Historia Zakonu Maltańskiego sięga tak głęboko w przeszłość, że spotyka się w niej z dziejami państwa polskiego z okresu piastowskiego. Pomimo tego ostatnie wydarzenia w Zakonie mają absolutnie dziewiczy charakter. Zakon rzucił rękawicę papieżowi. Za sporem z Wikariuszem Chrystusa kryje się jednak drugie dno. W istocie szpadę z papieżem krzyżuje lider jego opozycji kardynał Burke.

Katalizatorem sporu było zwolnienie trzeciej w hierarchii Zakonu, po wielkim mistrzu i wielkim komturze, osobistości - wielkim kanclerzu. Od dwóch lat funkcję tę pełnił Albrecht von Boeselager. W 2016 roku zarzucono mu, że w okresie, kiedy kierował akcją charytatywną w Afryce, za jego przyzwoleniem rozdawano w rejonie Myanmar prezerwatywy, choć etyka seksualna Kościoła nie zezwala na stosowanie środków antykoncepcyjnych.

Zarzut wyciągnięto na zasadzie odgrzewania starych kotletów, ponieważ kwestia była już wałkowana i nie wykazano wtedy „winy” Boeselagera. Teraz wielki kanclerz zarzutom ponownie zdecydowanie zaprzeczył. Pomimo tego wielki mistrz Zakonu zwolnił Wielkiego Kanclerza ze stanowiska. Boeselager wniósł odwołanie do zakonnego trybunału.

Zakon odrzucił mediację. To jak policzek dla papieża 

Spór postanowił załagodzić papież Franciszek. Powołał 5-osobową komisję śledczą do zbadania sprawy. Kierownictwo Zakonu mediację odrzuciło. To policzek dla papieża i przejaw absolutnej niesubordynacji w ściśle zhierarchizowanym Kościele katolickim, w którym papież dysponuje władza absolutną - nad każdym.

Ale spór ma drugi, istotniejszy, wymiar. Jest przejawem coraz pewniejszej siebie opozycji, która w Watykanie podniosła głowę. Przewodzi jej kardynał Raymond Burke, zarazem kardynał-patron Zakonu Maltańskiego. Miał on stać za zwolnieniem Boeselagera. Co istotniejsze, zacieśniają się podejrzenia, że ultrakonserwatywny Burke chce z Zakonu uczynić awangardę ataku na zbyt liberalnego papieża.

Burke demonstruje przywiązanie do tradycji: odprawia msze trydenckie

Osobiste relacje między obydwoma hierarchami są napięte. Papież zwolnił amerykańskiego kardynała z wysokiej funkcji prefekta Trybunału Watykańskiego. Przeniesienie na stanowisko protektora Zakonu można traktować jako degradację. Burke nie tylko opowiada się za nierozwadnianiem przez Franciszka kościelnej doktryny, ale afektywnie demonstruje przywiązanie do kościelnej tradycji: odprawiając mszę trydencką (po łacinie, tyłem do ludzi) i zakładając historyczny strój liturgiczny, podkreślający monarchiczny charakter Kościoła.

Zagroził papieżowi "pouczeniem braterskim"

Oprócz brukselskich koronek na komżach i albach, czerwonych rękawiczek jako jedyny w Rzymie zakłada kardynał długą na kilka metrów wielką kapę. Na ostatnim synodzie pomstował przeciwko poluźnianiu reguł, zabraniających przystępowania do komunii osobom po rozwodzie i żyjących w kolejnych związkach. Ostatnio zagroził papieżowi tzw. „pouczeniem braterskim”, formalnym ostrzeżeniem Głowy Kościoła przez innych biskupów, w chwili gdy ten może popaść w herezję. Jeśli do „pouczenia” by doszło, byłoby to precedensem w nowożytnych dziejach papiestwa. W wymiarze „Realpolitik” oznaczałby obniżenie rangi Głowy Kościoła.

Zobacz też: Franciszek pozdrowił pielgrzymów po polsku. Papież do ostatniej chwili uczył się naszego języka

DOSTĘP PREMIUM