"Uczynić Polskę krajem peryferyjnym to wybór PiS. Oni cierpią na chorobę wysokościową"

Kanclerz Niemiec uznała Europę różnych prędkości za rozsądną odpowiedź na wyzwania, przed którymi stoi UE. W ocenie prof. Romana Kuźniara, obecne władze w kraju już zdecydowały, że Polska będzie poza głównym nurtem Unii.

- W jaki sposób chcemy rozwijać UE - mówiła po zakończeniu szczytu na Malcie Angela Merkel. Zdaniem kanclerz trzeba odpowiedzieć na to pytanie w perspektywie 10 lat. - Chcemy przedstawić ponadto, jak widzimy naszą rolę w świecie - mówiła Merkel. - Chodzi o odpowiedź na pytanie, jaki wkład chce wnieść Europa do globalizacji, do jakich sojuszy chce należeć i do jakich struktur międzynarodowej współpracy dąży - wyjaśniła kanclerz.

Według koncepcji Europy dwóch prędkości, kraje tworzące trzon UE współpracowałyby ze sobą w polityce zagranicznej, kwestiach bezpieczeństwa oraz w gospodarce i finansach.

Polska świadomie jest poza głównym nurtem

 - My świadomie będziemy poza głównym nurtem. Taki jest wybór obecnych władz - uczynić Polskę krajem peryferyjnym. Minister ds. europejskich wyraźnie powiedział, że my nie musimy się podobać, będziemy płynąć we własnym nurcie, tzn, na zewnątrz głównego europejskiego. To programowa deklaracja naszego MSZ - przypomniał gość Poranka w Radiu TOK FM, prof. Roman Kuźniar z Instytut Stosunków Międzynarodowych UW.

Polska nie mieści się w kręgu pierwszej prędkości w UE

- Ta pierwsza prędkości będzie pochodną kilku kryteriów: finansowego i gospodarczego, ale także bezpieczeństwa i strefy Schengen, czyli stosunku do imigrantów, do uchodźców. My się nie mieścimy w żadnym z nich, co pewnie jutro pani kanclerz Merkel zakomunikuje polskim władzom, z którymi będzie się spotykać w Warszawie - powiedział b. doradca ds. międzynarodowych prezydenta Bronisława Komorowskiego

W ocenie prof. Kuźniara długofalowe skutki takiej polityki rządu PiS będą katastrofalne.

Rząd PiS jest dotknięty chorobą wysokościową

- Obecne władze tego nie dostrzegają, bo są dotknięte syndromem deterioracji [choroba wysokogórska spowodowana niedotlenieniem centralnego systemu nerwowego - red.], czyli braku tlenu, który w polityce umożliwia prawidłowość oceny sytuacji na zewnątrz. Te skutki są w tej chwili nieodczuwalne, ponieważ jesteśmy jeszcze na kroplówce, która nam się należy w związku z długą perspektywą finansową UE, i tutaj się jeszcze trzymamy, bo  potrzebujemy pieniędzy na różne projekty. Natomiast my tak naprawdę wychodzimy z różnych gremiów, z których wychodzimy, bo nie mamy do nich pozytywnego stosunku -  mówił prof. Kuźniar

Dominika Wielowieyska zwróciła uwagę, że Polska nie jest wśród krajów pierwszej prędkości w UE, m.in. dlatego, że nie przyjęła euro.

- Zdaniem wielu ekonomistów, także tych niezwiązanych z PiS-em, dobrze się stało, że Polska nie przyjęła wspólnej waluty, bo pozwoliło jej to przetrwać kryzys ekonomiczny - przypomniała prowadząca Poranek w Radiu TOK FM.

Platforma Obywatelska wykazała się tchórzostwem

Według b. doradcy prezydenta Komorowskiego Polska powinna była przystąpić do strefy euro, "w której są bardzo różne kraje, z Grecją wyłącznie".

- Bardzo trudno jest się stać gospodarką pierwszoligowa, jeżeli korzysta się z tej protezy, pomocy z UE. Był ataki okres kiedy można to było zrobić. Platforma Obywatelska wykazała się tchórzostwem, bo premier Tusk ogłosił przystąpienie do strefy euro i niepotrzebnie się z tego wycofano. Wicepremier Rostowski przekonał premiera, że nie należy tego czynić. W tej chwili rząd PiS tego nie zrobi, a bycie  strefie euro, to warunek sine qua non bycia w pierwszym kręgu. Ale samo bycie w strefie euro jeszcze nie gwarantuje, że będziemy w kręgu decyzyjnym, co z kolei pokazuje przykład Grecji -  podsumował prof. Roman Kuźniar.

 

DOSTĘP PREMIUM