Rostowski: Arogancja ministrów, ich ważność, jazda po bandzie, to przyczyna wypadków

- Uważam, że minister Błaszczak nigdy nie powinien być ministrem. To arogancja władzy, nastawienie ministrów, a nie BOR-owców, i ich jazda po bandzie jest przyczyną wypadków - przekonywał Jacek Rostowski w Poranku Radia TOK FM.

Dlaczego tak jest w Polsce, że najważniejsze osoby w państwie tak często ulegają wypadkom, pytała gościa Poranka w Radiu TOK FM Dominika Wielowieyska. Zdaniem byłego wicepremiera Jacka Rostowskiego, powodem jest nadmierna prędkość.

Traktują przepisy ruchu drogowego jako teoretyczne

- W przypadku tych ostatnich wypadków samochodowych powód jest bardzo prosty: za szybko jeżdżą i nie trzymają się przepisów ruchu drogowego. W ciągu ośmiu lat Platformy Obywatelskiej nie mieliśmy takich przypadków. A tu mamy już do czynienia z aż trzema - wypadek prezydenta Dudy, minister Macierewicz z dużą prędkością wjechał w Bogu ducha winnych cywili, i ostatni z udziałem kolumny premier Szydło - mówił b. wicepremier w Poranku Radia TOK FM. - To wynik arogancji władzy, która traktuje przepisy ruchu drogowego jako teoretyczne - przekonywał Jacek Rostowski.  

Według byłego ministra finansów, to nie funkcjonariusze BOR-u ponoszą winę za tak dużą liczbę wypadków z udziałem najważniejszych osób w państwie.

- Jestem przekonany, że to nastawienie ministrów, a nie BOR-owców, którzy pokazują swoją ważność, siłę i lubują się w szybkiej jeździe. Skutki są takie, że jak się jedzie po bandzie, zresztą po bandzie jeżdżą też w w wielu różnych sprawach, np. polityce zagranicznej, to wtedy wypadku będą miały miejsce - ostrzegał były wicepremier w rządzie PO-PSL. 

Zwykli ludzie są dużo bardziej narażeni na niebezpieczeństwo

 

Rostowski zwrócił uwagę, że zwykli obywatele w konfrontacji z opancerzonymi limuzynami ministrów, mają mniejsze szanse na wyjście z takich zdarzeń bez szwanku.

- Uważam, że minister Błaszczak nigdy nie powinien być ministrem. To nie jest tylko problem ministra spraw wewnętrznych. Każdy kto zna się na ruchu wie, że prędkości zabija. I jest tak samo niebezpieczna dla normalnych ludzi, i tak samo to dotyczy ministrów. Tylko, że w przypadku ministrów jest taki element dodatkowy, dość paskudny: mają takie samochody i są tak obstawieni kolumnami, że jeżeli jest wypadek, to jest dużo bardziej prawdopodobne, że pokrzywdzone będą normalne osoby, a ministrom się nic nie stanie - mówi Jacek Rostowski.

DOSTĘP PREMIUM