Sowa: Teraz mam widok na Pałac Kultury. A tam, na Czerniakowie, był klimat i 50 lat tradycji kulinarnej

- Restauracja "Sowa & Przyjaciele" to historia, lokal sprzedany sieciówce, obok apteka. Przejeżdżam często, wspominam to miejsce. To był piękny czas od strony kulinarnej, duży sukces restauracji. Goście byli zawsze zadowoleni - opowiadał w szczerej rozmowie w Radiu TOK FM Robert Sowa, mistrz kulinarny, b. właściciel nieistniejącej już restauracji "Sowa & przyjaciele" na Czerniakowie.

"Niedzielny Obiad", to nowa audycja w ramówce Radia TOK FM, której gospodarzem jest Przemysław Iwańczyk. Gościem programu był mistrz kulinarny Robert Sowa, właściciel autorskiej restauracji "N31 restaurant & bar".

Robert Sowa z sentymentem wspominał czasy restauracji na warszawskim Czerniakowie, choć przyznaje, że to już historia: Lokal sprzedany sieciówce, obok apteka, gdyby ktoś się źle poczuł może się wspomóc medykamentami. Przejeżdżam często, wspominam to miejsce. To był piękny czas od strony kulinarnej, gastronomicznej duży sukces restauracji, goście byli zawsze zadowoleni.

Niestety, pojawiły się czarne owce, a dokładnie to jedna czarna owca, ale nie dlatego robię dziś jagnięcinę białostocką (śmiech). Natomiast myślę, że najprzyjemniejszym momentem jest to, że kiedy pojawiłem się na Czerniakowie, to moi byli sąsiedzi z budynku mówili: panie Robercie, kiedy pan wróci? Tak nam tutaj smutno bez pana. Korzystając z okazji, chciałem pozdrowić wszystkich z Czerniakowa

- mówił restaurator.

- Sowa ma przyjaciół i w życiu Sowy niewiele się zmieniło, jeśli popatrzymy na restaurację przy Nowogrodzkiej 31, gdzie siedzimy sobie i patrzymy na Pałac Kultury, skąd wszędzie jest blisko, a w sąsiedztwie mam pięć hoteli. Niektórzy goście, którzy opiniują tę restaurację mówią, że z jednej strony szkoda, to całe zamieszanie... A z drogiej strony, to dobrze. Ten styl starej Warszawy, te wszystkie obrazy, które sprowadziłem, ta kolorystyka przedwojenna Warszawy, to menu, które tutaj proponuję, ta porcelana sprowadzona z różnych zakątków świata po to, żeby każde danie było na czymś innym podane... Są dania, które królowały na Czerniakowie, jest wolno gotowana ośmiornica - te ośmiorniczki to faux pax - podawana z grillowanym kalmarem z sałatką z fenkułu. Jest to jedno z najlepiej sprzedających się dań - zapewniał Robert Sowa. 

Kucharz opowiedział też o tremie, jak wyjątkowo towarzyszyła mu podczas dużych pokazów kulinarnych, które zorganizowano tuż po wybuchu afery podsłuchowej.

- Ze sceny widziałem setki osób wpatrzonych we mnie, a ja w nich.Delikatna konsternacja, co kto zrobi, kto co będzie krzyczał? Zawsze rozpoczynam tak, że mówię menu, które przygotowałem, które ugotuje. Tym razem rozpocząłem od konkursu kulinarnego. Pierwsze pytanie: proszę państwa, jak się nazywa moja restauracja? I w tym momencie były brawa, atmosfera się rozluźniła, rozdałem kilka książek z autografami i wróciliśmy do rzeczywistości, czyli do obiadu - wspominał.

Przemysław Iwańczyk zapytał Sowę o mało wyszukane żarciki, które pewnie jeszcze zdarza mu się usłyszeć od klientów, np. w stylu: czy w restauracji są podsłuchy?

Lubisz kotleta schabowego? Czasem zjesz. Wyobraźmy sobie takiego uczciwego schabowego z kostką, smażonego na smalcu, jak to mawiał Maciej Kuroń. I pierwszy, i drugi będzie ci smakował, ale jakby ci żona serwowała codziennie przez 7 dni, pewnie byś miał różny stosunek i do niej, i również do tego schabowego. Jeśli ktoś jest inteligentny doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że w dzisiejszych czasach, w dzisiejszej polityce, nie potrzeba kelnera, kucharza, żeby wiele rzeczy w polityce pozmieniać. Oczywiście jestem elementem historii, jestem w niedzielnych kabaretach. OK., 'wesoło'. Jeśli niektóre osoby tak sobie życzą, no to tak było, fajnie. A teraz jest inaczej.

Sowa zdradził też, gdzie w Warszawie kupić dobrą jagnięcinę.

- Dla słuchaczy z Warszawy kierunek jest jeden: Hala Banacha i sprawa jest załatwiona. Oczywiście można szukać w dzisiejszych supermarketach. Natomiast ja jestem z tego pokolenia, które lubi chodzić na Halę Banacha. Znam tam minimum połowę sprzedawców, tutaj mam warzywa, tu mam jajka od wesołych kurek, tam mam szeroką kaszankę z podrobami, którą specjalnie dla mnie robią, to jest pewien klimat. To, jak ktoś mi zadaje pytanie: Panie Robercie, czego pan szukał na Czerniakowie? Tam była historia, tam był klimat, tam było coś, co nie wiem, czy do końca młodzi ludzie zrozumieją... Natomiast tutaj (przy Nowogrodzkiej) jest zupełnie inaczej. A tam? Tam byłem taki z Czerniakowa. Pan Józio szedł: "dzień dobry!", pani Marysia pytała: "panie Robercie, jak tam zdrowie, wszystko dobrze?". To są te klimaty - opowiadał restaurator w audycji "Niedzielny Obiad" w Radiu TOK FM. 

Tam (Sowa & Przyjaciele) przychodzili ludzie stamtąd i nie stamtąd. Restauracja 'Sowa & Przyjaciele' była dla nich kultowa. Bo to nie tylko 'Karczma Słupska', ale wcześniej była tam 'Sielanka', więc to jest blisko 50 lat tradycji gastronomicznej. Niejeden przejeżdża i ma łezkę w oku

- przyznał Robert Sowa.

W czerwcu 2014 roku tygodnik 'Wprost" ujawnił zapis nagrań ministrów, polityków i biznesmenów, które potajemnie rejestrowano we wnętrzach lokalu przy Gagarina 2 w Warszawie. Nagrania wstrząsnęły sceną polityczną w Polsce, a warszawski sąd uznał, że za sprawę nielegalnych podsłuchów odpowiada Marek Falenta. Sąd skazał biznesmena na 2,5 roku więzienia. Dwaj kelnerzy zamieszani w nielegalny proceder dostali wyroki w zawieszeniu. Restauracja została zamknięta.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM