Śpiewak: Szyszko jest nierozgarniętym ministrem, łatwo mu wcisnąć coś, co jest wrzutką deweloperską

- Mamy bardzo poważne problemy ekologiczne i środowiskowe w miastach: katastrofa smogu. I w tym momencie PiS postanawia wykarczować cały kraj - mówił w Radiu TOK FM Jan Śpiewak, warszawski radny i działacz stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. W jego ocenie ustawa wygląda na wrzutkę deweloperską, którą ktoś wcisnął ministrowi Szysce.

Ustawa, która zezwala na nieograniczoną wycinkę drzew na prywatnych działkach, wywołała burzę w mediach, poruszyła ekologów i mieszkańców. Przez krótki czas jej obowiązywania, zgodnie z prawem wycięto setki drzew w Warszawie, ale i całej Polsce.

Bulwersująca sprawa skutków obowiązywania nowych przepisów dotarła nawet do Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS zadeklarował, że prawo dotyczące wycinki drzew na prywatnych posesjach będzie zmienione. Według uczestników spotkania struktur PiS, prezes ostro skrytykował ministerstwo środowiska za obowiązujące od początku roku przepisy i stwierdził, że "widać w tym prawie lobbing".

Jan Śpiewak w programie A teraz na poważnie w radiu TOK FM, przyznał, że stowarzyszenie Miasto Jest Nasze ostrzegało posłów PiS, że ustawa będzie absolutną dewastacją dla środowiska

- Ta ustawa, która został przyjęta w ekspresowym tempie, a pod którą podpisali się posłowie PiS z Warszawy, będzie oddziaływać nie tylko na stolicę, ale i na całą Polskę. Ustawa będzie miała również wpływ na gospodarkę wodną, bo wszystko się wycina i betonuje, a woda po ulewach nie ma gdzie ujść - mówił Śpiewak.

Warszawski radny przyznał, że od samego początku stowarzyszenie mówiło, że ta ustawa jest tak napisana, żeby deweloperzy mogli robić "wałki".

Ustawa przewiduje brak jakichkolwiek ograniczeń do wycinki dla celów prywatnych. Ale jak rozgraniczyć, co jest celem prywatnym, a co biznesowym? Przykład z ostatnich dni, to wycinka przed urzędem dzielnicy Śródmieście, gdzie rządzi PiS. Deweloper przejął skwer i wyciął na nim drzewa argumentując, że to jest własności prywatna. Tylko my wiemy, że ten sam człowiek, który dostał warunki zabudowy, ma pozwolenie na postawienie w tym miejscu hotelu. Wiadomo więc, że jest to związane z działalnością gospodarczą, co teoretycznie pod tą ustawą jest zakazane

- podkreślił radny.

Minister Szyszko jest nierozgarniętym ministrem

- Minister Szyszko jest nierozgarniętym ministrem i łatwo mu wcisnąć coś, co jest wrzutka deweloperską. On też stał za poprzednich rządów PiS za ustawą o ekranach akustycznych. To skończyło się tak, że mamy całą Polskę w ekranach akustycznych, które budowano nawet w lasach. Wg szacunków straty państwa z tego tytułu wyniosły miliard złotych - przypomniał Śpiewak.

Stare drzewa z dużymi koronami są na wagę złota

- Minister Szyszko wydaje się człowiekiem bardzo starej daty, XIX-wiecznej. Nie rozumie tego, co się dzieje, i nie widzi wyzwań, przed którymi stoi Polska. Prawo własności jest bardzo ważnym prawem, ale podlega ograniczeniu, gdy chodzi o ważny interes społeczny. Podam przykład: 100-letni buk produkuje pół tony tlenu, który starczy dla 10 osób na rok. Taką samą produktywność ma 1700 drzewek 10-letnich zajmujących 265 razy większą powierzchnię niż dojrzały buk. Stare drzewa z dużymi koronami są na wagę złota i trzeba je chronić. Nie może być tak, że ktoś, kto kupuje działkę może sobie bezkarnie, bez żadnych zgód, wycinać. A my dzisiaj mamy taką sytuację - mówił Jan Śpiewak ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

Szyszko: Co nieco zna się na ekologii, bo jest ekologiem

We wtorek publicznym radiu minister Szyszko mówił, że jako minister środowiska i również, jako człowiek, który "co nieco zna się na ekologii" - bo jest ekologiem - w pełni popiera przepisy dot. wycinki drzew na posesjach.

Przekonywał, że - według niego - teraz więcej drzew będzie teraz sadzonych, bo właściciele działek będą chcieli mieć "pewną architekturę widoku". - Spodziewam się tego, że będzie więcej drzew sadzonych na działkach prywatnych niż w tej chwili; ludzie się po prostu bali sadzić, dlatego, że nie chcieli mieć kłopotów - ocenił.

- O ile chcemy dobrze zarządzać i zainteresować społeczeństwo sprawami ochrony przyrody, to oni muszą mieć kontakt z tą przyrodą i mają prawo decydować o kształcie tej przyrody na swojej działce - mówił minister środowiska.

Dodał, że oczywiście jeśli pojawią się "wielkie" protesty społeczne i posłowie zobaczą, że "ludziom to nie pasuje", to posłowie będą mogli je zmienić.

Od pierwszego stycznia obowiązują zliberalizowane przepisy dot. wycinki drzew na prywatnych posesjach. Zgodnie z nimi właściciel nieruchomości może bez zezwolenia wyciąć drzewo na swojej działce. Projekt ustawy, który umożliwił te zmiany, został złożony w Sejmie przez grupę posłów PiS, a został przegłosowany 16 grudnia podczas posiedzenia w Sali Kolumnowej.  

DOSTĘP PREMIUM