"Gdyby mieli, lataliby do Brzeszcz rakietami kosmicznymi". Chrabota w kontrze do Wielowieyskiej

Dominika Wielowieyska w Godzinie Komentatorów w Poranku Radia TOK FM przyznała, że jest za tym, by premier co tydzień latała do domu rządowym samolotem. Nie zgodził się z nią Bogusław Chrabota. - Politycy powinni kierować się etyką samoograniczenia - przekonywał naczelny "Rz".

Bogusław Chrabota, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" powiedział, że osobiście jest przeciwny, by najważniejsze osoby w państwie korzystały bez żadnych ograniczeń z transportu rządowego. - To jest kosztowne, skomplikowane, a można jeździć, np. pociągiem. Z Warszawy do Krakowa pendolino jedzie 2 godziny 10 minut, a do Brzeszcz jest 30 minut - wyliczył Chrabota, nawiązując do trasy jaką musi co tydzień pokonać premier Szydło, jeśli chce weekend spędzić w domu.    

- Pamiętam początki państwowości w 1989 roku. Ludzie, którzy wtedy szli do władzy, tacy jak, np. Jacek Kuroń, rozumieli, że jest pewien balans między władzą, a służbą. Oni traktowali politykę i uczestniczenie w niej, jako służbę państwu polskiemu. I to powodowało, że kierowali się etyką samoograniczenia. Nie wyobrażam sobie Kuronia, który co tydzień lata, gdziekolwiek na Mazury, czy do Krakowa, samolotem rządowym, wojskowym. Nie, to by się nie mieściło w jego głowie - mówił naczelny "Rz".

Lataliby do Brzeszcz rakietami. Dla fasonu

 - Służba to jest niewykorzystywanie wszystkich atrybutów władzy. A kolejne władze, a zawłaszcza przez ostatnie kilkanaście lat, to są ludzie, którzy czerpią garściami z możliwości, które daje władza. Gdyby mieli rakiety, kosmiczne, to oni by do tych Brzeszcz nimi latali. Dla fasonu - przejaskrawiał problem Bogusław Chrabota.

 - Jestem za tym, by ci ludzi narzucali sobie sami ograniczenia i nie wykorzystywali tych 35 możliwości przelecenia się casą. To byłoby dobry przykład dla Polaków, dla obywateli w tym kraju - podsumował redaktor naczelny "Rz".

10 lutego rządowa kolumna trzech samochodów, w której limuzyna Szydło jechał w środku, wyprzedzała fiata seicento. Jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto szefowej rządu, które następnie wpadło na drzewo. W wyniku wypadku obrażenia odniosła premier Szydło i szef jej ochrony.

DOSTĘP PREMIUM