Jan Wróbel był na "Klątwie". "Hitlerowskie przedstawienie", "demo-lewica". Ale to nie koniec

Co trzeba zrobić, by zdenerwować nadzwyczaj spokojnego redaktora Jana Wróbla? Wystarczy bilet do Teatru Powszechnego na spektakl "Klątwa" w reżyserii Chorwata Olivera Frljicia.

Nic nie zapowiadało, że Poranny Przegląd Prasy w Radiu TOK FM może działać lepiej niż naprawdę mocna kawa. A jednak. Red. Wróbel podczas przeglądania gazet płynnie przeszedł z tematu pedofilii do przedstawienia "Klątwa". Zaczął od krótkiego oświadczenia: Byłem na przedstawieniu "Klątwa".  

Zobacz też: "Niech o 'Klątwie' dyskutują tylko ci, którzy widzieli spektakl. Inaczej powielamy wytarte klisze"

- Muszę przyznać, że tak się poczułem, że gdybym chciał młodzież szkolną, ale i starsze osoby, zaprowadzić, żeby wytłumaczyć, jak się rodzi faszyzm, jak się rodzi hitleryzm, to właśnie trzeba iść na "Klątwę". To jest hitlerowskie przedstawienie oparte całkowicie na zasadzie: nienawidź i czyń co chcesz, nienawiść cię wyzwoli. I bardzo wielu przedstawicieli Polski tolerancyjnej, demo-lewicy, szlachetnych i miłych ludzi, prawie ze łzami w oczach oklaskuje tych młodych Hitlerków. Dawno nie byłem tak przejęty, może w mniejszym stopniu tym ohydnym przedstawieniem, ale tą afirmacją płynącą od sporej części widowni. Nie, nie ma dla tego poparcia - zakończył Jan Wróbel.

Przedstawienie "Klątwa" w reżyserii Chorwata Olivera Frljicia jeszcze przed premierą wywołało medialną burzę.Spektakl zyskał też złą sławę, przede wszystkim dzięki krytyce mediów publicznych. Nim przedstawienie trafiło do programów informacyjnych TVP, emocjonowali się nim tylko eksperci. Głos zabrał nawet episkopat. A przed teatrem organizowano pikiety. W kilka dni po pokazie w "Teatrze Powszechnym" prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie obrazy uczuć religijnych i nawoływania do zabójstwa.

DOSTĘP PREMIUM