"Mit Żołnierzy Wyklętych? Powstanie '44 to nie jest już patriotyzm, na którym zależy władzy"

Rządzący, a także wiele instytucji, w tym spółki Skarbu Państwa, nawet PKO BP, wspierają obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Zdaniem Michała Sutowskiego z "Krytyki Politycznej" to nie przypadek, bo tą tradycją i pamięcią o stosunkowo niewielkim podziemiu antykomunistycznym, można dowolnie manipulować.

Dzień Żołnierzy Wyklętych, święto ustanowione na wniosek prezydenta Bronisława Komorowskiego w 2011 roku, to hołd wobec bohaterów antykomunistycznego podziemia, które walczyło z bronią w ręku przeciwko sowieckiej agresji i narzuconemu siłą po zakończeniu II wojny światowej reżimowi komunistycznemu.

W opinii Michała Sutowskiego, to nie przypadek, że obecna władza zastąpiła Powstanie Warszawskie - centrum pamięci zbiorowej, powojennym podziemiem antykomunistycznym.

Publicysta "Krytyki Politycznej" zacytował jednego z twórców Muzeum Powstania Warszawskiego, który z goryczą powiedział mu, gdy stali przed budynkiem muzeum, że "to już nie jest patriotyzm, o który chodzi tej władzy".

- Dlatego, że Armia Krajowa była, po pierwsze inteligencka, nie mówię w realu, ale w micie, a zatem jakoś mniej odpowiadała aspiracjom, czy uczuciom zwłaszcza tego młodszego elektoratu prawicy. Po drugie (AK) była nazbyt inkluzywna, bo pamiętajmy, że w Powstaniu Warszawskim walczyły również oddziały Armii Ludowej i komuniści, czy oddziały wojskowe PPS, ale to spektrum sił politycznych, które mieściło się w Polskim Państwie Podziemnym było bardzo szerokie: od konserwatystów, umiarkowanych narodowców po niepodległościowy socjalizm. To jest zdecydowanie szersze środowisko niż to, do którego przyznaje się Prawo i Sprawiedliwość. A po trzecie i być może najważniejsze: podziemie antykomunistyczne z racji swojej realnie niewielkiej skali i wielkiego upływu czasu, powoduje, że tą tradycją i tą pamięcią można dowolnie manipulować - mówił w Radiu TOK FM Sutowski. 

PiS nie może oprzeć się na micie wielkiej Solidarności, dlatego, że zdecydowana większość żyjących jeszcze członków elit Solidarności jest przeciwko PiS. Natomiast mit Żołnierzy Wyklętych - Niezłomnych, pozwala zbudować taki antykomunizm werbalny, który jest całkowicie odklejony od rzeczywistych ludzkich biografii, bo bardzo niewielu Polaków było Żołnierzami Wyklętymi

- przypomniał publicysta.

Zdaniem Michała Sutowskiego, dlatego właśnie obecnie rządzącym łatwo jest manipulować pamięcią historyczną, i z dużą łatwością można na niej budować dowolną narrację.        

- Dużo więcej było ich (Żołnierzy Wyklętych), jeśli nie ofiarami, to tymi, którzy stykali się z nimi w niesympatycznych okolicznościach, bo jak jest partyzantka w warunkach wojny domowej, to ona, np. rekwiruje żywność we wsiach. Doświadczenia ludności cywilnej były niekoniecznie przyjemne i to były doświadczenia zdecydowanie większej grupy Polaków, co opisał m.in. Marcin Zaremba w "Wielkiej Trwodze" ["Wielka trwoga. Polska 1944 – 1947. Ludowa reakcja na kryzys" - red.]. Ale i dlatego, że była to niewielka i marginalna grupa, bardzo łatwo jest zbudować dowolnie użyteczną narrację, która jest tyleż radykalna, co oderwana od realiów historycznych - podsumował wątek Michał Sutowski.

DOSTĘP PREMIUM