Prof. Fuszara: Państwo polskie próbuje mi bez przerwy zmienić płeć, bez żadnej mojej ochoty

- To bardzo ważne żeby używać żeńskich form osobowych. W ten sposób przeciwstawiamy się niewidoczności kobiet - tłumaczyła prof. Małgorzata Fuszara. Była pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania jest za mówieniem "profesora", "dyrektorka" czy "redaktorka". - Mówiąc inaczej robimy błędy w języku polskim - dodała.

Zdaniem byłej pełnomocniczki ds. równego traktowania, nie powinniśmy się oburzać na żeńskie formy osobowe. - Lekarka, dziennikarka, są czymś naturalnym, bo w języku polskim są obie formy, zarówno męską, jak i żeńska - dodała.  

- W związku z tym nie można, poprzez przyjęcie form męskoosobowych podkreślać, że jeżeli ktoś zajmuje ważną pozycję, to to musi być mężczyzna, i że kobieta w pewnym sensie przebiera się za mężczyznę po to, żeby zająć to stanowisko - przekonywała prof. Małgorzata Fuszara w Poranku Radia TOK FM. - Jeśli jest tylko "redaktor", to trzeba to zmienić na "redaktorkę" - dodała.

- Ja miałam taki przykład, jako pełnomocniczka [rządu ds. równego traktowania - red.]. Nie mogłam oficjalnie używać takiej nazwy, tylko pełnomocnik. Ale tak samo nie mogę oficjalnie używać nazwy "dyrektorka" instytutu chociaż nią jestem, ani profesorka, tylko profesor. To jest bardzo zabawne, że osoby, które uważają, że się sprzeciwiają gender w ten sposób, nagle są za zmienianiem mi płci - mówiła prof. Fuszara.

Państwo polskie próbuje mi bez przerwy zmienić płeć, bez żadnej mojej ochoty. Ja jestem profesorką, dyrektorką oraz byłą pełnomocniczką, a państwo chce żebym była profesorem? Ja nie jestem mężczyzną, jestem kobietą i chcę to opowiadać swoją kobiecą narracją. Jak się człowiek do tego przyzwyczai, to kiedy się słyszy, że ktoś mówi w formach męskich o kobiecie, to wydaje się, że robi błędy w języku polskim, bo to są błędy

- oceniła była pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM