Radny PiS: "Zarobił pan kupę kasy". Trwa walka o mandat prezydenta Lublina

CBA zarzuca Krzysztofowi Żukowi złamanie ustawy antykorupcyjnej. Wojewoda kilkanaście dni temu wydał zarządzenie zastępcze, wygaszające mandat prezydentowi Lublina. Sprawa znajdzie swój finał w sądzie administracyjnym, a dziś zajmowali się nią radni. Padły mocne słowa ze strony szefa klubu Prawa i Sprawiedliwości.

W całej sprawie chodzi o to, że prezydent Krzysztof Żuk zasiadał w radzie nadzorczej spółki PZU Życie. Zdaniem CBA, nie miał do tego prawa i w ten sposób naruszył zapisy ustawy antykorupcyjnej. Wojewoda, po wniosku CBA, wydał decyzję w sprawie wygaszenia mandatu. A sam Żuk twierdzi, że prawa nie złamał, ma opinie znanych prawników, a całą sprawę uważa za rozgrywkę polityczną.

Wojewoda dostał skargę, ale na razie do sądu jej nie przekazał

Prezydent Lublina przygotował skargę na rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody. Skarga jednak jeszcze do sądu nie trafiła, bo składa się ją za pośrednictwem wojewody, a ten ma na to 30 dni. Jak mówi nam jego rzecznik, Radosław Brzózka, wojewoda przygotowuje odpowiedź na skargę i na pewno zmieści się w ustawowym terminie.

"Pan kreuje się męczennikiem". Radny PiS do prezydenta Lublina

Dziś sprawą zajmowali się też lubelscy radni. Ostatecznie zdecydowali, że do sądu trafi również ich skarga na zarządzenie wojewody. Zanim doszło jednak do tego głosowania, przez około godzinę z mównicy w sali obrad Rady Miasta przemawiał szef klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Pitucha.

Padły słowa m.in. o upolitycznianiu sprawy. Zdaniem radnego Pituchy, fakty są jakie są, a o tym, kto ma w tym sporze rację – rozstrzygnie sąd. - Pan w wyrachowany sposób upolitycznił swój problem, kreując się męczennikiem. Pan uwikłał w ten problem Radę Miasta i miasto Lublin. Afera odbiła się szerokim echem w całej Polsce, szkodząc wizerunkowi Lublina – grzmiał radny.

"Kupa kasy"

Radny Pitucha wypomniał też prezydentowi kwotę, którą zarobił zasiadając w radzie nadzorczej, a chodzi o 260 tysięcy złotych. – Panie prezydencie, czy pan wie, co oznacza ta kwota dla większości mieszkańców naszego miasta? Jest to kwota, której nie zarobią ciężko pracując przez kilka lat – grzmiał radny z PiS. - Zarobił pan kolokwialnie mówiąc kupę kasy – mówił radny. Pojawiły się też zarzuty o postępowaniu niemoralnym.

Co na to prezydent Lublina?

- Z administracją publiczną jestem związany od 1990 roku. Nigdy nie kierowałem się korzyścią materialną w tych funkcjach, które pełniłem – mówił w emocjach Krzysztof Żuk. - Jeśli mi pan zarzuca nieetyczność, to jest to zarzut niemoralny – odpowiedział radnemu z PiS.

- To godzinne wystąpienie Tomasza Pituchy to była jedna wielka polityczna nagonka na prezydenta. Niepotrzebna i bardzo krzywdząca - można było usłyszeć od radnych z rządzącej Lublinem koalicji.

DOSTĘP PREMIUM