Szczuka: PiS chce uformować pokolenie gotowe powrócić do ról w patriarchacie

- Taka masa kobiet, taka ogromna siła, która się wyłoniła dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu, to jest rzecz od początku lat 90. nienotowana - mówiła w Radiu TOK FM Kazimiera Szczuka. - Ja wierzę, że duch solidarności kobiet nie da się już zagonić do komórki i zamknąć - dodała.

- Za polityką PiS stoi potrzeba uformowania przez szkołę młodego pokolenia, które będzie gotowe powrócić do ról w patriarchacie - mówiła w audycji "Prawda nas zaboli" feministka Kazimiera Szczuka. - Takich, że państwo płaci za kolejne dzieci, więc będą - takie jest wyobrażenie - rodziny wielodzietne, patriotyczne, katolickie. Właściwie kobieta może być, gdyby zdecydowała się na wielodzietną rodzinę, wyrzucona z rynku pracy - dodała.

Zdaniem krytyczki literackiej "chodzi o odwrócenie emancypacyjnego ducha dziejów". - To wynika z nauki Kościoła rzymskokatolickiego. Wszyscy fundamentaliści, autorytarni przywódcy nienawidzą emancypacji kobiet. Łatwiej jest rządzić ludźmi, jeżeli się da mężczyźnie rządzić kobietą - uzasadniała.

"Równość to nie jest rzecz, którą ktoś raz powinien dawać, a potem zabierać"

- Daje się namiastkę tej władzy, tak się ją dystrybuuje. To jest rodzaj hierarchii, która zostaje wpojona - dodała Szczuka. - Tworzy się jakąś wyobrażoną zaporę przeciwko temu, żeby kobiety czuły się ludźmi na rynku pracy, w sferze publicznej - mówiła.

W środę odbędzie się Międzynarodowy Strajk Kobiet 8 marca organizowany przez Ogólnopolski Strajk Kobiet. Manify odbyły się również w ostatnią niedzielę. "Uważamy, że kobiety są siłą, która może powstrzymać marsz populizmu i neofaszyzmu przez świat - jesteśmy przecież wszędzie" - czytamy na Facebooku.

Organizatorki proponują, by 8 marca kobiety strajkowały totalnie (zaprzestając pracy także w domu) lub choć przez jakiś czas. Namawiają także, by ubrać się na czarno i bojkotować firmy posługujące się seksizmem w reklamach czy dyskryminujące pracownice. Poza demonstracjami zapowiadają wiele wydarzeń towarzyszących.

- To jest święto polityczne, ideologiczne - mówiła Szczuka w Radiu TOK FM. - Przypomina o tym, że równość to nie jest rzecz, którą ktoś raz powinien dawać, a potem zabierać, tylko my po prostu jesteśmy. Jest cała masa ludzi, którzy tej równości sobie życzą w Europie w XXI wieku - podkreśliła feministka.

"Duch solidarności kobiet nie da się już zagonić do komórki i zamknąć"

We wrześniu zeszłego roku, po tym, jak Sejm skierował do komisji ustawę zakazującą aborcji, partia Razem zaczęła akcję "Czarny protest". W poniedziałek 3 października odbył się "Strajk kobiet" wzorowany na islandzkim proteście z 1975 roku. Tysiące kobiet w całym kraju wzięły wolne i wyszły na ulice. Manifestacje w czarnych strojach odbyły się w kilkunastu miastach. Policja szacuje, że łącznie wzięło w nich udział około 100 tys. osób. Tuż po nich Sejm zdecydował o odrzuceniu projektu. PiS zapowiedziało jednak, że sprawa prawa aborcyjnego wróci. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

- Celem strajku jest powiedzenie: tu jesteśmy, umiemy hałasować bardzo, umiemy być solidarne - mówiła Szczuka. - Taka masa kobiet, taka ogromna siła, która się wyłoniła dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu, to jest rzecz od początku lat 90. nienotowana. Ja wierzę, że duch solidarności kobiet nie da się już zagonić do komórki i zamknąć - stwierdziła.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM