Polska jako "smerf maruda". Poseł: Przez takie działania sama wyautuje się z grona decyzyjnego

- Nikt nie będzie chciał brać Polski do poważnych rozmów, jeżeli cały czas zasługuje na miano kraju, który przysparza problemy - tak spór o kandydata na przewodniczącego Rady Europejskiej oceniał w Radiu TOK FM Piotr Zgorzelski z PSL.

- Sprawa jest bardzo poważna. Nadal jest szansa na to, aby szefem Rady Europejskiej został Polak. Polak ten nazywa się Donald Tusk, czy się to komuś podoba czy nie - mówił w audycji "A teraz na poważnie" poseł PSL Piotr Zgorzelski. - Jest wokół tego wielomiesięczny konsensus, który był efektem działań Europejskiej Partii Ludowej z liberałami, ale także przy poparciu socjalistów - dodał.

- Ten kandydat ma największe szanse. To wynika z faktu, że Tusk jest byłym premierem, a właśnie szef RE musi koordynować prace premierów, więc jego doświadczenie jest potrzebne - zaznaczył polityk. - Po drugie jest dotychczas sprawującym funkcję szefem RE, po trzecie jest reprezentantem naszego regionu, Europy Środkowo-Wschodniej, który nie ma na wysokich stanowiskach unijnych swojego przedstawiciela - uzasadniał.

"To jest małość i zgłoszenie na potrzeby polityki wewnętrznej"

W maju kończy się kadencja Tuska jako szefa Rady Europejskiej. Na szczycie UE zaplanowanym na 9-10 marca przywódcy mają zdecydować, czy pozostanie on na tym stanowisku na kolejne 2,5 roku. Do tej pory nikt raczej nie miał co do tego wątpliwości. W sobotę minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski niespodziewanie ogłosił jednak, że Polska zamierza poprzeć nowego kandydata na to stanowisko - byłego już eurodeputowanego PO Jacka Saryusz-Wolskiego.

Kto zostanie przewodniczącym Rady Europejskiej? Oto możliwe scenariusze

- Czym pan tłumaczy zgłoszenie Saryusz-Wolskiego? Czy to jest małość czy brak charakteru? - pytał Mikołaj Lizut. - To jest małość i to jest zgłoszenie, które jest dedykowane tylko na potrzeby polityki wewnętrznej - mówił Zgorzelski. - Pokazuje się elektoratowi PiS: popatrzcie, jacy my tu jesteśmy mocarstwowi - napinając muskuły z jednej strony, ale wyciągając rączkę po pieniądze - oceniał.

- Po drugie to jest typowa formuła upokorzenia PO - stwierdził poseł PSL. - Żeby jej pokazać, że jej niegdyś wiceprzewodniczący jest gotów przyjąć z rąk PiS propozycję kandydowania na funkcję, na którą nigdy nie zostanie wybrany - dodał.

Polska jako kraj, "który przysparza problemy"

- Może się okazać, że przez takie nieodpowiedzialne działania Polska sama wyautuje się z bycia w gronie decyzyjnym, bowiem nikt takiego smerfa marudy nie będzie chciał brać do poważnych rozmów, jeżeli Polska cały czas zasługuje na miano kraju, który przysparza problemy - mówił Zgorzelski.

- Zły czas niestety. Nie "wyautuje się", tylko "wyautowała się" - stwierdził Adrian Zandberg z Razem. - To już się dokonało i widać bardzo dobrze, że Polska w ciągu ostatniego roku straciła realny wpływ na kształtowanie przyszłości UE. To jest bardzo zła informacja, bo widzimy, że coraz silniejsze w Europie Zachodniej są siły, które chciałyby pogłębienia ścisłej integracji, ale tyko w ramach grupy starych państw członkowskich - mówił.

Tusk czy Saryusz-Wolski? Liczymy głosy poparcia krajów członkowskich

DOSTĘP PREMIUM