Radykalna działaczka pro life Rebecca Kiessling z wykładem na KUL. Byliśmy na nim

Kilkaset osób przyszło na wykład amerykańskiej prawniczki i działaczki organizacji pro life, który odbył się we wtorek w auli Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Przyjechała do Polski na zaproszenie Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. To nie był jednak wykład naukowy, ale tak zwane "human story". Konkretna twarz i konkretna historia. Na wykładzie była reporterka TOK FM.

Wykład ma się zacząć o 17.30. Jestem dłuższą chwilę wcześniej, bo Porozumienie Akademickie i Partia RAZEM mają przed siedzibą KUL konferencję prasową. Grupa około 10 osób mówi o tym, że takie spotkanie na uniwersytecie to zjawisko szkodliwe. - Tu nie chodzi o udział czy brak udziału w tym wykładzie, ale o legitymizację przez uczelnię tego typu wydarzeń - mówi jedna z kobiet. - Tworzy się sztuczną narrację jakoby osobiste poglądy prelegentki miały być faktami naukowymi, bezsprzecznym potwierdzeniem rzeczywistości. Przeciwko temu protestujemy, na to nie może być zgody - mówi Artur Janczuk, student UMCS z Porozumienia Akademickiego.

Na wykładzie - większość to ludzie młodzi

Wchodzę. Duża aula KUL może pomieścić kilkaset osób. Jest niewiele osób, ale z każdą minutą sala się zapełnia. Gdy pojawia się Rebecca Kiessling - aula jest pełna. W ławach - głównie ludzie młodzi, jest m.in. kilka zakonnic czy Tomasz Pitucha, pełnomocnik wojewody lubelskiego do spraw rodziny. Już na wstępie organizatorzy proszą, by nie zakłócać wykładu amerykańskiej prawniczki. Widać, że spotkaniu patronuje m.in. telewizja publiczna - jest baner lubelskiej TVP3.

Zobacz też: Działaczka pro-life w Sejmie: Dla wielu kobiet aborcja była trudniejszym doświadczeniem niż gwałt

Jest, pojawia się. Elegancka blondynka w mini

Na scenie pojawia się wyglądająca dość młodo blondynka, rozpuszczone włosy, sukienka mini, buty na wysokim obcasie. Trzeba przyznać, że bije od niej dobra energia, jest uśmiechnięta. Sprawia wrażenie osoby otwartej i przyjaznej.

Zawodowa ciekawość powoduje, że chcę wiedzieć, o czym będzie mówić; jaką wiedzę chce tym młodym ludziom przekazać? Czy będzie się opierać na jakichś badaniach? Jej wykład nie ma jednak charakteru naukowego, nie przekazuje wiedzy jako takiej. Opowiada jedynie o sobie.

Opowieść Amerykanki to "przekaz podprogowy"?

No właśnie, mówi JEDYNIE o sobie, ale... Przekaz jest bardzo emocjonalny, stosuje pauzy, momentami łamie jej się głos, momentami mam wrażenie, że płacze. Ale to tylko wrażenie, bo za sekundę mówi zupełnie normalnie. Potrafi doskonale akcentować to, co chce, by najmocniej wybrzmiało. Momentami przemawia jak wytrawny prawnik, innym razem niemal jak dziecko. Jej słowa są wyważone, przemyślane, trafiające do wyobraźni odbiorcy. - Typowy przekaz podprogowy - słyszę od jednej z kobiet, która jest na wykładzie. Rzeczywiście, spotkanie nazwane wykładem to tzw. "human story". Ludzka historia, w mojej ocenie - perfekcyjnie przygotowana i opowiedziana.

Kiessling mówi przez blisko godzinę. Na sali kompletna cisza

Widać, że jej opowieść trafia do ludzi. Opowiada, że była adoptowana przez parę Żydów i wychowywała się w rodzinie adopcyjnej. Jej adopcyjni dziadkowie - co podkreśla - pochodzili z Polski. Babcia-Żydówka miała w niej zaszczepić wartości pro life.

Amerykanka, krok po kroku, buduje swoją opowieść. Mówi więc o tym, że to od babci dowiedziała się, że dziadek chciał, by żona usunęła ciążę, ale się na to nie zgodziła. - Słyszałam od babci, że już nigdy potem nie była w stanie kochać swojego męża. To było dla mnie straszne myśleć, że dziadek chciał śmierci swej córki - mówi Kiessling. Podkreśla też, że ta córka, która ostatecznie przyszła na świat, stała się potem jej ukochaną ciocią.

Napięcie rośnie. Pojawia się biologiczna matka

Gdy dorosła, zależało jej, by poznać swoją biologiczną matkę. To wtedy, dostała z sądu dokumenty i dowiedziała się - jak twierdzi - że została poczęta w wyniku gwałtu. - Od razu rozbrzmiały mi w głowie takie osoby, które mówiły: "Jestem w zasadzie za życiem, z wyjątkiem sytuacji gwałtu" albo "Jestem za możliwością wyboru, zwłaszcza jeśli jest to dziecko z gwałtu" - mówi Kiessling. Opowiada świadomie i z pełnym przekonaniem, że wszyscy, którzy tak mówią - uzurpują sobie prawo do decydowania m.in. o jej istnieniu. Dowodzi, że teraz to ona musi udowadniać ludziom to, że nie powinna była zostać poddana aborcji.

Mówi tak, by inni się z nią utożsamiali?

Rebecca Kiessling opowiada też o tym, że była ofiarą przemocy, że partner uszkodził jej szczękę, że pomógł jej jeden z dentystów, że dziś może się szeroko uśmiechać. Tak jakby mówiła tym, którzy siedzą na sali: "Tak, jestem taka jak wy. Mam problemy, ale z nimi walczę".

Mówi, jak doszło do spotkania z biologiczną matką; jak dowiedziała się o szczegółach gwałtu; jak zapytała matkę, czy - po gwałcie - chciała usunąć ciążę. - Dowiedziałam się, że ten gwałciciel to był totalny zwyrodnialec. Kiedy dowiedziałam się, że moje poczęcie to był absolutnie najgorszy możliwy przypadek, poczułam się jak śmieć, bez wartości - mówi Amerykanka.

Opowiada też, że jej biologicznej matce też bardzo zależało na spotkaniu z nią. - Zebrałam się na zadanie jej pytania, co ona sądzi o aborcji. Matka powiedziała mi prawdę, że gdyby aborcja wtedy była legalna, to by z niej skorzystała. Ale po jakimś zasie przyszedł taki moment, gdy wycofała się z tego, powiedziała, że nie chciałaby skorzystać z aborcji - opowiada Amerykanka.

Rebecca Kiessling podkreśla, że jest twarzą organizacji pro life

- Mam nadzieję, że ta moja historia i historie 450 osób, które ze mną tworzą organizację "Save the one", mogą w kwestii aborcji dać wyraz konkretnych twarzy, konkretnych historii, które za nimi stoją - przekonuje Kiessling.

W jej bardzo barwnej opowieści pojawia się też wątek in vitro, jest mowa o zabijaniu dzieci, o tym, że istota ludzka istnieje już od chwili poczęcia. Ale jest jeszcze coś - mocne podkreślenie, że jej matka mimo gwałtu miała potem normalne życie i że Rebecca żyje tylko dzięki temu, że nie doszło do aborcji. 

"Przerywanie ciąży" to eufemizm, który ma znaczenie

- Nie mówimy o prawie wyboru, ale o prawie do zabijania. Eufemizm "przerywanie ciąży" ma jasne znaczenie - kończy się nie żywym dzieckiem, ale martwym dzieckiem. Jestem niezmiernie wdzięczna, że moje życie zostało oszczędzone - mówi Rebecca Kiessling..

Bez wątpienia opowieść Kiessling to historia pełna emocji i wzruszeń. Obyło się bez naukowego języka, a cel był jeden - opowiadając konkretną historię mówi się słuchaczom, że z takiej ciąży po gwałcie - może wyrosnąć normalna, wykształcona, elegancka osoba. Taka jak my wszyscy.

Po wykładzie od jednej z kobiet słyszę pytania: Czy tak będą teraz wyglądać lekcje wychowania do życia w rodzinie albo religii w szkołach? Czy będą to konkretne, barwne historie, które mogą przemawiać do wyobraźni? - Bo jeśli tak, to może być naprawdę źle - dodała moja rozmówczyni, która jak sama przyznała, przyszła jedynie, aby posłuchać.

Przed wykładem doszło do szarpaniny

Działacze partii RAZEM, Porozumienia Akademickiego i  Porozumienia Kobiet zostali zaatakowani prawdopodobnie przez narodowców. Partia napisała o tym na swoim profilu na FB. Nikomu nic się nie stało, ale wyrwano im transparenty i flagi. 

Rebecca Kiessling jest amerykańską prawniczką, jednocześnie działaczką organizacji pro life. Prowadzi wykłady i spotkania m.in. na uniwersytetach. W Polsce miała wystąpić m.in. na Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu i Uniwersytecie Jagiellońskim. Te wykłady zostały jednak odwołane po protestach studentów i internautów. Pod petycją o odwołanie wykładu na UJ podpisało się prawie 2 tysiące osób. Dzisiejsze spotkanie z Kiessling w Krakowie prawdopodobnie jednak się odbędzie - nie na UJ, tylko na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II.

DOSTĘP PREMIUM