Kaczyński o "zdradzie narodowej". "Jak prezes nie ma już nic na swoje usprawiedliwienie..."

Jarosław Kaczyński, odnosząc się do wyborów na szefa Rady Europejskiej, mówi o "zdradzie narodowej". Jacek Żakowski w Poranku Radia TOK FM ocenia, że termin powinno się stosować w innej sytuacji...

- Nie jest tak, jak mówią ci, którzy robią sobie z tej proporcji 1:27 symbol swojego sukcesu. To jest sukces, który tak naprawdę ich po prostu kompromituje, bo przecież ten „jeden" to jest Polska, a 27 to inne kraje i wpisuje się to wszystko w bardzo niedobrą, trwającą co najmniej od XVII wieku, tradycję zdrady narodowej - mówi w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Jarosław Kaczyński. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

- To jest bardzo ciekawe - przyznał Jacek Żakowski w Poranku Radia TOK FM. - Jak pan prezes nie ma już nic do powiedzenia na swoje usprawiedliwienie, to zawsze pojawia się ta zdrada narodowa - mówił.

- Czy terminu "zdrada narodowa" nie należałoby raczej zastosować do sytuacji, w której władze polskiego państwa doprowadzają do tak tragicznego osamotnienia w gronie sojuszników zachodnich? - pytał publicysta. - Czy pozbawienie Polski sojuszy nie jest przypadkiem motywowane intencją wrogą wobec Polski? - zastanawiał się.

"Kto steruje panem prezesem?"

Jak miało zdaniem Kaczyńskiego dojść do klęski Saryusza-Wolskiego? - Być może rzeczywiście były jakieś opóźnienia w rozpoczęciu naszej kampanii, ale to nie zależało tylko od nas - wyznaje w rozmowie z "Rzeczpospolitą". - Bardzo ciekawe, od kogo to mogło zależeć - komentował Żakowski.

- Czyżby jakieś rozkazy z zewnątrz przychodziły? Skąd? Kto steruje panem prezesem i jego polityką, w tym zagraniczną? Czy to nie jest wielki znak zapytania, na czyją zgodę musiał pan prezes czekać, żeby podjąć jakieś działania? - pytał.

DOSTĘP PREMIUM