Schnepf o zmianach w MSZ: Ci ludzie wprowadzali Polskę do UE, NATO... byli dumni. To schizofrenia

- To są ludzie, którzy wprowadzali Polskę do NATO, do Unii, którzy chwalili się Solidarnością, polskim etosem wolnościowym, a teraz muszą mówić, czy robić coś zupełnie odwrotnego. To prowadzi do schizofrenii, do katastrofy - tak o zapowiadanych zwolnieniach w MSZ mówił Ryszard Schnepf w Radiu TOK FM. B. ambasador RP w USA dodał, że hasło "dezubekizacja" to tylko wytrych.

Ryszard Schnepf, który był gościem w Poranku Radia TOK FM, zwrócił uwagę, że wszystkie zmiany kadrowe przeprowadzane przez PiS mają mają szyld "dezubekizacja". Dzięki temu łatwiej społeczeństwu wytłumaczyć wymianę na swoich ludzi. - Jacyś ludzie źle się zasłużyli, rzekomo służyli jakiejś obcej władzy, wiec trzeba ich jakoś ukarać, trzeba ich usunąć, bo nie są pewni, nie są lojalni - mówił były ambasador RP w USA

Według rządu PiS i zapowiedzi Witolda Waszczykowskiego, zmiany kadrowe w służbie zagranicznej, wynikające z przygotowanej nowelizacji ustawy o służbie zagranicznej, mogą objąć od stu do stu kilkudziesięciu osób.

Zmiany w MSZ prowadzą do schizofrenii w służbie

- Oczywiście jest to wytrych. De facto to próba wymiecenia ze służby zagranicznej wszystkich, którzy pracowali zwłaszcza na wyższych stanowiskach przy poprzednich rządach. Mogę to mówić z dużą dozą komfortu, bo sam podjąłem decyzję o wyjściu z MSZ już jesienią ubiegłego roku, ale głęboko współczuję kolegom i koleżankom, którzy mają ogromny dylemat. Samo służenie teraz jest niezwykle trudnym psychologicznie procesem. Trzeba się podpisywać albo wykonywać dyspozycje, które stoją w sprzeczności z tym wszystkim, co robili wcześniej. Proszę sobie wyobrazić, że to są ludzie, którzy wprowadzali Polskę do NATO, do Unii Europejskiej, którzy chwalili się Solidarnością, polskim etosem wolnościowym, a teraz muszą mówić czy robić coś zupełnie odwrotnego. To prowadzi do schizofrenii, do  katastrofy - przekonywał w Radiu TOK FM dyplomata.  

Zmiany w MSZ to mechanizm znany z armii

Według Schnepfa, zapowiedź zmian kadrowych w MSZ, to kopią mechanizmu, który już działa w armii.

- Co gorsze w obu przypadkach do głosu dochodzą ludzie, którzy mają brzydką kartę w swoich instytucjach. Pracownicy to znają. To są ludzie wcześniej dyscyplinowani za zachowania niegodne, a teraz mają w ręku brzytwę, którą można się zrewanżować i pokazać: teraz my wam wszystkim udowodnimy kim jesteśmy - powiedział Schnepf.  

- A skutki? - zapytała prowadzącą audycję Dorota Warakomska.

- Będziemy mieli może 20-paroletnich ambasadorów. Proponuję obniżyć ten wiek i brać ludzi po liceum i wtedy będziemy mieli jeszcze większe otwarcie. Placówki obejmą młodsi bracia Misiewiczów, którzy mają kilka klas szkoły, ale na pewno się w dyplomacji do czegoś przydadzą - podsumował zamiany kadrowe w MSZ Ryszard Schnepf. 

Rząd przyjął projekt zmian w ustawie o służbie zagranicznej. Zakłada on m.in. wygaśnięcie stosunku pracy b. pracowników i współpracowników służb PRL oraz sześciomiesięczny "okres przejściowy", w którym ma zostać przeprowadzony "kompleksowy przegląd kadr służby zagranicznej".

Według ministra Waszczykowskiego skala zmian wynikających z projektowanych rozwiązań "może objąć grupę stu, stu kilkudziesięciu osób". - To będzie zapewne grupa pracowników merytorycznych, jak i pracowników technicznych - dodał szef MSZ.

DOSTĘP PREMIUM