Ponad dwugodzinna awantura o nazwę dla mostu. Punkt radnych PiS wykreślany z obrad

Radni Prawa i Sprawiedliwości z Lublina już pięciokrotnie wnosili pod obrady pomysł nazwania jednego z mostów imieniem rotmistrza Witolda Pileckiego. Nie mają jednak w Radzie Miasta większości i ten punkt za każdym razem był usuwany z porządku obrad. Zawnioskowali więc o zwołanie sesji nadzwyczajnej - takiej, na której porządku obrad zmieniać nie można. Doszło do politycznej awantury.

Na sesji Rady Miasta pojawiło się kilkudziesięciu zwolenników nazwania nowo wybudowanego mostu im. W.Pileckiego, wśród nich działacze skrajnej prawicy. Mieli ze sobą transparenty i zdjęcia. Miejscami głośno mówili, co myślą.  

Nowy most na Bystrzycy ma być jedną z wizytówek Lublina. Radni PiS postanowili, że powinien nosić imię Witolda Pileckiego. Tyle, że w ostatnich tygodniach pojawiły się i inne propozycje, m.in. lubelskiego rocka, prof. A.Nikodemowicza czy 700-lecia Lublina.

Dzielnicowy radni za nazwą „700-lecia Lublina”. Bo łączy a nie dzieli

Za tą ostatnią nazwą opowiedziała się jednogłośnie Rada Dzielnicy „Za Cukrownią”, czyli tej, na terenie której most się znajduje. – Takie też są głosy mieszkańców, żeby nazwać most im. 700-lecia Lublina. To nazwa, która łączy, a nie dzieli – mówi Lidia Kasprzak-Chachaj, przewodnicząca Rady Dzielnicy.

Radni z PiS nie dawali za wygraną

Spór na wieczornej, poniedziałkowej sesji zaczął się od tego, że radni PO zawnioskowali o skierowanie projektu uchwały w sprawie nazwania mostu imieniem W.Pileckiego – do komisji rady miasta, by to komisje w pierwszej kolejności się tym projektem zajęły. – Pan zdejmuje naszą inicjatywę od pół roku. Nie będziecie nam zatykać ust, proszę kontynuować sesję – krzyczał do radnego Bartosza Margula z PO jeden z polityków PiS.  I żądał, by Margul wycofał swój wniosek i by odbyło się normalne głosowanie.

„Mamy w Polsce renesans patriotyzmu”

Radni PiS przekonywali, że Witold Pilecki zasłużył na upamiętnienie. – Nie ma co ukrywać, że jest w Polsce renesans patriotyzmu. Bynajmniej nie patriotyzmu z różowym orłem z czekolady, tylko patriotyzmu opartego o postaci wybitnych bohaterów, którzy życie swoje składali w ofierze na ołtarzu ojczyzny. Jednym z takich bohaterów był Pilecki – dowodził przewodniczący klubu radnych PiS, Tomasz Pitucha.

„Maj miesiącem maryjnym, ale też miesiącem Pileckiego. Tylko nie w Lublinie

- Zbliża się maj, a maj jest szczególnym miesiącem. Jest miesiącem maryjnym, ale to też szczególny miesiąc w życiu Pileckiego, urodził się 13 maja 1901 roku, 8 maja został aresztowany przez UB, 25 maja 1948 osławiony kat Mokotowa strzelił mu w tył głowy, wykonując wyrok wydany przez komunistyczny sąd – mówił radny Dariusz Jezior z PiS. Zacytował fragment listu Pileckiego i przekonywał, że w maju powinniśmy czcić pamięć o Pileckim. – Ale niestety wydaje się, że nie tu, nie w Lublinie – stwierdził Jezior.

Radnych PiS jest najwięcej, ale…kto inny rządzi

Radni PiS nie mają w lubelskiej RM większości, choć mają najwięcej radnych (15). Koalicję, która ma jeden głos przewagi nad PiSem (16 radnych) - tworzy Platforma i radni „Wspólnego Lublina”, którzy wcześniej  byli związani z Prawem i Sprawiedliwością.

Były więc bezpośrednie apele do trzech radnych ze „Wspólnego Lublina”. – Razem pracowaliśmy i byliśmy ludźmi bardzo prawicowymi, więc dzisiaj was proszę o to, abyście zagłosowali przeciwko wnioskowi o skierowanie tego projektu do komisji. Panie przewodniczący Kowalczyk (Piotr Kowalczyk-radny „Wspólnego Lublina”, wcześniej PiS), proszę pana, by nie odwracał się pan tyłem do człowieka, który służył Polsce  – apelowała radna PiS, Małgorzata Suchanowska.

Komunizm skończył się 4 czerwca 1989? Odpowiedź dla niektórych nie jest oczywista

Można się było też dowiedzieć, że komunizm w 1989 roku… wcale nie upadł. – Wszyscy chyba pamiętamy 4 czerwca 1989 roku. Wtedy jedna aktorka powiedziała, że dzisiaj skończył się komunizm. Ale okazało się, że było to tylko pobożne życzenie, dlatego, że zmiana szyldu nie niesie ze sobą zmiany mentalności. Od tego czasu minie niedługo 27 lat. I przez te 27 lat nie udało się dokonać dekomunizacji tak naprawdę – grzmiał na sali obrad Rady Miasta  Stanisław Brzozowski z PiS. I apelował: bądźmy wolnymi ludźmi, bądźmy Polakami, wybierzmy sobie bohaterów.

Płomienne przemówienia, a po nich… wniosek i tak do komisji

- Pokazaliście nam, gdzie jest nasze miejsce. Bo macie większość – macie o jednego radnego więcej. Możecie przegłosować wszystko i to robicie. Czasy się jednak zmieniają – mówił z kolei radny Piotr Gawryszczak (PiS). Padały też słowa o tym, że wcześniej czy później most będzie nosił imię W.Pileckiego.

Po emocjonalnych, pełnych mocnych słów przemowach, wśród radnych „Wspólnego Lublina” zaczęło się wahanie. – Mam pewne wątpliwości, widzę i plusy, i minusy. Zespół do spraw nazewnictwa ulic wypowiedział się w tej sprawie, podjął inną decyzję, zresztą propozycji jest więcej. Rotmistrz Pilecki był wielką postacią, dlatego myślę, myślę i za chwilę podejmę decyzję – mówił nam w przerwie obrad radny Marcin Nowak ze „Wspólnego Lublina”.

Ostatecznie, przy głośnym sprzeciwie obecnych na sali zwolenników „Mostu Pileckiego”, radni z rządzącej Lublinem koalicji przegłosowali odesłanie projektu do komisji. I to komisje zdecydują, co z nim dalej zrobić, czy zaopiniować nazwę pozytywnie czy też wybrać jakąś inną, np. 700-lecia Lublina, bo w tym roku Lublin świętuje rocznicę 700 lat od nadania praw miejskich.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM