"Skandal i hańba! Donald Tusk powinien stanąć przed Trybunałem Stanu". Red. Wróbel do posła PiS

Jan Wróbel zdążył przyzwyczaić słuchaczy "Poranka Radia TOK FM", że wygłasza opinie, które budzą kontrowersje. Tak było i tym razem. Podczas rozmowy z posłem PiS Łukaszem Schreiberem, dzień po 7. rocznicy katastrofy smoleńskiej.

Łukasz Schreiber nie ukrywał, że dotychczasowe ustalenia śledztwa i oficjalny raport komisji Jerzego Millera ws. przyczyn katastrofy smoleńskiej, go nie przekonują. To samo dotyczy ustaleń komisji Macieja Laska.

W tym kontekście prowadzący audycję w Radiu TOK FM, próbował dowiedzieć się od posła PiS, jak ten odbiera wczorajszą wypowiedź prezesa partii. Jarosław Kaczyński podczas obchodów 7. rocznicy katastrofy smoleńskiej powiedział, że doszło do wybuchu.

 - Panie pośle, a nie jest tak, że skoro prezes Kaczyński w sposób, który ja odbieram w sposób ponownie twardy, nie można zrozumieć tych słów prezesa PiS inaczej, że bardzo prawdopodobne jest to, co określiła wcześniej podkomisja smoleńska, że był wybuch, a wiec zamach - drążył Jan Wróbel.

Wybuch bomby nie musi oznaczać zamachu?

- Wybuch bomby nie musi oznaczać zamachu - wtrącił poseł PiS, który jak sam przyznał nie jest inżynierem, ale specjalistą od historii starożytnej. 

- Wybuch bomby? Ktoś by sobie przewoził bombę w innych celach? Mało, bardzo mało prawdopodobne. To ludzie w PiS, którzy do tej pory mówili, że "nie, no zamach to przesada, to narracja ludzi przejętych, emocjonalnych. Zrozummy to, ale zajmijmy się innymi bardziej prawdopodobnymi hipotezami", muszą nabrać wody w usta przynajmniej na parę miesięcy - przekonywał zaskoczony Wróbel.

- Ja byłem zdziwiony, rozumiem że pan nie, i że to nie budziło u pana co najmniej zdziwienia, jak oddaliśmy Rosjanom śledztwo w tej sprawie - zaczął poseł Schreiber.

- No skandal i hańba! Donald Tusk powinien w tej sprawie stanąć przed Trybunałem Stanu. Mówiłem to wielokrotnie od lat. Tutaj akurat trafiła kosa na kamień, wróbli kamień... - zaprotestował prowadzący "Poranek w Radiu TOK FM".

- To się ciesze, że akurat tak pan uważa - odpowiedział wyraźnie ukontentowany poseł PiS.

Zamach to raczej bzdura?

Redaktor jednak nie odpuszczał tematu, czyli interpretacji słów prezesa PiS o wybuchu. 

- Ale niech pan powie teraz jasno: można mówić, że zamach, to jednak raczej bzdura, czy po wczorajszych słowach Jarosława Kaczyńskiego już raczej nie można?

- Czy nie dziwi też pana to, że w zasadzie postawiono jedną tezę i nie szukano i innych hipotez. Przypominam sobie, że po katastrofie lotniczej na Morzu Czarnym, w rosyjskiej stolicy została przeprowadzona identyfikacja zwłok, ekspertyza genetyczna, a FSB (Federalna Służba Bezpieczeństwa) mówiła o czterech branych pod uwagę kierunkach śledztwa. A u nas nic takiego się nie działo. To wpływa rzeczywiście na obniżenie wiarygodności tych ludzi (ekspertów Jerzego Millera i członków zespołu Macieja Laska). I tę hipotezę (o zamachu) także należy brać pod uwagę  - stwierdził Łukasz Schreiber.

- Pan mówi o rożnych rzeczach, a nie o słowach prezesa Kaczyńskiego. Pan mówi "tak", a Jarosław Kaczyński mówi "przede wszystkim". To jest różnica - zauważył Jan Wróbel.

- Nie wiem, czy to jest różnica. Jarosława Kaczyński na pewno zalicza się do osób, którym najbardziej zależy na poznaniu prawdy. Chyba nie ma w tym nic zaskakującego i nic niepokojącego - ocenił poseł PiS.

Łukasz Schreiber sugerując, że po katastrofie z kwietnia 2010 roku prokuratura i eksperci nie brali pod uwagę zamachu terrorystycznego, mija się z prawdą.

Już na początku śledztwa Naczelna Prokuratura Wojskowa przyjęła cztery wersje wstępne śledztwa:

  • - usterki techniczne samolotu Tu-154M/101,
  • - zachowanie (działanie lub zaniechanie) załogi Tu-154M/101
  • - złą organizację i zabezpieczenie lotu
  • - zachowanie osób trzecich (np. zamach terrorystyczny, sugestie i oczekiwania określonego postąpienia od załogi samolotu)

Zobacz też: Katastrofa w Smoleńsku to tragiczny wypadek. Nie zamach [FAKTY]

W 2012 roku ówczesny kandydat na premiera technicznego pytany w o teorie zamachu stwierdził: Ja pod tezą o zamachu się nie podpisuję, a to, że Jarosław Kaczyński mówił o zamordowaniu w Smoleńsku 96 osób, burzy nasz pomysł na merytorykę w polityce".

Później Piotr Gliński w specjalnym oświadczeniu napisał, że użył "skrótu myślowego".

DOSTĘP PREMIUM