"Piekło Polek trwa". Nowacka o ''zwyrodniałym'' radnym. Dostaje się też jego prawnikowi za słowa o ''wołaniu o miłość''

- Musimy nagłaśniać przypadki przemocy domowej, wspierać ofiary i domagać się od rządzących realizacji zapisów konwencji antyprzemocowej - uważa Barbara Nowacka.

Zdaniem Barbary Nowackiej, sprawa byłego radnego PiS z Bydgoszczy pokazuje, że zjawisko przemocy domowej dotyczyć może każdego. - Przemoc nie ma podłoża materialnego. Nie można powiedzieć, ze dotyczy tylko jednej grupy społecznej. To zjawisko dotyka wszystkich: kobiety z wielkich miast i małych miejscowości, zamożnych i biednych. Piekło Polek trwa - mówiła w TOK FM.

Żona Rafała Piaseckiego umieściła w internecie nagrania, z których wynika, że jej mąż znęcał się nad nią, wyzywał, groził.

"Nie piszcz k..., bo ci zaj..., zabiję cię!" - wstrząsające nagrania opublikowane przez żonę byłego radnego Prawa i Sprawiedliwości

Znikąd pomocy

Dla Barbary Nowackiej, "wyjątkowo oburzające" jest to, że nie bacząc na skalę przemocy domowej w Polsce, rządzący próbują to zjawisko marginalizować. I sugerują wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej.

- PiS atakuje konwencję od dłuższego czasu, a ten dokument daje ofiarom przemocy szansy obrony. I nakłada na państwo ważne obowiązki - np. stworzenia całodobowej linii telefonicznej dla ofiar przemocy. Rząd sugeruje wypowiedzenie konwencji, a Prezydent RP mówi, że zapisów dokumentu nie należy stosować. Czyli nie pomagać ofiarom przemocy.

Konserwatysta też może być sprawcą przemocy domowej

Prawu i Sprawiedliwości nigdy nie było po drodze z konwencją. Już w czasie kampanii prezydenckiej słyszeliśmy zapowiedzi, że jeśli  Andrzej Duda wygra wybory, to konwencję wypowie. Bo - jak mówił Zbigniew Ziobro, dziś minister sprawiedliwości, dokument to "feministyczny wymysł i twór".

- Przypadek tego zwyrodnialca - radnego z Bydgoszczy - pokazuje, że przemoc domowa dotyczy także rodzin konserwatywnych. Przecież z opublikowanych nagrań wynika, że dochodziło tam do przemocy - stwierdziła w TOK FM Barbara Nowacka. Oburza się również słowami prawnika broniącego Piaseckiego, który przemoc domową i agresję mężczyzny nazwał ''wołaniem o miłość''. Mówił też, że cztery nagrania z czterech lat to średnio jedna sprzeczka rocznie, czyli - w domyśle - niewiele.

Według polityczki lewicy, "jako społeczeństwo obywatelskie musimy nagłaśniać takie sprawy, wspierać ofiary przemocy i głośno domagać się realizacji zapisów konwencji antyprzemocowej".

Eksperci: Oprawca ma wielką władzę. Statystyki pokazują, że kobieta musi zostać skrzywdzona 35 razy, by zgłosić przemoc domową

DOSTĘP PREMIUM