Blumsztajn: Prezydent Macron chce wystawić Polskę na margines. Ale to nie jest jego wybór

- Wybór Emmanuela Macrona to zła wiadomość dla PiS - uważa Seweryn Blumsztajn. Publicysta przypomina, że prezydent-elekt chce większej integracji UE, co jest sprzeczne z tym, co głosi partia Kaczyńskiego. W jego ocenie to groźne dla Polski, bo stawia nas na marginesie tego procesu.

Po wygranej Emmanuela Macrona w wyborach prezydenckich we Francji zmiany w funkcjonowaniu Unii Europejskiej są bardziej prawdopodobne, ale nie będą one korzystne dla Polski. Szczególnie zagrożone są kraje bez wspólnej waluty. Dla Polski szczególnie groźny jest budżet eurolandu, bo może oznaczać uszczuplenie pieniędzy ze wspólnej unijnej kasy.

Seweryn Blumsztajn, który w latach 80. przez dłuższy czas mieszkał we Francji, zwrócił uwagę, że kandydatura Emmanuela Macrona była od samego początku problem dla PiS.   

Polski rząd miał straszny problem, bo im ideowo odpowiadała Marine Le Pen. W stosunku do Europy i w swoim nacjonalizmie, który im jest bliski. A Macron wypowiadał się na temat Polski i walił w Kaczora. Przypominał, co PiS robił z Trybunałem Konstytucyjnym i prawami obywatelskimi. On, jako jedyny spośród kandydatów w wyborach we Francji, jasno odpowiadał, że można wygrywać z tą (nacjonalistyczną - red.) ideologią, że na wszystkie zagrożenia globalizacji jest wspólna europejska odpowiedź - większa integracja. To jest kompletnie przeciwko temu, co mówi Kaczyński i przeciwko wizji PiS. I to jest najgroźniejsze, bo on (Macron) zaprasza do integracji, ale jak ktoś nie chce, to on mówi: to proszę, zostańcie

- przypomniał w audycji "A teraz na poważnie" w Radiu TOK FM publicysta "Gazety Wyborczej"   

W jego ocenie, Polska z rządem PiS sama skazuje się na wykluczenie. - Jeśli się nie zmienimy, Niemcy będą nas pewnie trochę broniły... Macron chce nas wystawić na margines. Ale to nie jest jego wybór. W gruncie rzeczy Europa nie ma innego wyjścia szczególnie, jeśli po wyborach w Niemczech ukształtuje się mocno proeuropejski, prointegracyjny pejzaż. Chyba, że my coś zmienimy - powiedział Blumsztajn.

- Ale co? - dopytał prowadzący audycję Mikołaj Lizut. - Kaczyńskiego (śmiech) - odpowiedział publicysta "Wyborczej". 

Według Blumsztajna, w tej chwili najtrudniejszym wyzwaniem dla Polski jest wejście do strefy euro, co niesie za sobą ryzyko ekonomiczne. - Zdania są podzielone, ale trzeba to przyjąć do wiadomości, że to jest projekt polityczny. Jesteśmy razem i koniec - powiedział.  

Francja, NATO i sprawa Polska

Pytany o stosunek Francji do NATO, Seweryn Blumsztajn zwrócił uwagę, że Francja jest gotowa płacić na swoją obronę.

- Tradycje imperialne są bardzo mocne. Francuzi wiedzą, że armię się używa i trzeba ją mieć. To nie jest taki szok jak dla Niemców, że trzeba wydać 2 proc. PKB, czy więcej - powiedział publicysta nawiązując do wydatków krajów członkowski sojuszu na armię, co do niedawna wypominał członkom NATO prezydent Donald Trump.  

Blumsztajn zwrócił uwagę, że w kontekście stosunków polsko-francuskich i pozycji Polski w NATO, wielkim blamażem było wypowiedzenie przez rząd umowy na śmigłowce Caracal dla naszej armii.

Dyplomacja francuska jest bardzo pamiętliwa, a Francuzi potrafią być bardzo aroganccy. Jeśli chodzi o caracale, to nie tylko Francja ma z nami problem, ale i NATO. Mamy nieobliczalnego szaleńca na czele armii z bardzo mocnym zapleczem politycznym partii rządzącej. Co z tym robić, chyba nikt nie wie. Szczerze mówiąc żaden szpieg nie był w stanie zrobić tyle złego, ile zrobił Macierewicz jeśli chodzi o polską armię

- podsumował Seweryn Blumsztajn. 

DOSTĘP PREMIUM