Wojewoda zrobił seans 'Wyklętego' dla uczniów. "Dla mnie za mocny''. Urząd się broni: Młodzież ogląda takie filmy

Młodzież z kilku lubelskich szkół była dziś w kinie na filmie "Wyklęty". - Bardzo mocny film, dla mnie za mocny, bardzo często musiałam zamykać oczy - mówi nam jedna z 16-latek. Inna z uczennic dodaje, że było tam bardzo dużo przemocy. - Szła cała klasa, poszłam więc i ja. Sama bym się na pewno nie wybrała - dodaje.

Pokaz w kinie Bajka zorganizował Urząd Wojewódzki. Potwierdził nam to kierownik kina, Waldemar Niedźwiedź. 

Po filmie miała być debata młodzieży z udziałem wojewody i jego pełnomocnika. Ostatecznie uznano, że emocje na filmie były tak duże, że dyskusji jednak nie będzie. - Po obejrzeniu filmu ustaliliśmy z panem wojewodą, że film był na tyle poruszający, że pozostawił wiele do tego, by samemu zająć wobec tego stanowisko. Poprosimy nauczycieli, którzy przyprowadzili swoich uczniów, by na lekcjach zechcieli poświęcić czas temu tematowi - powiedział TOK FM Tomasz Pitucha, pełnomocnik wojewody lubelskiego do spraw rodziny. 

Dyskusji nie było, ale T. Pitucha pojawił się jednak na scenie i zaprosił młodzież na Marsz Ku Pamięci Rotmistrza Witolda Pileckiego, który odbędzie się w najbliższą niedzielę. –  Wolność kosztuje dużo. Myślę, że każdy z nas dzisiaj może potwierdzić to stwierdzenie – mówił Pitucha.

Pełnomocnik wojewody zachęcał, by po obejrzeniu filmu zapoznać się z  problematyką związaną z Żołnierzami Wyklętymi. – Dzisiaj zaczynamy Tydzień Rotmistrza Witolda Pileckiego w Lublinie. Będą różne wydarzenia z tym związane, w tym w niedzielę marsz. Dobrze by było, gdybyśmy rozważyli i wzięli udział w tym marszu, a także zachęcili innych do tego, aby poprzez oglądanie takich filmów, tego filmu, wejście w te tematy na lekcjach historii w szkole – po prostu oddali należy szacunek i zachowali w pamięci te dramatyczne sytuacje, które spowodowały, że Polska dzisiaj jest wolnym krajem – mówił do uczniów z lubelskich liceów i gimnazjum Tomasz Pitucha.

Opinie samej młodzieży były mocno podzielone

 – W dzisiejszych czasach wiele osób próbuje zatrzeć trudną historię, a dzięki takim filmom możemy pamiętać o bohaterach narodowych – mówiła jedna z 16-letnich uczennic. Od innej usłyszeliśmy, że film był bardzo mocny, pełen przemocy i brutalnych scen. – Chodzi m.in. o sceny związane z przesłuchaniami, gdy wbijano w ręce gwoździe, torturowano – dodała inna z dziewcząt. Czy to film dla tak młodych ludzi? – Na pewno w naszym wieku trzeba wiedzieć o pewnych rzeczach, ale ten film jest strasznie brutalny, wiele bardzo obrazowych scen, bardzo dużo przekleństw. Sceny brutalnego gwałtu – usłyszeliśmy od uczennicy liceum. Część uczniów wychodziła z przekonaniem, że film był mocny, ale ukazywał pełną prawdę o tym, jak było po wojnie. 

- Myślę, że film jest przystępny dla młodzieży, bo młodzież dziś ogląda bardzo brutalne filmy. Ten film jest o tyle lepszy i ciekawszy, że poza brutalnością pokazuje nadzieję, pokazuje pewne wartości. Tu sens walki był naprawdę głęboki, ci ludzie nawet jeśli wiedzieli, że zginą – to ginęli dla ojczyzny – mówi Robert Derewenda, nauczyciel historii w Prywatnym Gimnazjum i Liceum im. Królowej Jadwigi w Lublinie (był na filmie ze swoimi uczniami).

Marsz Ku Pamięci Rotmistrza Pileckiego organizują w Lublinie: Polska Akademicka Korporacja Astrea Lublinensis oraz Stowarzyszenie KoLiber. W ubiegłym roku w marszu szła m.in. Młodzież Wszechpolska, Narodowcy RP i ONR. 

"Najważniejszy jest zdrowy rozsądek"

Historyk, prof. Rafał Wnuk sam filmu nie widział. Jak mówi, w samej zasadzie organizowania pokazów filmowych przez urzędników - niczego złego nie ma. Ale... diabeł jak zawsze tkwi w szczegółach. - Najważniejszy jest zdrowy rozsądek, nie można sprowadzać młodych ludzi i pokazywać im treści, które tak naprawdę nie są do nich adresowane, które są zbyt brutalne, niedostosowane do wrażliwości widza. To kwestia pedagogiki - mówi Wnuk. 

Profesor dodaje, że rotmistrz W.Pilecki jest osobą godną szacunku, którą można byłoby porównać do Ireny Sendlerowej. - Ale Pilecki, w moim przekonaniu, nie jest żadnym Żołnierzem Wyklętym. On był przeciwny wprowadzeniu walki zbrojnej, był zdecydowanie zwolennikiem oporu społecznego, a nie zbrojnego. Łączenie Pileckiego i Wyklętych jest samo w sobie albo niewiedzą, albo manipulacją. I mogę to z czystym sumieniem powiedzieć - mówi prof. R.Wnuk. 

Pytaliśmy profesora, czy właściwym jest zapraszanie uczniów lubelskich szkół na Marsz Pileckiego przez pełnomocnika wojewody. - Można zapraszać ludzi na takie czy inne uroczystości. Pytanie, kto za tym stoi. Jeśli marsz ma charakter polityczny, to wtedy mamy już wchodzenie polityki do szkół, co nie powinno mieć miejsca - mówi nam historyk. 

 
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM