"Widzieć w puszczy źródło surowca, to jak dostrzegać tylko deski w ołtarzu Wita Stwosza"

- Nie może być tak, że zarobki jednej grupy zawodowej, leśników, prowadzą do tego, iż ginie nasze wspólne dziedzictwo - uważa Aneta Prymaka-Oniszk. Reporterka i pisarka jest jedną z sygnotariuszy apelu artystów do premier i prezydenta ws. powstrzymania wycinki.

Trzykrotne zwiększenie liczby wycinanych w Puszczy Białowieskiej drzew zarządził w ubiegłym roku minister środowiska Jan Szyszko. Twierdzi, że chce w ten sposób walczyć z atakującymi świerki szkodnikami. Ale pod topór idą także drzewa innych gatunków, w tym stare dęby.
Skala wycinek spotkała się z krytyką Komisji Europejskiej. Bruksela wszczęła w tej sprawie postępowanie przeciwko Polsce.

"KE stawia ultimatum min. Szyszce ws. wycinki Puszczy Białowieskiej">>>

Teraz z apelem do premier Szydło i prezydenta Dudy, o natychmiastowe wstrzymanie wyrębu, zwracają się artyści.

- Zmiany, które zachodzą w Puszczy Białowieskiej są nie do odrobienia. Znika nasze wspólne dziedzictwo. Nie bez powodu wstęp do puszczy został zamknięty, bo wszyscy którzy widzą, co się tam dzieje, wracają wstrząśnięci. Nasz list to spontaniczna akcja,  podpisali się pod nim także znamienici twórcy z zagranicy, np. Martin Pollack i Herta Muller, laureatka Nagrody Nobla - mówiła w TOK FM reporterka i pisarka Aneta Prymaka-Oniszk.

Pod listem podpisali się też m.in. Agnieszka Holland i Jerzy Stuhr.

Przed min. Szyszką na taką skalę wycinał puszczę Hitler...

Autorzy listu do premier i prezydenta przypominają, że Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO wyróżnił Puszczę Białowieską ze względu na "uniwersalne wartości, które lasy Ziemi już utraciły"."Widzieć w Puszczy Białowieskiej źródło surowca drzewnego, to jak dostrzegać tylko deski w starym ikonostasie albo Ołtarzu Wita Stwosza" - czytamy w liście.

"Min. Szyszko chce wykreślenia Puszczy Białowieskiej z UNESCO">>>

Artyści zwracają uwagę, że jedyne korzyści z wycinki to zyski Lasków Państwowych ze sprzedaży drewna.

- Nie może być tak, że zarobki jednej grupy prowadzą do tego, iż ginie nasze dziedzictwo. A dziś tak często chwalimy się tym, jak jest ono ważne - mówiła Aneta Prymaka-Oniszk w rozmowie z Piotrem Maślakiem. Gospodarz "Pierwszego Śniadania w TOK-u" przypomniał, że "poprzednio na taką skalę Puszczę Białowieską wycinał Adolf Hitler".

Podcinamy gałąź, na której siedzimy

- Od lat środowisko związane z wyrębem lasów dzieli społeczność lokalną; pokazuje, że wycinka to dobrodziejstwo dla okolicznych mieszkańców. A wcale tak nie jest. Przecież ci ludzie żyją z turystyki, z naukowców i to jest przyszłość. A wycinka jest ślepą uliczką. Ta destrukcja jest jak podcinanie piłą motorowa gałęzi, na której wszyscy siedzimy - stwierdziła Prymaka-Oniszk.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM