B. dyrektor artystyczny Opola: Publiczna TV gnije. Trzeba po prostu tę czarną d**ę przerwać

- Kilkanaście razy byłem reżyserem koncertów w Opolu i każdy robił to, co chciał. Ważne było utrzymanie poziomo artystycznego. Nie pamiętam, aby ktokolwiek, kiedykolwiek stosował jakąkolwiek cenzurę. Takie rzeczy się nie zdarzyły - mówił w Radiu TOK FM Jacek Kęcik, b. dyr. artystyczny festiwalu w Opolu.

Jacek Kęcik, reżyser telewizyjny, były dyrektor artystyczny kilku edycji Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, przyznał otwarcie, że cały sercem popiera bunt artystów. 

Zobacz też: Opole 2017. To już nie porażka, a klęska Kurskiego. "Niech ten festiwal się nie odbędzie" 

- Kilkanaście razy byłem reżyserem koncertów w Opolu i każdy robił to, co chciał, ważne było utrzymanie poziomo artystycznego. Nie pamiętam, aby ktokolwiek, kiedykolwiek stosował jakąkolwiek cenzurę. Takie rzeczy się nie zdarzyły.  W 2010 roku, kiedy robiłem koncert z Zenkiem Laskowikiem, a u władzy był wtedy PiS, a prezesem TVP był Romuald Orzeł, odbyło się jedno spotkanie. Na spotkaniu zarządu Orzeł miał (zastrzeżenia) do spraw warsztatowych, ale nikt nie czytał scenariuszy. Wręczenie Nagrody Grand Prix Laskowikowi było oczywiste, mimo że nie był o przychylny władzy, a nikt inny z tych, którzy tam występowali - wspominał Kęcik w "Pierwsze śniadaniu w Toku".

- Nie pamiętam takich czasów, takiego upolitycznienia w telewizji - przyznał Jacek Kęcik. Jednak jak dodał, można było spodziewać się wybuchu buntu środowiska artystycznego.

Nigdy tak nie było. W jakimś stopniu to dotyczyło dziennikarzy, reżyserów, nigdy artystów, nikt sobie na to nie pozwolił. Wszyscy cieszyliśmy się wolnością. Ja wiedziałem, że tak będzie, bo ciśnienie w środowisku artystycznym było tak wielkie, że to musiało eksplodować. Wystarczyła tylko iskra. I szczęśliwie uruchomił ją prezes Kurski, bo teraz wszyscy możemy pokazać mu fucka. Nie zajmuję się polityką tylko rozrywką i kulturą i całym sercem jestem za wszystkimi, którzy bojkotują ten festiwal, bo po prostu tę czarną dupę trzeba przerwać

- ocenił Jacek Kęcik.

B. dyrektor artystyczny festiwalu w Opolu zwrócił uwagę na fakt, że większość artystów włada ogrom pracy w przygotowanie jubileuszy. Tak było i w przypadku Maryli Rodowicz, która zapoczątkowała bunt środowiska. 

- Maryla niewątpliwie włożyła masę pracy w przygotowanie tego jubileuszu [50 lat na scenie - red.]. Jeżeli hejterzy piszę o kasie, to niech o tym zapomną, ponieważ artyści którzy występują w Opolu, w większości dokładają z własnej kieszeni. Telewizja nie zwraca, a honorarium, które dostają jest porównywalne z tym za zwykły koncert - mówił Kęcik. 

- To po co artyści protestują?- zapytał prowadzący audycję Piotr Maślak. 

- Ponieważ telewizja publiczna gnije. W zeszłym roku robiłem koncert Grand Prix w Opolu i był to mój pierwszy koncert po zmianie. Na festiwalu pojawił się komisarz polityczny. Jego największym problemem było, jak zrobić, by Jacek Kurski nie był wygwizdany. Całe szczęście prezes był wygwizdany, a ja robiłem swoje - trzymałem się scenariusza - przyznał Kęcik.


 


 

DOSTĘP PREMIUM