Budka: Błaszczak oszukał ojca Igora Stachowiaka i opinię publiczną. Państwo PiS zawiodło

- Minister Zieliński wiedział kilka tygodni po tych wydarzeniach, że użyto niezgodnie z prawem paralizatora. Mariusz Błaszczak oszukał ojcem Igora Stachowiaka, mówiąc, że ta sprawa zostanie niezwłocznie wyjaśniona - mówił w 'Poranku Radia TOK FM" Borys Budka z PO.

Były minister sprawiedliwości w rządzie PO ocenił, że szokująca sprawa śmierci Igora Stachowiaka na komisariacie we Wrocławiu pokazuje, że "państwo PiS zawiodło na całej linii".

- Jeżeli przez rok nic się nie dzieje, a ustami rzecznika Komendanta Głównego Policji słyszymy, że prokuratora odmówiła wydania zgromadzonych dowodów, by wszcząć postępowanie dyscyplinarne, a szef policji nie zna tego szokującego materiału, to znaczy, że policja w której dokonano czystek kadrowych, nie funkcjonuje na zasadach hierarchiczności  - powiedział poseł PO. Budka doprecyzował, że Komendant Główny Policji powinien natychmiast dostać na biurko policyjne materiały.

Minister Zieliński wiedział kilka tygodni po tych wydarzeniach, że użyto niezgodnie z prawem paralizatora. Wiceszef MSWiA mówił o tym podczas posiedzenia komisji. Co więcej, Zieliński mówił w Sejmie, że wszczęto wszystkie możliwe procedury, że trzy komórki badają tę sprawę. Mariusz Błaszczak oszukał ojcem Igora Stachowiaka, mówiąc, że ta sprawa zostanie niezwłocznie wyjaśniona. Mariusz Błaszczak oszukał także opinię publiczną składając takie same deklaracje. Co się stało? Miesiąc po tych tragicznych wydarzeniach, szef komisariatu awansuje na wiceszef komendy miejskiej policji we Wrocławiu

- wyliczał b. minister sprawiedliwość.

Budka zwrócił uwagę, że sami policjanci mówią, że ta karuzela kadrowa po przejęciu władzy przez PiS, spowodowała, że w wielu miejscach w Polsce znaleźli się na kluczowych stanowiska policjanci, którzy do tego nie mają żadnych kompetencji. - Ci policjanci swój awans zawodowy zawdzięczają wyłącznie przychylności czołowych polityków PiS - mówił Borys Budka w Radiu TOK FM. 

To jest najważniejsze pytanie

- A to rodzi pytanie, czy znajomości z politykami PiS nie sprawiły, że zamiast wyjaśnić te sprawę, robiono wszytko by zamieść ją pod dywan? To najważniejsze pytanie. Dlatego, że pojawiają się nazwiska polityków PiS na Dolnym Śląsku, chociażby szefowej kancelarii pani premier, czyli poseł Beaty Kempy, która pochodzi z Sycowa, i dwóch policjantów, którzy uzyskują bardzo szybki awansem po przejęciu przez PiS władzy, którzy są odpowiedzialni za to, co dzieje się we Wrocławiu. To  są policjanci właśnie z Sycowa - jak się mówi - sąsiedzi Beaty Kempy - powiedział poseł PO. Jak dodał, nie wie czy to prawda, ale to powinno zostać niezwłocznie wyjaśnione.

DOSTĘP PREMIUM