Sprawa Czeczenów: zażalenie na areszt rozpoznane... dopiero po wyjściu z aresztu

Sąd Okręgowy w Lublinie dopiero teraz zajął się zażaleniem ws. trzech Czeczenów, którzy w ośrodku dla cudzoziemców - jak twierdzi Straż Graniczna - zaatakowali jej funkcjonariuszy. Obrońca cudzoziemców i przedstawiciele RPO wskazują, że było zupełnie inaczej i że to cudzoziemcy doświadczyli przemocy ze strony pograniczników.

Cała sprawa dotyczy wydarzeń, do których doszło w Ośrodku dla Cudzoziemców w Białej Podlaskiej nad ranem 6 kwietnia. Straż Graniczna przyszła po rodzinę, która miała być deportowana. Zrobiło się głośno, Czeczeni chcieli wyjść na korytarz, zobaczyć co się dzieje, pomóc. Okazało się jednak, że ich pokoje były zamknięte. Zaczęli mocno stukać w drzwi - w efekcie, do ich pokoju wpuszczono gaz, potem skuto ich kajdankami. Straż Graniczna od początku twierdzi, że to Czeczeni byli agresywni i dlatego od razu trafili do aresztu.

Sądowi się nie spieszy?

Zażalenie na areszt zostało złożone w Sądzie Rejonowym w Białej Podlaskiej 13 kwietnia. Tyle, że właściwym do jego rozpoznania był Sąd Okręgowy w Lublinie, a tu - jak ustaliliśmy - trafiło po miesiącu, 12 maja. Rozpoznano je dopiero po kolejnych prawie dwóch tygodniach. W międzyczasie Czeczeni wyszli na wolność. Są w ośrodku dla cudzoziemców pod Warszawą, ale już nie strzeżonym tylko takim, z którego w dowolnej chwili mogą wyjść, choćby na spacer.

"Areszt w ogóle nie powinien być zastosowany. Oni doświadczyli tortur"

Nie wiadomo dlaczego rozpoznanie zażalenia na areszt trwało tak długo. Nikt tego nie wyjaśnił. Reprezentujący Czeczenów przed sądem w Lublinie prawnik, Paweł Rogala domagał się uchylenia postanowienia o areszcie. Uzasadniał, że areszt był niesłuszny. - Nie ma żadnych dowodów, które wskazywałyby na to, że trzej panowie dopuścili się czynnej napaści na funkcjonariuszy. Jedynym dowodem jest notatka funkcjonariusza, z której nic nie wynika. W przeciwieństwie do tego stoją inne dowody zgromadzone w sprawie, czyli wyjaśnienia cudzoziemców, jak i nagranie z monitoringu, na którym widać jednoznacznie, że panowie nie byli agresywni - mówił przed sądem P.Rogala. Dowodził również, że mężczyźni doświadczyli w swoim kraju tortur, co potwierdził na piśmie Urząd do Spraw Cudzoziemców. A osób, z takimi przemocowymi doświadczeniami - w ogóle w myśl prawa nie można aresztować.

Zażalenie na areszt... pozostawione bez rozpoznania

Sąd nie orzekł jednak, czy areszt był słuszny czy też nie - pozostawił zażalenie bez rozpoznania, uznając, że skoro panowie są na wolności, to nie ma podstaw, by się tym zajmować. - W mojej ocenie, sąd nie mógł pozostawić tego bez rozpoznania. W Polsce jest dwuinstantycjność. Sąd powinien to merytorycznie rozpatrzyć, ponieważ gdyby orzekł, że nie było podstaw do zastosowania aresztu, panowie mogliby wystąpić o odszkodowanie - mówi adwokat Czeczenów, mec. Marek Siudowski. Dlatego adwokat jeszcze dziś złoży ponowne zażalenie, tym razem na decyzję Sądu Okręgowego w Lublinie.

Co na to Straż Graniczna?

Straż Graniczna od początku twierdzi, że w tym zajściu stroną agresywną byli Czeczeni. Oni sami mówią, że było inaczej. Potwierdziły to ustalenia rzecznika praw obywatelskich, który widział nagrania z monitoringu. "W ocenie RPO dwaj mężczyźni, którzy po otwarciu drzwi pojawiają się w nich jako pierwsi, nie atakują ani nie próbują uderzyć stojących przy drzwiach funkcjonariuszy. W stosunku do obydwu zostaje zastosowany przymus bezpośredni – siła fizyczna. Dopiero po użyciu siły fizycznej wobec dwóch cudzoziemców następuje gwałtowna reakcja trzeciego z mężczyzn. Również on zostaje obezwładniony przez funkcjonariuszy" - czytamy w komunikacie RPO. Rzecznik ma też wątpliwości dotyczące użycia gazu. Chce też wyjaśnień w sprawie zachowania funkcjonariusza, który stanął obiema nogami, całym ciężarem ciała na gołej stopie jednego z leżących na ziemi mężczyzn.  

Zdaniem Ireny Kozak z Fundacji "Instytut na Rzecz Państwa Prawa", która od początku pomaga rodzinie z Czeczenii (ojciec, dwaj dorośli synowie, nieletnia córka i ich matka) mówi, że to dość zaskakujące, że tak długo trzeba było czekać na to, by sąd pochylił się nad zażaleniem na areszt. - Oni odbyli cały termin, na który zostali umieszczeni w areszcie, czyli prawie miesiąc. A trzeba pamiętać, że byli aresztowani na bardzo wątpliwej podstawie faktycznej - dodaje Irena Kozak.

Sprawa jest w prokuraturze. Biegli ocenią nagrania z monitoringu

Trzej Czeczeni mają postawione zarzuty czynnej napaści na funkcjonariuszy Straży Granicznej. Prokuratura podkreśla, że ocenie prawno - karnej będzie podlegało również zachowanie pograniczników, a chodzi o ewentualne przekroczenie uprawnień. Ale w tym wątku na razie żadnych zarzutów nie ma. 

Śledczy chcą też dokładniej obejrzeć monitoring z ośrodka dla cudzoziemców - nagrania z monitoringu przekazano specjalistom z zakresu technik audiowizualnych, aby - jak przekazała nam prokurator rejonowy w Białej Podlaskiej Edyta Winiarek - poprawić jakość nagrania tak, by można było "wyizolować" zachowania poszczególnych osób. 

DOSTĘP PREMIUM