"Trumpowi bliżej do Saudyjczyków, niż do papieża i wstrętnych Europejczyków"

"Najważniejszy komentarz do wizyty prezydenta Trumpa padł, jak przystało na Niemcy, w namiocie piwnym. Takim, jaki znamy z "Oktoberfest", na którym kelnerki rekordzistki potrafią unieść 18 litrowych kufli piwa" - prof. Arkadiusz Stempin o wizycie Donalda Trumpa w Europie.

Tym razem pod biało niebieskim bawarskim namiotem w Monachium unosiły się ciężkie gatunkowo słowa kanclerz Merkel:

Czasy, w których mogliśmy polegać na innych, należą do przeszłości. My, Europejczycy, nasz los musimy wziąć w własne ręce.

Ostrożna kanclerz, na co dzień ważąca słowa i opieszała w działaniu, tym razem sprawę postawiła jasno i zdecydowanie. Ledwo amerykański prezydent z ulgą opuścił niegościnną mu Europę.

Z Europą mu nie po drodze

Bo cały czas Europa brzęczała Trumpowi o pakiecie klimatycznym z Paryża, migrantach, dotrzymaniu artykułu piątego natowskiego Traktatu z Waszyngtonu, sankcjach rosyjskich i „dziwnych” wartościach spajających świat zachodni.

W razie ataku na NATO USA nie pomoże? "Trump nie zająknął się o art. 5. To rzecz bez precedensu''

Na dodatek papież do wspólnego zdjęcia, które poszło w świat, zrobił minę jakby stanął obok samego szatana. Prezydent Macron odpłacił mu pięknym za nadobne i mocarny uścisk dłoni, po którym przed pół rokiem w Waszyngtonie szczuplutki premier Japonii zbladł i zobaczył gwiazdki przed oczami, wytrzymał mężnie, po czym równie mocno, jak gość z USA, szarpnął go w swoją stronę. By „wymóc respekt”, powiedział.

Na dodatek małżonka Melania przyłączyła się do koalicji złowrogich gestów. I w Izraelu, kiedy kroczyła z nim naprzeciw premiera Benjamina Netanyahu, odrzuciła szukającą jej ręki dłoń małżonka. Na oczach kamer z całego świata. „Blamaż”, okrzyknęła w imieniu wszystkich stacji telewizyjnych, ale całkiem słusznie turecka TRT. 

Nic dziwnego, że dla poprawy monstrualnego ego prezydent USA na natowskim szczycie musiał jak buldożer przestawić premiera Czarnogóry i zlekceważyć naszą głowę państwa. 

"Nie interesuje go solidarność, tylko kasa"

Merkel straciła cierpliwość, lub jak zauważył belgijski "The Tijd", „ma po dziurki w nosie amerykańskiego prezydenta; jej wystąpienie w namiocie piwnym jest cezurą” w relacjach Europy z USA.

Całkiem rozsądnie unijni liderzy na pierwszym wspólnym spotkaniu liczyli na rewizję krzykliwej retoryki wobec Europy, z okresu kampanii wyborczej i niejasnych, sprzecznych przekazów, to na konferencji bezpieczeństwa w Monachium, to na spotkaniu Trump-Merkel w Waszyngtonie.

W międzyczasie prezydent odszedł przecież od pomysłów wojny handlowej z Chinami (zaetykietowania ich jako „manipulatora walutowego”) i Japonią, braterskiego uścisku z Putinem czy ukarania Meksyku.

Ale wobec Europy zachował status qua ante. Nie interesuje go solidarność atlantycka, tylko kasa, jaką sojusznicy europejscy wiszą mu za amerykański wkład do ich bezpieczeństwa.

W jego pojęciu i tak zachował się dżentelmeńsko, nie wypominając Europejczykom, ile amerykańskiego podatnika kosztowała siedziba NATO w Brukseli.

Trump, produkt kultury korporacji, a nie giętkiej dyplomacji, niewolnik swojego elektoratu, a nie reprezentant całych USA, nie zauważył, że Europejczycy zwiększyli wydatki na zbrojenia.

Niemcy w ostatnich dwóch latach o 13 procent. A pięciu innych europejskich członków NATO do wymaganych 2 proc. całego budżetu.

Trump, wygrażający Europie cłami zaporowymi, nie pojął, że gospodarka amerykańska zależy od importu niemieckich maszyn i inwestycji. A BMW jest największym amerykańskim eksporterem samochodów. Do takich skomplikowanych równań tweetujący prezydent nawet nie podchodzi.

Kulturowo bliżej mu do Saudyjczyków, którzy są „great” i „amazing”, bo da się z nimi ukręcić biznes na 100 mld dolarów. „Ok“ od biedy są Izraelczycy. Ale papież, który mu każe czytać ekologiczną encyklikę? I ci wstrętni Europejczycy?

"Trump działa bez kompasu"

Rozwód z USA, „w przyjaźni“, jak zauważyła w bawarskim namiocie Merkel, nie jest dla nich nieszczęściem. W obszarze handlu UE pertraktuje z 20 krajami o strefie wolnego handlu, w tym z Australią, Japonią i Meksykiem.

W zakresie ochrony pakietu klimatycznego z Paryża, nawet bez USA Europa może porozumieć się z kluczowymi krajami rozwijającymi się, które we własnym interesie chciałby jego dotrzymania.

A na odcinku bezpieczeństwa? Tu Merkel widzi szansę na zjednoczenie europejskiej wspólnoty, która ma niewielką ochotę podążać na pasku interesów USA. Ot choćby w ich globalnej konfrontacji z Chinami. Strukturalnie USA są skazane na istnienie silnego, monolitycznego NATO.

Trump gubi się w polityce zagranicznej, działa bez kompasu. Częściowo pod presją swojego elektoratu, częściowo na skutek kompromitujących go przecieków dotyczących przedwyborczych kontaktów z Rosją i amerykańskim półświatkiem.

A to interweniuje na morzu przeciwko Korei Północnej, to wykonuje atak rakietowy na Syrię, a to zrzuca superbombę w Afganistanie.

Merkel i Unia Europejska wiedzą dobrze, czym to zaowocuje. Wkrótce prezydent zwróci się uprzejmie do europejskich sojuszników o pomoc.

"Sowieci byli święcie przekonani, że wybór Wojtyły zaaranżował Brzeziński" - doradca prezydenta Cartera zmarł w wieku 89 lat

"Parodia polskiego mesjanizmu" - Kowal tłumaczy, w co gra PiS

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (118)
"Trumpowi bliżej do Saudyjczyków, niż do papieża i wstrętnych Europejczyków"
Zaloguj się
  • mirek76pl

    Oceniono 67 razy -7

    Az zal bylo patrzec, gdy w Brukseli jedynymi, ktorzy jak pieski wyczekiwali pod drzwiami na spotkanie z Trumpem byli czlonkowie polskiej delegacji. O zachowaniu prezydenta kraju, ktory podobno 1,5 roku "wstal z kolan" lepiej nie wspominac.

  • dobo77

    Oceniono 10 razy -6

    jak sovieci podejda blizej experci beda przepraszac
    czy experci zapomnieli co Barak szeptal do ucha prezydentowi Rosji ?

  • sunzi15

    Oceniono 28 razy -6

    "Czasy, w których mogliśmy polegać na innych, należą do przeszłości.
    My, Europejczycy, nasz los musimy wziąć w własne ręce."

    Merkel wyrazila istote tego,
    co Trump osiagnal w Europie.

  • y.woodoo

    Oceniono 10 razy -4

    Akurat ustawienie papci franco pod scianka jest OK. Facet i ta cala zlodziejska sekta wpieprzaja sie wszedzie. Sa kraiki gdzie rzadza, znaczy okradaja narodu ile sie da a zadaja wsparcia USA dla biedakow.

  • kowalska-kowalska

    Oceniono 8 razy -4

    Mam daleko idące podejrzenie, że wycofanie się USA z gorącej „przyjaźni” z Europą może być dla Europy korzystne.

    W zdecydowanej większości przypadków amerykańska „pomoc” i „wyzwalanie” różnych krajów z ciężkich opresji kończyła się dla tych krajów tragicznie.

    Najlepszym przykładem jest w tej chwili zalany krwią Bliski Wschód przez łajdacką politykę amerykańską.

    Ruina Iraku i Syrii służy wyłącznie interesom USA, Arabii Saudyjskiej i Izraela.
    Przecież nie można tego nie widzieć.

  • agnrodis

    Oceniono 9 razy -3

    PiSowscy katolicy lubia najwiekszego amerykanskiego klamce, oszusta, bankruta i zdrajce!!! Dokladnie, Trump i katolicki PiS pokazuja taka sama "moralnosc", oszukac, rzucic oszczerstwa, zastraszyc i jeszcze raz oszukac. Widac, swoj ciagnie do swego!

  • losiu4

    Oceniono 17 razy -3

    nie tyle z europą co z merklową i niemcami. Zreszta nie pierwszy raz.

    Pozdrawiam

    Losiu

  • mirrad

    Oceniono 11 razy -3

    Jak ci trampek nie po drodze z Europa to spadaj na San Escobar a Europa pójdzie razem z Rosją i duuużo lepiej na tym wyjdzie !!!! Trzeba jeszcze trampkowi wypowiedzieć umowy typu FACTA i aj way pastuchu z Cicken city!!!!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX