"Nie obawiamy się żadnych problemów ze strony KE" - wiceminister kultury o nowej ust. abonamentowej

Wiceminister Paweł Lewandowski szacuje, że nowe przepisy dotyczące abonamentu przyniosą ok. 700-800 mln zł. Nadawcy będą mieli obowiązek przekazywania danych klientów, by można było skutecznie ściągać abonament.

Roch Kowalski Radio TOK FM: Nadawcy uważają, że takie rozwiązanie jest sprzeczne z ustawą o ochronie danych osobowych. Czy tak rzeczywiście jest?

Paweł Lewandowski, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego: To jest nieprawda. Ustawa o ochronie danych osobowych pozwala taki obowiązek nałożyć na każdy podmiot, jeśli te dane są konieczne do wykonywania publiczno-prawnych obowiązków obywatela. Nie ma tutaj żadnego zagrożenia. Dostaliśmy opinię Rady Legislacyjnej, która odniosła się do tej kwestii i potwierdziła naszą argumentację.

Dostawcy obawiają się, że wiele osób zrezygnuje z ich usług, zwłaszcza te, które płacą najtańszy abonament. To jest prawdziwy powód sprzeciwu wobec wprowadzanych zmian. Abonament radiowo-telewizyjny wynosi 22,70 zł miesięcznie, a są takie firmy, które dokładnie za taką samą cenę udostępniają sygnał telewizyjny.

Przez to, że to także nazywa się abonamentem, wielu odbiorców jest przekonanych o tym, że te pieniądze idą do telewizji publicznej lub że są tym abonamentem, który powinni płacić.

O jakich danych przekazywany poczcie mówimy?

To są dane, które pozwalają zweryfikować osobę, która posiada pakiet telewizji, czyli imię, nazwisko, adres zarejestrowania odbiornika, nr PESEL.

Dlaczego w ustawie uwzględniono tylko część dostawców? Nie ma w niej właścicieli platform wideo na żądanie: Netflix lub vod.pl.

To wynika z obecnej ustawy o radiofonii i telewizji. Dostawcy vod są zupełnie osobną kategorią, ponieważ nie nadają sygnału ciągłego i nie mają obowiązku na swoich platformach utrzymywania kanałów telewizji publicznej.

Faktycznie to nie jest telewizja. To jest usługa odbioru na żądanie. Nasza ustawa obowiązuje dostawców telewizji kablowej, satelitarnej, telewizji IPTV i xDSL, czyli również tych, którzy udostępniają sygnał ciągły telewizji, ale przez łącze telekomunikacyjne.

Jak praktycznie będzie to wyglądało? Czy przekazanie danych Poczcie Polskiej będzie wymagało podpisania aneksu do umowy z operatorem?

Po wejściu w życie ustawy dostawca będzie normalną drogą, tak jak informuje o fakturze, informował o tym, że dane klientów zostały przekazane Poczcie Polskiej w celu weryfikacji obowiązku płacenia abonamentu.

To masowe przekazanie danych będzie jednorazowe. W przyszłości, przy zawiązywaniu nowych umów, będzie tylko informacja, że abonent zawarł umowę na dostęp do telewizji, a klient będzie dostawał zgłoszenie rejestracji odbiornika, które powinien samodzielnie dostarczyć poczcie.

Czy taka informacja, przesłana przez operatora, będzie dla klienta podstawą do wypowiedzenia umowy?

Przekazanie danych nie jest podstawą do zmiany warunków umowy. To jest normalny obowiązek, który zostanie nałożony na dostawców, który nie będzie miał wpływu na zmianę umowy.

Ale nawet gdyby operatorzy musieli zmienić umowy, to i tak - zgodnie z prawem telekomunikacyjnym - to nie jest ten przypadek, który powoduje, że można bez żadnych konsekwencji rozwiązać dotychczasową umowę. Nie ma zagrożenia, że nagle ludzie zaczną rozwiązywać umowy, bo nie będą się chcieli zgodzić na tzw. nowe warunki.

Dane których klientów operatorzy będą musieli przekazać - tylko aktualnych czy również tych, których umowy już wygasły?

Tylko tych klientów, którzy będą w bazie danych w dniu wejścia w życie ustawy. 

W ustawie przewidziano abolicję. Jeśli ktoś zdecyduje się zapłacić za sześć miesięcy z góry, to nie będzie musiał uiszczać zaległej opłaty. Jak daleko wstecz może sięgać egzekucja długu?

Mówimy o opłacie, która obowiązuje tylko tych, którzy mieli już kiedyś zarejestrowany telewizor i nie płacili abonamentu. Dług przedawnia się po pięciu latach.

A jeśli ktoś nigdy nie rejestrował odbiornika?

To nie mamy go w bazie danych.

Czyli nie będzie tak, że ktoś, kto nie skorzysta z abolicji, będzie musiał zapłacić abonament radiowo-telewizyjny za cały okres trwania umowy z operatorem?

Nie, będzie musiał opłacać abonament od dnia wejścia w życie ustawy.

My wcale nie zmieniliśmy dotychczasowych zasad, tylko uszczelniliśmy te zasady. Wyszliśmy z założenia, że jeśli według danych GUS-u 97 proc. Polaków ma telewizor, 66 proc. z nich posiada płatny dostęp do telewizji, to zobowiązaliśmy te 66 proc., bo do nich jesteśmy w stanie dotrzeć i ich zweryfikować, do tego, by skutecznie wyegzekwować zaległe opłaty abonamentowe, które są obowiązkowe. One były dosyć regularnie płacone przez dużą część społeczeństwa dopóki rządzący nie zaczęli wmawiać ludziom, że nie muszą tego robić, a nie stworzyli żadnego mechanizmu prawnego do tego, by długi nie rosły.

W tej chwili mamy dwa miliony gospodarstw domowych zadłużone w sumie na 3 mld złotych wobec KRRiT.

O ile, szacunkowo, zmienią się wpływy z abonamentu?

Przy założeniu, że 80 proc. tych, którzy mają wykupiony płatny dostęp do telewizji, będzie płacić, to będzie to ok. 700-800 mln zł.

Czy nie obawiacie się, że ludzie będą chcieli uciec przed płaceniem abonamentu, poprzez rejestrację odbiorników na osoby, które są zwolnione z płacenia?

W zasadzie ci, co mieli to zrobić, to zrobili to już dawno temu, kiedy były wprowadzane ulgi.

Oczywiście, część osób będzie unikało płacenia, bo generalnie ludzie mają tendencję do tego, by unikać płacenia podatków. Rozumiem, że takie zachowania mogą mieć miejsce, dlatego właśnie zakładamy, że uda nam się w 80 proc. ściągnąć należności, a obecnie to jedynie 13 proc.

Nadawcy zgłosili projekt ustawy do Komisji Europejskiej.

Proszę bardzo, niech zgłaszają. Wszystkie nasze rozwiązania są zgodne z prawem europejskim i nawet mniej restrykcyjne niż w większości krajów UE. Nie obawiamy się żadnych problemów ze strony KE.

Na ile realny jest scenariusz, że los ust. abonamentowej będzie taki sam jakpodatku od supermarketów? Zapisy wejdą w życie, ale KE zabroni pobierania podatku?

Nie ma w ogóle takiej możliwości, bo komisja nie ma takiej kompetencji, żeby nam tego zakazać. Byłem ostatnio w Brukseli, zastanawialiśmy się nad dyrektywą audiowizualną i absolutnie nikt nie zgłosił chęci rozmowy ze mną na temat naszej ustawy. Oznacza to, że nikt nie postrzega tego, jako czegoś kontrowersyjnego.

Myślę, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu ustawą zajmą się posłowie. Jest to ustawa priorytetowa i jestem przekonany, że będzie bardzo sprawnie procedowana.

Politycy opozycji mówią, że ustawa ma na celu tylko załatanie dziury budżetowej w telewizji, i że nie można płacić za coś, co prezentuje taką jakość jak obecna TVP.

Celem abonamentu jest finansowanie telewizji publicznej. Nie ma dziury budżetowej w TVP.

Ale kondycja finansowa nie jest najlepsza. Na to wskazuje nawet Rada Mediów Narodowych.

To jest spółka misyjna. Ona nie jest nastawiona na zysk, tylko na realizację misji. Generalnie dopóki spółka ma płynność finansową, to nie ma żadnego problemu. Jakość idzie wraz z pieniędzmi. Im większe będą wpływy, tym lepsza będzie jakość nadawanych programów.

Opozycja zwraca uwagę na kwestie braku obiektywizmu np. „Wiadomości”.

Wszystkie programy informacyjne na antenie TVP1 trwają łącznie ok. godziny, a  program nadaje 22 godziny. Możemy tam zobaczyć teatr telewizji, skoki narciarskie, wydarzenia sportowe. To są rzeczy misyjne, na które przede wszystkim idą pieniądze. Jeśli chodzi o „Wiadomości” to nie jest to najdroższa produkcja telewizyjna i ona nie generuje największych kosztów.

Każdy w telewizji znajdzie coś dla siebie. Nie trzeba oglądać wiadomości w mediach publicznych, ale ktoś może chcieć oglądać np. teatr telewizji.

Wybiegnijmy w przyszłość. Ministerstwo pracuje nad tzw. dużą ustawą abonamentową, która ma całkowicie zmienić sposób pobierania opłat. Jakie są założenia?

Ustawa będzie prostsza niż obecna, ponieważ w gruncie rzeczy będzie się opierać na kilku dodatkowych przepisach.

Chodzi o to, żeby składkę pobierać wraz z PIT lub KRUS. To będzie około 8 zł. W przeciętnym gospodarstwie domowym pracują dwie osoby, więc jest to 16 zł, czasami trzy osoby, więc 24 zł. Czyli mniej więcej tyle, ile dziś wynosi abonament.

Dzięki temu będzie stabilny dochód, nie trzeba się będzie spowiadać, kto ma telewizor, opłata będzie powszechna i będzie to o wiele mniej skomplikowany system. Mam nadzieję, że nie będzie już zarzutów, że wprowadzamy normy, które komplikują sytuację komuś na rynku.

W związku z tym, że może być to traktowane jako nowy rodzaj pomocy publicznej, to będzie wymagało notyfikacji KE. Nie wiemy, kiedy uda nam się wprowadzić te przepisy. Notyfikacja może zająć nawet dwa lata, a z drugiej strony jeżeli opłata będzie przy PIT, to musi wejść w życie od 1 stycznia kolejnego roku.

Minimalnie notyfikacja trwa pół roku. Zobaczymy, jakie będzie stanowisko komisji. Jeśli będą otwarci, to może być to nawet pół roku, czyli de facto najwcześniej to byłby 1 stycznia 2019 roku.

Żeby nie było wątpliwości, ja nie wierzę, że to może być tak szybko, bo KE już pokazała, że lubi proste sprawy bardzo mocno komplikować, więc nastawiam się na realny termin ok. dwóch lat.

"Z oglądalnością TVP nie jest najgorzej"

DOSTĘP PREMIUM