Straż Graniczna przekroczyła uprawnienia wobec Czeczenów? "Na razie śledztwa nie będzie"

Na razie nie będzie odrębnego śledztwa ws. interwencji Straży Granicznej wobec pięcioosobowej rodziny czeczeńskiej w ośrodku dla cudzoziemców w Białej Podlaskiej - ustaliło Radio TOK FM. Takiego postępowania domagał się rzecznik praw obywatelskich. Sprawę bada prokuratura, ale tylko w kierunku napaści na funkcjonariuszy.

Cała sprawa dotyczy wydarzeń, do których doszło w Ośrodku dla Cudzoziemców w Białej Podlaskiej na początku kwietnia. Nad ranem Straż Graniczna chciała deportować matkę z dwójką małych dzieci. W ośrodku zrobiło się głośno, Czeczeni, którzy dziś mają zarzuty, chcieli wyjść na korytarz, by zobaczyć co się dzieje, a być może także - pomóc. Okazało się jednak, że ich pokoje były zamknięte. Gdy zaczęli mocno stukać w drzwi, wpuszczono do nich gaz, po czym skuto ich kajdankami. Straż Graniczna twierdzi, że to Czeczeni byli agresywni i dlatego od razu trafili do aresztu. Cudzoziemcy i ich prawnicy mówią, że było zupełnie inaczej i że to pogranicznicy bezzasadnie użyli przemocy.

Sprawie od początku przygląda się Rzecznik Praw Obywatelskich. Przedstawiciele biura RPO byli w ośrodku w Białej Podlaskiej, zabezpieczono też monitoring z tej placówki. "W ocenie RPO dwaj mężczyźni, którzy po otwarciu drzwi pojawiają się w nich jako pierwsi, nie atakują ani nie próbują uderzyć stojących przy drzwiach funkcjonariuszy. W stosunku do obydwu zostaje zastosowany przymus bezpośredni – siła fizyczna. Dopiero po użyciu siły fizycznej wobec dwóch cudzoziemców następuje gwałtowna reakcja trzeciego. Również on zostaje obezwładniony przez funkcjonariuszy" - czytamy w komunikacie RPO. Rzecznik miał też wątpliwości co do okoliczności użycia gazu, jak również do zachowania  funkcjonariusza, który stanął całym ciężarem ciała na gołej stopie jednego z leżących na ziemi  Czeczenów.  

Sprawę zajść w ośrodku bada prokuratura w Białej Podlaskiej. Cudzoziemcy mają postawione zarzuty. Zdaniem RPO, śledztwo powinno też dotyczyć ewentualnego przekroczenia uprawnień przez Straż Graniczną. Dlatego w piśmie do prokuratury RPO wnioskował o zbadanie prawidłowości interwencji, dokonywanej przez Straż Graniczną w Ośrodku dla Cudzoziemców. Jak powiedział nam Marcin Sośniak z biura RPO, poproszono śledczych o przyjrzenie się trzem wątkom. Po pierwsze, czy pogranicznicy mieli prawo utrudniać cudzoziemcom wyjście z pokoju (blokowanie nogą drzwi) i czy nie była to niedopuszczalna forma środka przymusu bezpośredniego. Po drugie, by prokuratura oceniła, czy swoich uprawnień nie naruszył ten z funkcjonariuszy, który stał na nodze jednego z obcokrajowców (co widać na monitoringu). I wreszcie po trzecie, RPO chce, by zbadano czy w ogóle były podstawy do interwencji z użyciem siły fizycznej.

Śledztwa ws. zachowania pograniczników na razie nie będzie

Prokuratura pismo z biura RPO dostała, ale na razie nie zamierza wszczynać odrębnego śledztwa dotyczącego zachowania Straży Granicznej. – Gromadzimy materiał dowodowy i po jego zgromadzeniu podejmiemy decyzję, czy są podstawy do odrębnego śledztwa czy też nie – mówi nam prokurator Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Drugi wątek – absurdalny. Zażalenie na zażalenie i sąd, który ma wątpliwości

Adwokat Czeczenów od razu po aresztowaniu trzech mężczyzn 13 kwietnia złożył zażalenie na areszt. Tyle, że Sąd Okręgowy w Lublinie zajął się nim dopiero 25 maja. Pozostawił je, zgodnie z wnioskiem prokuratury, bez rozpoznania, uznając, że skoro mężczyźni są już na wolności, to nie ma podstaw, by do sprawy się merytorycznie odnosić.

Mecenas Marek Siudowski od początku mówił, że to decyzja niesłuszna, bo sąd powinien powiedzieć wprost: czy areszt był zasadny czy też nie. Dlatego – choć brzmi to dość absurdalnie – adwokat złożył zażalenie na pozostawienie zażalenia bez rozpoznania, a sąd odwoławczy przyznał mu rację.

Teraz Sąd Okręgowy będzie się musiał ponownie pochylić nad zażaleniem na areszt. I kategorycznie stwierdzić, czy mężczyźni powinni byli trafić za kratki czy też nie. Adwokat podnosił m.in., że  Czeczeni byli w swoim kraju prześladowani i doświadczali tortur, a osób, z takimi doświadczeniami w ogóle w myśl prawa nie można aresztować.  Jeśli sąd uzna, że nie było podstaw do zastosowania aresztu – to otworzy to drogę np. do ewentualnego ubiegania się o odszkodowanie za niesłuszny areszt.

Bodnar o uchodźcach: Więcej osób trafiło do nas z Czeczenii. Paradowska: Ale nie było kampanii

DOSTĘP PREMIUM