Żakowski o przesłuchaniu b. szefa FBI w Senacie: To pokazuje, jak dziki i prymitywny jest nasz Sejm

- Naprawdę, jak ktoś by się chciał uczyć patriotyzmu, to przesłuchanie Jamesa Comey'a było niesamowitą lekcją. Bardzo polecam, myślę, że coś takie mogliby uczniowie w polskich szkołach obejrzeć - ocenił relację z przesłuchania b. szefa FBI Jacek Żakowski.

Były szef amerykańskiego Federalnego Biura Śledczego James Comey zeznał podczas przesłuchań w Kongresie. Mówił, że Donald Trump namawiał go do porzucenia śledztwa w sprawie byłego prezydenckiego doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego. Comey powiedział również, że po zdymisjonowaniu przez prezydenta był szkalowany przez Biały Dom. Relację z przesłuchania pokazywały nieomalże wszystkie media w USA.

Jak ogląda się to przesłuchanie, człowiek zdaje sobie sprawę - i tego wszystkim życzę, zwłaszcza polskim politykom -  jak kompletnie dziki jest polski Sejm, prymitywny, nieprzystosowany do uczciwego sprawowania swoich funkcji na tle Kongresu amerykańskiego. Tam przy równie silnych emocjach, silnej polaryzacji, zaawansowani kulturowo, wykształceni, cywilizowani ludzi w Senacie pytają urzędnika, który przetrwał dwie formacje rządzące, i rozmawiają o tym, jak jest, co jest ważne, a na końcu mówią, że chodzi o interes narodowy i dlatego "będziemy dochodzić do prawdy". I mówią to jednym głosem - przewodniczący Republikanów i szef Demokratów

- mówił w przeglądzie prasy Jacek Żakowski.

Publicysta przyznał, że zapis z przesłuchania b. szefa FBI w Senacie mógłby być lekcją patriotyzmu i kultury politycznej dla polskiej młodzieży.   

- Naprawdę jak ktoś by się chciał uczyć patriotyzmu, to przesłuchanie Jamesa Comey'a było niesamowitą lekcją. Bardzo polecam, myślę, że coś takie mogliby uczniowie w polskich szkołach obejrzeć. 20 minut z tego przesłuchania, drugie 20 minut z przesłuchania komisji Amber Gold i na koniec 5 minut na uspokojenie - gimnastyka albo spacer, może jakaś spokojna muzyka - podsumował Jacek Żakowski.

Comey sporządza dokładne notatki po spotkaniach z Trumpem

Przed publicznym przesłuchaniem, w pisemnym oświadczeniu przekazanym senackiej Komisji do Spraw Wywiadu, James Comey opisał szereg rozmów z Donaldem Trupem. Podczas jednej z nich prezydent miał wyrażać nadzieję na pozostawienie w spokoju jego byłego doradcy generała Michaela Flynna. W czasie rozmowy telefonicznej Donald Trump rzekomo opisywał rosyjskie śledztwo jako "chmurę", która nie pozwala mu na normalną działalność dla kraju i zachęcał go do jej "rozwiania". Comey powiedział, że słowa prezydenta ocenił jako polecenie. Przyznał jednak, że ani Donald Trump, ani nikt inny nie kazał mu wstrzymać dochodzenia.

Były szef FBI powiedział, że był zdumiony zarzutami ze strony prezydenta Trumpa i Białego Domu po zdymisjonowaniu go ze stanowiska. - Choć prawo pozwala na odwołanie dyrektora FBI bez podania przyczyny, rząd zdecydował się na oszkalowanie mnie i FBI twierdząc, że biuro było ogarnięte chaosem, było źle zarządzane i że pracownicy stracili zaufanie do kierownictwa. To były zwyczajne kłamstwa - powiedział Comey. Były szef FBI potwierdził, że trzykrotnie zapewnił prezydenta Trumpa, iż osobiście nie jest on objęty rosyjskim śledztwem.

Były szef FBI przed senatem: Nie mam żadnych wątpliwości, że Rosja ingerowała w wybory

DOSTĘP PREMIUM