Kidawa-Błońska: Upolitycznianie katastrofy jest nie do zniesienia. Jedynie prezes może to przerwać

- Te comiesięczne przemarsze są dla wielu ludzi nie do wytrzymania i mają prawo do wychodzenia na ulice i pokazywania, że się z tym nie zgadzają - uważa Małgorzata Kidawa-Błońska. Wicemarszałkini Sejmu podkreśla, że jedyną osobą, która może powstrzymać protesty w miesięcznice jest Jarosław Kaczyński.

W sobotę 10 czerwca, jak co miesiąc, pod pałac Prezydencki przeszedł marsz smoleński. I jak co miesiąc do zgromadzonych przemówił prezes PiS. Siedem lat po katastrofie Jarosław Kaczyński mówił, że wkrótce "będziemy coraz więcej wiedzieć" o tym, co działo się po 10 kwietnia 2010 roku i co doprowadziło od katastrofy rządowego tupolewa. - W Polsce jest ogromnie rozbudowana agentura obcych państw. I musimy się z tym liczyć. Ale to nie zmieni faktu, że prawda zwycięży - zakończył prezes PiS.

- Jest już zmęczenie. Te miesięcznice są dla wielu ludzi nie do wytrzymania i mają prawo protestować - komentuje w "Poranku Radia TOK FM" protest przeciwko marszom w miesięcznicę Małgorzata Kidawa-Błońska. Wicemarszałkini Sejmu podkreśla, że nikt z kontrmanifestantów nie protestuje przeciwko mszom w intencji ofiar.

Co innego jest msza w kościele, kiedy ludzie przychodzą i modlą się w intencji osób, które zginęły w katastrofie, a co innego jak jest marsz, którego celem jest wypowiedź pana prezesa na drabince, który od wielu miesięcy mówi, że jesteśmy coraz bliżej prawdy. To jest nie do zniesienia, to ciągłe upolitycznianie katastrofy, bo msze nie budzą takich emocji. Te ciągłe przemarsze są dla wielu ludzi nie do wytrzymania i mają prawo do wychodzenia na ulice i pokazywania, że się z tym nie zgadzają

- przekonuje Kidawa-Błońska.

Tylko prezes Kaczyński może powstrzymać te emocje

- Na wiele demonstracji przychodzą kontrdemonstracje i ci ludzi nie robią nic innego tylko są. Sama ich obecności jest już denerwująca dla prezesa. Emocje zostały rozpalone bardzo mocno i to trzeba zatrzymać. Ale jedyną osobą, która może to zrobić jest prezes Kaczyński, który zrezygnuje z tych wypowiedzi przed Pałacem Prezydenckim. Do kiedy będzie pan prezes przychodził i mówił, że jest coraz bliżej prawdy? Tam nie padają żadne inne słowa - zwraca uwagę wiceprzewodnicząca klubu PO. 

Zdaniem Kidawy-Błońskiej wszyscy ci, którzy nie idą z prezesem Kaczyńskim w pochodzie są według niego złymi ludźmi. A to z kolei jest dla społeczeństwa nie do wytrzymania. - I trudno się dziwić, że ludzi przychodzą i protestują. Doprowadzono do takiej sytuacji, która jest bardzo niepokojąca. Ludzi, których znam, spokojni i wyważeni, teraz także mają ochotę przychodzi na protesty przeciwko miesięcznicy, bo mają tego dosyć - zwraca uwagę Małgorzata Kidawa-Błońska.

DOSTĘP PREMIUM