Smolar o wysiłkach Szydło ws. Grupy Wyszehradzkiej: To są mrzonki, więcej nas dzieli niż łączy

- Węgry są egoistyczne, zajmują bardzo dwuznaczną postawę, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo Polski. O Słowacji już nie mówimy, bo ta zaakceptowała stanowisko Unii Europejskiej ws. uchodźców - tak w Radiu TOK FM prof. Aleksander Smolar ocenia próby wzmocnienia Grupy Wyszehradzkiej.

Rząd premier Beaty Szydło dość konsekwentnie - w opozycji do Unii Europejskiej - próbuje reaktywować, wzmocnić Grupę Wyszehradzką. Wzmocnieniu roli państw Europy Środkowowschodniej ma też służyć zaplanowany na początek lipca Szczyt Trójmorza z udziałem 12 przywódców z krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W pierwszym dniu spotkania, 6 lipca do Warszawy przyleci prezydent USA Donald Trump. 

Zdaniem prof. Aleksandra Smolara, prezesa Fundacji Batorego, próby zbudowania regionalnego porozumienia w tej część Europy są "mrzonką i nie ma tu żadnych nadziei".

Z wielu powodów. Nawet w ramach tego czworokąta Wyszehradzkiego interesu są bardzo różne. Jeżeli chodzi o Rosję to wiemy, że polityka Węgier jest egoistyczna i próbuje korzystać z pomocy Putina. Węgry zajmują także bardzo dwuznaczną postawę w sprawie tak kluczowej, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo Polski jak Ukraina. Również Słowacja. Jeżeli chodzi o migrację przestaliśmy mówić o tym kraju. Mówi się: Węgry,Czechy, Polska, bo Słowacja zaakceptowała stanowisko Unii Europejskiej w tej sprawie. Czechy? Za chwile być może będziemy mieli premiera Babiśa [Andrej Babiś jest najważniejszym czeskim producentem żywności, właścicielem koncernu Agrofert. Biznesmen nie kryje swojej niechęci wobec importu polskich produktów rolnych - red.], który jest populistą, miliarderem i co dość pikantne - Słowakiem i agentem, bo  był agentem służb. I mamy prezydenta Zemana, który jest bardzo prorosyjski

- wylicza prof. Aleksander Smolar. 

- Moim zdaniem to są mrzonki i niestety polskie władze na to stawiały, ale dzisiaj chyba coraz mniej w to wierzą - mówi prof. Smolar w "Poranku Radia TOK FM".   

W poniedziałek Wyborcza.pl napisała, że przed licowym szczytem w Warszawie, z projektowanego paktu przeciwko Niemcom i Francji wycofuje się ważny sojusznik - Czesi.

"Dla nas idea Trójmorza jest nie do zaakceptowania. To XX-wieczny, mocarstwowy koncept Piłsudskiego" - mówi "Wyborczej" czeski dyplomata. I deklaruje, że Praga nie przyłączy się do inicjatywy Warszawy, która chce wspólnie z krajami Europy Środkowo-Wschodniej montować koalicję przeciwko Niemcom i Francji.

Szczyt Trójmorza planowany jest na 6-7 lipca. Przywódcy mają rozmawiać o większej integracji gospodarczej regionu, w tym o nowych połączeniach drogowych, kolejowych i energetycznych.

DOSTĘP PREMIUM