"Szydło wydaje się, że pokazuje język Merkel i robi groźne miny Brukseli. Ale to igranie z ogniem"

- Rządowi Beaty Szydło wydaje się, że ws. uchodźców pokazuje język Angeli Merkel i robi groźne miny Brukseli, ale prawda jest taka, że rząd odwraca się plecami do Greków i Włochów. To nam się na dłuższa metę kiedyś dramatycznie odpłaci - przestrzega Adrian Zandberg z Partii Razem.

Adrian Zandberg zapewnia, że jego ugrupowanie, jako jedyne na polskiej scenie politycznej, konsekwentnie - nie koniunkturalnie - jest za przyjęciem przez nasz kraj uchodźców. Lider Partii Razem źle też ocenia pomysł, by ws. uchodźców zorganizować referendum, co zaproponował Andrzej Duda.   

- Rządowi Beaty Szydło wydaje się, że pokazuje język Angeli Merkel i że robi groźne miny pod adresem Brukseli. A prawda jest taka, że rząd obraca się plecami do Włochów i Greków, do tych krajów, które biorą na siebie największy ciężar związany z uchodźcami.  To nam się na dłuższą metę w dramatyczny sposób kiedyś odpłaci. Jeśli dojdzie do takiego kryzys na naszej granicy, to kraje Europy Zachodniej, Południowej powiedzą: "kochani, to wy wymówiliście nam solidarność, jeżeli chodzi o politykę azylową, to wyście obrócili się do nas plecami. Teraz nie ma powodu, dla którego teraz my powinniśmy pomoc wam". To jest nieodpowiedzialne - ostrzega Zandberg w Radiu TOK FM.  

Z bólem przyjmuję, że dla znacznej części naszych polityków argument moralny, humanitarny nic nie znaczy. Wydaje mi się to strasznie nieprzyzwoite i nie w porządku. Człowieczeństwo to jest obowiązek i nie wolno porzucać elementarnej refleksji będąc w polityce. Ale nawet, jeśli jesteście cynikami, panowie z PO i PiS, to pomyślcie, co stanie się za jakiś czas, jeśli pod taką presją znajdzie się także Polska. Igracie z ogniem

- mówi Adrian Zandberg.  

DOSTĘP PREMIUM