"Oburzające słowa Błaszczaka i innych polityków PiS sprawiły, że bandyci poczuli, że już wolno"

- Politycy mają olbrzymią moc, bo mówią do setek tysięcy, a czasami milionów ludzi. I jeśli szczują przeciwko ludziom innego wyznania i innego koloru skóry, to ma swoje konsekwencje - komentuje oburzające wypowiedzi polityków PiS po pobiciu w Radomiu Adrian Zandberg z Partii Razem.

W 40. rocznice obchodów radomskiego Czerwca '76, kiedy milicja i ZOMO spacyfikowały protestujących robotników, doszło do przepychanek i bójki między manifestantami z KOD, a narodowcami z Młodzieży Wszechpolskiej. Kilku młodych mężczyzn w koszulkach Wszechpolaków szarpało, biło i kopało uczestnika protestu KOD.

Rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości, pytana o atak w Radomiu, stwierdziła, że „to jest sytuacja która nie powinna mieć miejsca, ale ich rozumiem”. Z kolei Mariusz Błaszczak, który zdymisjonował komendanta policji miejskiej w Radomiu, powiedział, że bójka to wina totalnej opozycji.

W każdym europejskim kraju pani Mazurek dostałaby dymisję. To jest wypowiedź, która mówi ni mniej, ni więcej, że obóz rządzący usprawiedliwia przemoc polityczną w Polsce. Nie ma na to zgody. Jeżeli rządzący, a w szczególności ludzie tak wpływowi, jak rzeczniczka, jak minister, wygłaszają opinie, zgodnie z którymi, przemoc jest zrozumiała i usprawiedliwiona, przemoc skierowana przeciwko przeciwnikom politycznym ze względu na to, że nie podobają się im pokojowe formy działania opozycji, to jest przekroczenie granicy, która jest naprawdę alarmująca

- ocenił zachowanie polityków PiS Adrian Zandberg z Partii Razem.

Polityk zaapelował do ludzi z obozu rządzącego, którzy posiadają elementarną przytomność, żeby poskromili panią Mazurek i ministra Błaszczak, przed dalszą eskalacją.

Jeśli rozpętają demona przemocy politycznej na polskich ulicach, to tym zapiszą się w historii i będzie to karta paskudna. To ten moment, kiedy cała klasa polityczna w Polsce - niezależnie od różnic - powinna zadeklarować, że na takie zachowania nie ma zgody

- powiedział lider Partii Razem. 

Zandberg podkreślił, że pobicie w Radomiu to konsekwencja, kiedy "zawstydzające wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego na temat uchodźców i oburzające wypowiedzi ministra Błaszczaka i innych polityków PiS stały się normą". - Różni bandyci, rasiści, poczuli się ośmieleni, poczuli, że już wolno, że już można, że teraz mogą sobie pozwolić na to, żeby poniżać, żeby obrażać i żeby bić. To świetnie widać w statystykach - zwrócił uwagę Adrian Zandberg.

- Politycy mają olbrzymią moc, jeżeli chodzi konsekwencje swoich słów, o to co mówią przy użyciu mediów, a mówią do setek tysięcy albo milionów ludzi. Jeżeli dopuszczają się wypowiedzi na pograniczu rasizmu, szczują przeciwko ludziom innego wyznania i innego koloru skóry, to ma konsekwencje - powiedział lider Partii Razem. 

Pytany o konsekwencje zachowania polityków, Zandberg przyznał, że obawia się długofalowych skutków.

- Bo dżina nacjonalizmu, dżina rasizmu bardzo trudno zagonić z powrotem do butelki. I to że cześć polskiej klasy politycznej zaczęła się bawić w szczucie i przy okazji kryzysu uchodźczego dopuściła go debaty publicznej wypowiedzi rasistowskie, będzie miało swoje konsekwencje - podkreślił Zandberg.

DOSTĘP PREMIUM