"Jak brazylijska telenowela. Z prac komisji 'carycę' się zapamięta, a nie coś ważnego"

- Z przykrością patrzę na to, że w kraju dzieją się złe rzeczy, a my się emocjonujemy tym, czy poseł Suski się przejęzyczy - mówił w TOK FM Tomasz Siemoniak. Wg posła PO, działania komisji ds. Amber Gold obliczone są wyłącznie na polityczny efekt.

Zdaniem Tomasza Siemoniaka, obrady komisji "to bardziej telewizyjny show" niż merytoryczna praca. Tym bardziej, że w sprawie Amber Gold toczy się proces, prokuratura zebrała mocne dowody.

- Komisje śledcze mają sens, ale tam gdzie zawiodło państwo. A tu trwa proces, postawiono zarzuty - mówił b. minister obrony w "Poranku Radia TOK FM". 

Jak ocenił polityk PO, prace komisji to realizacja politycznych celów rządzących.

W kraju dzieją się bardzo złe rzeczy, jak zamach na organizacje pozarządowe, a my się emocjonujemy tym, czy poseł Suski się przejęzyczy

Gwiazda

Poseł Marek Suski z PiS jest bez wątpienia najbarwniejszą postacią spośród członków komisji. Praktycznie nie ma przesłuchania bez jego przejęzyczeń, pomyłek i nadzwyczaj dociekliwych pytań.

Siemoniak przyznał, że z "mieszanymi uczuciami" oglądał wczoraj, "jak poseł Suski wzdychając pytał Marcina P.: 'czy czuje się pan bezpiecznie?'".

- To raczej brazylijska telenowela niż profesjonalne działanie, z całym szacunkiem dla brazylijskiej kinematografii. Co z tego się zapamięta? 'Carycę' się zapamięta, a nie coś ważnego - ocenił gość TOK FM.

Wspomniana przez Siemoniaka "caryca" to chyba najsłynniejsza wpadka posła-śledczego z PiS, którą zaliczył podczas grudniowego przesłuchania sędziego z Gdańska Ryszarda Milewskiego.

A wszystko zaczęło się niewinnie, poseł Suski dopytywał o osoby, które bywały na trybunie VIP podczas meczów Lechii Gdańsk.

Takiej odpowiedzi Marek Suski się nie spodziewał. Kompromitująca wpadka posła PiS-u

Pani P. odmawia

Po założycielu Amber Gold Marcinie P., komisja śledcza wezwała jego żonę - Katarzynę P. Kobieta odmówiła składania zeznań.

DOSTĘP PREMIUM