"To w istocie słaby człowiek" - prof. Marciniak o "straszakach" min. Błaszczaka

- Ten kto przerzuca odpowiedzialność za agresję na ofiarę, to w istocie słaby człowiek. Próbuje pewną słabość przykrywać ostrymi słowami dyskredytującymi ofiary, po to, by uzyskać jakieś cele - mówiła w TOK FM prof. Ewa Marciniak.

Szef MSWiA, na tak ostrą opinię politolog z UW, zasłużył swoimi wypowiedziami na temat zajść w Radomiu.

Po tym jak w sobotę narodowcy zaatakowali działacza KOD, Mariusz Błaszczak nie ograniczył się do stwierdzenia, że radomska policja popełniła błędy.Przypuścił tez atak na opozycję. "Oni podburzają, dążą do tego, aby doszło do agresji, do awantur na ulicach polskich miast. A teraz oburzają się, że doszło do awantury" - mówił minister.

- Według mnie, ten kto przerzuca odpowiedzialność za agresję na ofiarę tej agresji, to w istocie słaby człowiek. W tym sensie słaby, że próbuje pewną słabość np. psychologiczną czy polityczną,  przykrywać ostrymi słowami dyskredytującymi ofiary. Po to, by uzyskać jakieś cele - komentowała w TOK FM prof. Ewa Marciniak.

"Tłumaczenia Błaszczaka to stek absurdów" - ocenia Marek Borowski

Ekspertka z Uniwersytetu Warszawskiego nie ma wątpliwości, jakie są cele min. Błaszczaka.

On walczy o własną pozycję polityczną i w rządzie. Ma takie dwa straszaki. Walczy strasząc totalną opozycją i uchodźcami

- wyjaśniła profesor w rozmowie z Dorotą Warakomską.

Szef MSWiA nie jest jedynym politykiem z PiS, który wydarzenia z Radomiu wykorzystał do ataku na opozycję. Rzeczniczka PiS Beata Mazurek, przypomnijmy, stwierdziła, że pobicie "to sytuacja, która nie powinna mieć miejsca, ale ich rozumiem".

Pięciu sprawcom ataku na działacza KOD postawiono zarzuty. Po zajściach w Radomiu z pracą pożegnał się m.in. komendant miejski policji.

DOSTĘP PREMIUM