Jaka jest tajemnica sukcesu Mariusza Błaszczaka? Zdradza były spin doktor PiS-u

- Nie jest to wulkan intelektu i poczucia humoru, ale właśnie w tym tkwi źródło jego sukcesu wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości - ocenia poseł Michał Kamiński w Radio TOK FM.

W "A teraz na poważnie" Mikołaj Lizut rozmawiał z Michałem Kamińskim (niegdyś rzecznikiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, dzisiaj posła Unii Europejskich Demokratów) o odrzuceniu przez Sejm wniosku Platformy Obywatelskiej o wotum nieufności wobec szefa MSWiA. Prowadzący audycję chciał m.in. wiedzieć, na czym polega to, że Mariusz Błaszczak cieszy się tak wielkim zaufaniem Jarosława Kaczyńskiego. - Czy argument, który dzisiaj padł podczas debaty, "że jest człowiekiem uległym" jest rzeczywiście taki ważny dla Jarosława Kaczyńskiego? Czy rzeczywiście jego pozycja jest taka, jak opisuje to Kabaret Ucho Prezesa - pyta Mikołaj Lizut. 

Fenomen Mariusza Błaszczaka

Odpowiadając na pytanie, Kamiński przypomniał czasy, w których szef MSWiA był Szefem Kancelarii Premiera:

Pan Mariusz został skierowany do rządu właśnie po to, by być Uchem Prezesa. Miał kontrolować Kazimierza Marcinkiewicza, do którego prezes Kaczyński nie miał do końca zaufania. Jednak powiedzenie, że jest uległy, dlatego robi karierę, byłoby mocnym spłaszczeniem problemu

- podkreśla poseł Michał Kamiński.

Na czym polega, więc fenomen ministra Błaszczaka?

Na bezgranicznej lojalności - ocenia Kamiński. - Trudno jest dowiedzieć się czegoś ciekawego od Mariusza Błaszczaka, nie jest to porywający rozmówca - mówi bez ogródek, dodając: 

Najdelikatniej rzecz ujmując: nie jest to wulkan intelektu i poczucia humoru, ale właśnie w tym tkwi źródło jego sukcesu wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości.

Jego zdaniem Błaszczak nie jest dla Jarosława Kaczyńskiego żadnym politycznym zagrożeniem. 

"Udowadnia, że gra w kabarecie"

Natomiast debatę nad usunięciem ministra Mariusza Błaszczaka ze stanowiska nazwał "kolejnym festiwalem skrajnej obłudy PiS". W ten sposób odniósł się do wystąpienia Beaty Szydło dotyczącego imigrantów. I jak mówi - szefowej rządu - "z jakiś powodów wszystko się kojarzy z imigrantami".

Znowu nie bez kozery, podobnie jak przy debacie o panu Macierewiczu, pani premier poświęciła swoje wystąpienie imigrantom. Zarówno dla jednego, jak i drugiego wniosku sprawa ta nie miała żadnego znaczenia. Nie wiem, czy pani premier nie zdaje sobie sprawy z tego, że swoimi wystąpieniami udowadnia to, że imigranci są dla rządu czystym parawanem politycznym?

- zastanawia się. I kontynuuje: 

Za każdym razem, gdy będziemy im wytykać błędy, oni będą wyciągać sprawę imigrantów. Pani premier udowadnia, że gra w kabarecie, a w nie realnym rządzie. Dzisiaj było to widać z trybuny sejmowej
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM