Schnepf: Ambasador Paul Jones uratował sytuację. Inaczej mielibyśmy jednopartyjny spektakl

- Ambasada amerykańska i osobiście ambasador Paul Jones odegrali niezwykle pozytywną rolę w zapewnieniu pluralizmu podczas wizyty Donalda Trumpa. W przeciwnym wypadku mielibyśmy jednopartyjny spektakl - tak Ryszard Schnepf ocenił brak zaproszeń z Kancelarii Dudy dla opozycji na spotkanie z prezydentem USA.

Opozycja poczuła się dotknięta brakiem zaproszeń na spotkanie z Donaldem Trumpem na placu Krasińskich w Warszawie. Zdaniem Ryszarda Schnepfa, który był gościem w "Poranku Radia TOK FM", ambasador USA uratował sytuację, a jego rola okazała się kluczowa.

- Ambasada amerykańska i osobiście ambasador Paul Jones odegrali niezwykle pozytywną rolę w zapewnieniu pluralizmu podczas wizyty Donalda Trumpa w Polsce. W przeciwnym wypadku mielibyśmy jednopartyjny spektakl. Mam nadzieję, że to się da jakoś czytać - powiedział były ambasador Polski w USA.

W ocenie dyplomaty sytuacja, w której władza nie zaprasza na tak ważną uroczystość nikogo z opozycji, w Ameryce byłaby nie do pomyślenia.   

- Należy przypuszczać, że Kancelaria Prezydenta nie wysłała zaproszeń, ponieważ decyzja kierownictwa państwa była taka, że mają być obecni tylko członkowie partii rządzącej. W związku tym tych zaproszeń dla opozycji by w ogóle nie było. W Ameryce to jest nie do pomyślenia, nawet teraz kiedy to społeczeństwo amerykańskie jest tak podzielone i skonfliktowane. To jednak publiczne debaty, wystąpienia dotyczą wszystkich, a zaproszenia są skierowane do obywateli. Tutaj ambasador wziął na siebie ten ciężar i stał się niechcący osobą zapraszającą - ocenił Ryszard Schnepf.

- Wielkie podziękowania dla ambasadora USA - dodał b. ambasador Polski w USA.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM