"PiS czuje powinowactwo z Trumpem podczas, gdy w USA byłby partią pogardzaną przez Republikanów"

- PiS czuje powinowactwo z Donaldem Trumpem i skupia się na kwestiach drugorzędnych, że prezydent jest nastawiony antyelitarnie, że krytykuje Unię Europejską podczas, gdy ideologicznie zupełnie do siebie nie pasują. Oni są tak naprawdę swoimi wrogami - mówi dr Tomasz Płudowski, amerykanista z Collegium Civitas.

- Gdyby PiS był partia amerykańska, to PiS uważany byłby w USA przez Republikanów, w tym przez Trumpa, za partię socjalistyczną co najmniej, jeśli nie komunistyczną. Niczym bardzie nie pogardzają konserwatyści amerykańscy niż partią socjaldemokratyczną, taką która jest za redystrybucją dochodu, czyli nakładaniem podatków na obywateli, a później rozdawaniem pieniędzy, np. w postaci 500 plus. Oni nawet nie mają urlopów macierzyńskich - zwrócił uwagę ekspert. 

- Amerykanie są konserwatystami fiskalnymi. Uważają, że to jest niemoralne, żeby pastwo było aktywne i zabierało obywatelom pieniądze, a później decydowało, jak te pieniądze wydać - zauważył Tomasz Płudowski.

Amerykanista podkreślił, że trzeba odróżnić aspekt osobisty podczas tej wizyty Donalda Trumpa w Polsce od funkcji jaką pełni. 

- Trump przyjeżdża do Polski jako prezydent USA i trzeba myśleć długoterminowo o sprawach najważniejszych dla naszego bezpieczeństwa, jak obronność, gospodarka i bezpieczeństwo paliwowe. W tym sensie mamy wspólne interesy - zwrócił uwagę gość "Pierwszego śniadania w TOK-u" 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM