"Dyktaturę już mamy" - bp Pieronek o rządach "Bezprawia i Niesprawiedliwości"

- To przełom w prezydenturze pana Dudy - tak bp Tadeusz Pieronek ocenił w TOK FM decyzję prezydenta, ws. ustaw o KRS i SN. Duchowny skrytykował władze polskiego Kościoła, za zbyt późne zabranie głosy ws. zmian w wymiarze sprawiedliwości. Ostrzegł, że mamy już w Polsce dyktaturę.

Biskup Tadeusz Pieronek przyznał w rozmowie z Mikołaje Lizutem, że zapowiedź zawetowania dwóch ustaw była dla niego "pozytywnym zaskoczeniem".

- To niewątpliwie przełom w prezydenturze pana Dudy. Nie bardzo wierzę, że to było ustawione. Wiele rzeczy w polityce się ustawia, ale to był cios dla partii i koalicji rządzącej. Spodziewaliśmy się, z bojaźnią, że te wszystkie zmiany w ustawodawstwie sądowniczym przejdą. I znajdziemy się w innych czasach

Ksiądz biskup mówił, oceniając te zmiany stwierdził, że przeprowadzają je felczerzy, za pomocą siekier.

- Trzeba mieć kompetencje, by pracować w sferze ustaw. Trzeba mieć świadomość,  a jeśli się jej nie ma to tym gorzej, że podstawowym dokumentem jest konstytucja. Łamanie konstytucji jest, w pewnym sensie, zbrodnią przeciwko narodowi. Bo naród tę konstytucję przyjął w referendum.

Mówienie o tym, że wygrane wybory i ponad 30 proc. poparcia w sondażach to wola narodu, okazało się nieprawdą. Bo pokazał się inny suweren, który ma mandat o wiele głębszy, mocniejszy niż rząd . To nie jest mandat ustawowy, tylko naturalny który ma naród.

Czy ucieszyło księdza biskupa opublikowane wczoraj stanowisk przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski ?

- Każdy biskup powołany jest do tego, by dawać świadectwo. Każdy z nas mówi to, co nam sumienie nakazuje. Bardzo cieszę się z głosu abp Stanisława Gądeckiego. Wskazał, że demokracja polega na tym, iż trzeba wsłuchiwać się w obowiązujące prawo i pamiętać o godności człowieka

Ale to trzeba było powiedzieć dwa lata temu, rok temu a nie dopiero teraz. Biskupi  są po to, by określać etyczne zachowania w polityce. A rzeczą nieetyczną jest naruszanie obowiązującego prawa. Ten głos biskupów powinien więc pojawić się już wtedy, kiedy po raz pierwszy została naruszona konstytucja; kiedy nie opublikowano orzeczenia TK. Wtedy ludzie byliby spokojniejsi.

Sądzę że to „przegięcie”, ta przedziwna sympatia dla rozgłośni toruńskiej, jest przyczyną dramatu wewnętrznego w Kościele. Tam odbywa się sąd nad narodem i państwem, dokonywany przez niektórych biskupów i większość obecnego rządu. A miejscem, z którego powinien mówić Kościół jest ambona, a nie radio, które ma wątpliwą reputację wśród katolików.

Ale to chyba dominujący głos polskiego katolicyzmu?

- Nie sądzę. To po prostu partyjny głos. To największe nieszczęście.

Ksiądz biskup ocenił, że słynne wystąpienie sejmowe Jarosława Kaczyńskiego, w którym nazwał opozycję „kanaliami” i oskarżył o zabicie brata, że to „obrzydliwość”.

- Można byłoby jeszcze mocniej powiedzieć... Ale od tego są organa wymiaru sprawiedliwości.. To one powinny działać, bo tego typu oskarżenia o zabójstwo jest przestępstwem, które powinno być ścigane z urzędu. Jeśli tego nie będzie, to mamy obraz partii, którą nazwałbym Bezprawiem i Niesprawiedliwością, a nie Prawem i Sprawiedliwością.

Prezesowi PiS puściły nerwy. "Zabiliście mojego brata. Jesteście kanaliami!">>>

Jak ksiądz biskup rozumie tzw. religię smoleńską? Jest coś takiego?

- Religia łączy z Bogiem, a nie jest armią, która zmierza do rządzenia i korzysta z władzy na wszystkie sposoby.

Ale to jeden z mitów założycielskiej formacji rządzącej. Mam wrażenie, że wielu hierarchów, księży dołącza do tego paradygmatu.

- Niestety tak bywa. Ale cała akcja, by z wielkiej tragedii robić spisek poprzedniego rządu, to mistyfikacja. Że w to jeszcze jakaś grupa wierzy?!

Obecna koalicja chce „wcisnąć” ludziom tę teorię, nie mając żadnych dowodów. Widać przecież, że to się wszystko sypie. Są komisje, podkomisje, nadkomisje, komisje do komisji, ściąga się ludzi z zagranicy... Nic z tego nie wychodzi i nikt się z tego nie spowiada. Nikt nie mówi narodowi: pomyliliśmy się.

Co miesiąc mamy w Warszawie miesięcznice. Rządzący tłumaczą, że to zgromadzenia religijne. Dla miesięcznic znowelizowano ustawę o zgromadzeniach publicznych.

- Ta ustawa dotycząca zgromadzeń publicznych jest atrapą. W demokracji takich ustaw się nie robi. Ta regulacja ma spowodować, że jedni mogą protestować, a inni nie.

Jeśli coś się odbywa w kościele, kiedy mamy modlitwę, to jest to zgromadzenie religijne. Ale potem jest pochód, słyszymy: zwyciężymy, jesteśmy bliżej prawdy.

'Wkrótce w każdy miasteczku będzie musiał być pomnik Lecha Kaczyńskiego. Jak w ZSRR Stalina" - ostrzega biskup>>>

Podziela ksiądz biskup obawy, że zbliżamy się do dyktatury?

- Dyktaturę już mamy. (Kaczyński - red.) mówi, że bez żadnego trybu wchodzi na mównicę, będąc zwykłym posłem i nikt nie wyciąga żadnych konsekwencji. A innych posłów wyklucza się z obrad. Gdzie tu jest równość? A dyktatura polega na tym, że niszczy równość.

Mam wrażenie, że także w tej sprawie hierarchowie nie zabierają głos. A jeśli już zabierają, to stają raczej po stronie władzy.

- W pewnym sensie nie muszą zabierać głosu. Bo to tak jasne, że każdemu rozumnemu człowiekowi to samo przychodzi do głowy...

Powtarzam, że Kościół ma prawo wypowiadać się o etycznym aspekcie działań politycznych. To obowiązek. Ale w ostatnich latach tego nie robi. Ale był przecież bardzo wyraźny głos byłego prymasa  abp Henryka Muszyńskiego. Ale to nie dociera. ja pisze o tym bez przerwy, ale nie dociera.

"To czysto instrumentalne wykorzystywanie religii" - prymas-senior krytycznie o miesięcznicach smoleńskich>>>

Nie jeżdżę na konferencje episkopatu, bo mi szkoda czasu. Ja tego episkopatu w dużym stopniu nie znam, bo to młodzi ludzie. Nie mają doświadczenia wojny czy komunizmu. Moim zdaniem, brak takiego doświadczenia  odbija się w tym, że przyjmują postawę wygodnictwa. Uważają, że przecież ONI za nas walczą. Dziękuję, nie chcę żeby moje zasady wywalczane były przez rząd.

Czy Kościół powinien bić na alarm, gdy nastaje w państwie dyktatura, gdy się łamie konstytucje i depcze demokrację?

- Mieliśmy w historii wiele takich sytuacji. Na przykład po dojściu do władzy Hitlera, byli tacy, którzy zabrali głos. Ale większość milczała. Ze strachu. Trzeba się spytać dlaczego dziś ludzie się boją. Tam groziła śmierć, a tu groziłaby marginalizacja, wyklęcie i tyle.

Dlaczego więc milczą?

- Proszę pytać, tych którzy milczą. Ja jestem wychodzącym tego świata, więc chociażby z tego względu niczego się nie boję.

DOSTĘP PREMIUM