"Opozycji byłoby milej, gdyby wiedziała, że policja ich chroni. To nie była inwigilacja w rozumieniu operacyjnym"

- Organy ścigania tłumaczą, że chciały chronić. Kłopot w tym, że osoby chronione o tym nie wiedziały - mówił dr Piotr Kładoczny. Wg prawnika z HFPC, w przypadku opublikowanych nagrań dotyczących m.in. Ryszarda Petru nie można mówić o "inwigilacji w rozumieniu operacyjnym".

Informację o tym, że policjanci śledzili lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru i działaczy stowarzyszenia Obywatele RP, podała "Gazeta Wyborcza". Do inwigilacji miało dojść 21 lipca, kiedy przed Sejmem trwał protest przeciwko upolitycznieniu sądów.

- Policja ma nie tylko ścigać przestępców, ale też zabezpieczać przed dokonaniem przestępstwa. Organy policji powołują się na to, że chciały chronić przed niepożądanymi zdarzeniami osoby, które uważały za zagrożone. Kłopot, że te osoby nie wiedziały o działaniach policji. Nie czułyby się inwigilowane, gdyby wiedziały że taką „ochronę” mają - komentował w TOK FM dr Piotr Kładoczny.

"Państwo policyjne"

Nowoczesna domaga się wyjaśnień od premier Beaty Szydło, zapowiada także złożenie zawiadomienia do prokuratury.

- Taka organizacja jak Obywatele RP też pewnie jest zdziwiona, że zajęła się nią policja w celu ochrony. Wolałbym, żeby osoby którym chciano zapewnić bezpieczeństwo wiedziały o tym, byłoby im milej. Ujawnienie informacji o tym, że ktoś za nimi "chodził" może doprowadzić do efektu mrożącego, ograniczenia w ich działaniach - uważa dr Kładoczny z Helsińskiej Fundacja Praw Człowieka.

DOSTĘP PREMIUM