Bodnar o pisowskiej reformie sądownictwa: To jest czerwona linia, której nie można przekraczać

- To jest ta czerwona linia, która w żadnym demokratycznym państwie nie może być przekraczana. Nie można na podstawie ustawy zmieniać składu Sądu Najwyższego i skracać kadencji urzędującego I prezesa SN. To samo dotyczy KRS - mówi Adam Bodnar. RPO podkreśla, że to fundamenty państwa i dlatego osobiście zaangażował się w ten spór.

Gość "Poranka w Radiu TOK FM" dr Adam Bodnar, przyznaje, że wymiar sprawiedliwości w Polsce wymaga reformy. Ale stawia też pytanie - jak sam mówi - niepopularne: czy my w ogóle potrzebujemy nowej ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sadzie Najwyższym?

- Jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie rozmawiał poważnie na temat reformy Sądu Najwyższego. Ustawa pojawiła się nagle i zaskoczyła opinię publiczną. Byliśmy bardzo intensywnie przekonywani przez ministra Ziobrę, jak ona jest potrzebna - przypomina Bodnar. - Jeżeli nawet prezydent przygotuje ustawę, która nie będzie odpowiadała oczekiwaniom partii rządzącej i dojdzie do swoistego klinczu, to moim zdaniem, z punktu widzenia funkcjonowania państwa, nic się nie stanie i SN będzie dalej działał - mówi rzecznik praw obywatelskich.

Wymiar sprawiedliwości wymaga reformy, ale...

Bodnar zwraca uwagę, że zamiast zmieniać ustawy, warto zastanawiać się nad istotą reformy wymiaru sprawiedliwości, w tym nad takim sprawami, jak: większa jawność postępowań dyscyplinarnych, wprowadzeniem instytucji sędziów pokoju, zmianą w przyszłości wyboru członków KRS, ale tak, żeby to sędziowie wybierali, a nie politycy, ograniczeniem liczby spraw, przewlekłością postępowań, itd.  

Ale przy reformowaniu systemu nie można przekraczać czerwonej linii, która - jak podkreśla Adam Bodnar - jest podstawą każdego demokratycznego państwa.

Nie można na podstawie ustawy zmieniać składu Sądu Najwyższego i skracać kadencji urzędującego I prezesa SN. To samo dotyczy członków KRS, którzy także są wybierani na kadencję, która cały czas trwa, jeszcze postały dwa lata na jej zakończenie

- przypomina RPO.

- Mieliśmy wyrok TK, który stwierdził, że są wątpliwości dotyczące tego w jaki sposób są powoływani członkowie KRS. Nawet jeżeli byśmy poważnie ten wyrok traktowali, odkładając na bok udział sędziów dublerów w składzie, to nawet tego typu rozstrzygnięcie nie powinno powodować zakończenia kadencji z momentem wejścia w życie ustawy, tylko powinno się pozwolić na dokończenie kadencji i dopiero na przyszłość stworzyć nowe reguły wyboru sędziów do KRS. To fundamenty prawa - mówi Adam Bodnar.

Z trzech przegłosowanych przez PiS ustaw dotyczących wymiaru sprawiedliwości, prezydent zawetował dwie: o KRS i o SN.  

Co PiS chciało zmienić w funkcjonowaniu KRS?

Ustawa o KRS przewidywała między innymi powstanie w Radzie dwóch izb oraz wygaszenie kadencji jej piętnastu członków-sędziów. Ich następców wybrałby Sejm, a nie jak dziś - środowiska sędziowskie.

Opozycja przekonywała, że ustawa jest dla PiS pretekstem do obsadzenia KRS-u swoimi ludźmi. Przedstawiciele Krajowej Rady Sądownictwa oraz stowarzyszeń sędziowskich alarmowali, że ustawa uzależni prezesów sądów od ministra sprawiedliwości oraz da mu możliwość swobodnego nakładania na nich kar finansowych.

Zawłaszczenie SN

Ustawa o Sądzie Najwyższym zmieniała strukturę sądu, wprowadzając m.in. Izbę Dyscyplinarną ze specjalnymi uprawnieniami. Ustawa przewidywała przeniesienie w stan spoczynku wszystkich sędziów Sądu Najwyższego i zmianę w sposobie wyboru I prezesa. Dalej orzekać mogliby tylko sędziowie wskazani przez prezydenta na wniosek ministra sprawiedliwości i KRS.

Ustawa o ustroju sądów będzie podpisana

Andrzej Duda podpisał trzecią z kontrowersyjnych ustaw: ustawę o ustroju sądów powszechnych.

Zmiany zaproponowane przez PiS znacząco wzmacniają pozycję ministra sprawiedliwości. 

Dziś prezesów w apelacjach i okręgach wskazuje minister sprawiedliwości za zgodą zgromadzeń ogólnych, czyli innych sędziów. Po zmianach, minister będzie dodatkowo typował także prezesów i wiceprezesów w sądach najniższego szczebla - rejonowych. I będzie miał przy tym dużo większą swobodę niż teraz. Swój wybór będzie przedstawiał pozostałym sędziom już post factum.

Ministrowi będzie też łatwiej odwołać urzędujących prezesów i wiceprezesów. 

DOSTĘP PREMIUM