"Mamy nadzieję, że min. Zalewska zwróci nam te 70 mln zł" - droga "bezkosztowa" reforma edukacji

- Dostaliśmy od rządu 3 mln złotych. Dokładamy do tego 70 milionów. Te pieniądze idą przede wszystkim na zmianę wyposażenia pracowni szkolnych - mówiła w TOK FM Hanna Gronkiewicz-Waltz. Władze Warszawy będą chciały od rządu zwrotu kosztów remontów w szkołach.

Remonty są konieczne, bo zaczynająca się we wrześniu reforma wywróciła system edukacji do góry nogami. M.in. wraca ośmioklasowa szkoła podstawowa.

Jak wyliczyły władze Warszawy, w stolicy remonty będą kosztować co najmniej 70 mln zł. - To jest naprawdę duży ubytek w naszym budżecie. Te pieniądze idą przede wszystkim na zmianę wyposażenia pracowni, bo inne są potrzeby uczniów ośmioklasowych szkół podstawowych, a inne licealistów. Będzie to kosztowało lekko licząc 70 milionów. Mam nadzieję, że min. Zalewska, jak przedstawimy rachunki, to te pieniądze nam zwróci - mówiła w "Poranku Radia TOK FM" prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Na niezbędne remonty władze dostały od rządu trzy miliony złotych. - Rzeczywiście reforma edukacji jest "bezkosztowa" dla budżetu państwa - podsumowała prezydent Warszawy.

To min. Anna Zalewska zapewniała, że firmowana przez nią reforma będzie "bezkosztowa".

Nie tylko warszawski samorząd musi wyłożyć z budżetu miliony, by wszystko w szkołach działało jak trzeba.

Władze Poznania wyliczyły, że remonty mogą kosztować ok.  20 mln złotych.Wiosną władze Lublina mówiły o 1,2 mln złotych, a Katowic o 1,5 mln złotych. Pieniądze potrzebne są nie tylko na remonty klas. Samorządu muszą też m.in. remontować szkolne toalety, by dostosować sanitariaty do potrzeb najmniejszych dzieci.

DOSTĘP PREMIUM