"Bubel prawny. Niedopuszczalne, by minister mógł politycznie rozgrywać emerytury"

- Prawo powinno być obiektywne, bez możliwości politycznej interpretacji. A ust. dezubekizacyjna daje politycznemu ministrowi polityczną możliwość rozgrywania sprawy emerytur - ocenił w TOK FM gen. Stanisław Koziej.

- To bardzo słaba ustawa, wręcz bubel prawny - tak ustawę dezubekizacyjną ocenił w TOK FM  gen. prof. Stanisław Koziej.

Ustawa oznacza niższe emerytury i renty dla około 50 tys. osób, które pracowały w służbach podległych MSW.

Jak ostrzega gen. Koziej, rządzący szykują ciąg dalszy zmian, czyli ustawę, która dotyczyć będzie osób pracujących w służbach podległych MON.

- Mam nadzieję, że może przy przyjmowaniu nowych regulacji zostaną wyciągnięte wnioski z obowiązującej już ustawy. Moim zdaniem systemowym wręcz błędem, czymś niewyobrażalnym jest to, że ustawa daje uprawnienia administracji - czyli ministrowi spraw wewnętrznych - by wedle własnej oceny mógł decydować, czy człowiek zasługuje na emeryturę czy nie - mówił w "Poranku Radia TOK FM" były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Minister może wszystko

Zdaniem szefa MSWiA przyjęcie przepisów dezubekizacyjnych to "akt sprawiedliwości społecznej".

- Sprawiedliwość, bo to on będzie decydował "sprawiedliwie", czy konkretna osoba ma dostać emeryturę czy nie. To niedopuszczalne, bo to daje politycznemu ministrowi polityczną możliwość rozgrywania tej sprawy. A prawo powinno być obiektywne, bez możliwości politycznej interpretacji - uważa gen. Stanisław Koziej.

Kto dobrze służył państwu?

Przygotowane przez PiS przepisy dotyczą osób związanych ze służbami podległymi MSWiA, którzy choć jeden dzień przepracowali w strukturach SB lub MSW w okresie PRL. Niższe świadczenia będą pobierać od d 1 października.

Przepisy dotyczą także osób, które zostały pozytywnie zweryfikowane po 1989 roku i pracowały w służbach demokratycznej Polski. To np. pani Anna, która karierę zawodową skończyła w Centralnym Biurze Śledczym

- Ugięły się pode mną nogi. Chyba czas na stryczek. Nie zasłużyłam na to. Jechałam do pracy o godzinie 5.06, jak wracałam nierzadko była 23. 21 lat przepracowałam w policji, były odznaczenia, artykuły w gazetach, podziękowania itp. Byłam na każde skinienie, każde zawołanie, ale nikomu krzywdy nie zrobiłam - mówiła w rozmowie z reporterką Radia TOK FM.

Zgodnie z przepisami niższą emeryturę może dostać 95-letni lekarz, który walczył w Powstaniu Warszawskim, a w czasach PRL pracował w przychodni MSW.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM