"Teraz żołnierze i policjanci służą z myślą, że ktoś odbierze im emeryturę za czasy rządów PiS"

Państwo musi być rzetelne wobec tych, którzy jemu służą. Nawet komuniści w 1947, kiedy weryfikowali przedwojennych policjantów, sprawdzali każdy przypadek indywidualnie. Tak Tomasz Siemoniak w Radiu TOK FM odpierał zarzut PiS, że PO broni ubeków.

Dominika Wielowieyska w "Poranku w Radiu TOK FM" zapytała gościa, co odpowie PiS, który zarzuca Platformie Obywatelskiej, że ta krytykując ustawę dezubekizacyjną, broni oprawców z PRL.

- Jedną rzecz trzeba powiedzieć, bo jestem to winien emerytowanym policjantom, z którymi rozmawiałem. Prosili mnie bardzo, żeby nigdy nie używać określenia ustawa dezubekizacyjna, bo to jest wyjątkowo krzywdzące i niesprawiedliwe. Ono dotyczy bardzo różnych kategorii osób - oczywiście obejmuje też byłych pracowników Służby Bezpieczeństwa - ale także te osoby, które pracowały w szkołach, na stanowiska technicznych, jak np. telefonistki. Dlatego, nie wolno wobec tych ludzi stosować odpowiedzialności zbiorowej - podkreślił Tomasz Siemoniak.

Zobacz też: "Ugięły się pode mną nogi. Chyba czas na stryczek". Była policjantka po decyzji Błaszczaka

- Jeżeli na początku lat 90. zostali oni pozytywnie zweryfikowani i zatrudnieni w różnych instytucjach, nie można odbierać im emerytury. Wrzucanie tych ludzi do jednego worka jest absolutnie niemoralne - powiedział były minister obrony narodowej.

Jednocześnie Siemoniak przyznał, że każdy przypadek, co do którego są wątpliwości czy podejrzenie, że świadczenie zostało przyznane niesprawiedliwie, jest do sprawdzenia, wyjaśnienia i ewentualnego wyciągnięcia konsekwencji.

Natomiast PiS wrzucił 50 tysięcy ludzi do jednego worka nazywając ich ubekami i podważając dziesiątki lat ich służby dla wolnej Polski. Jak czują się dziś żołnierze i policjanci służący z myślą, że może ktoś kiedyś uzna, że służba w czasach PiS też wymaga obniżenia emerytury, bo działy się złe rzeczy. Nie możne tak być. Państwo musi być rzetelne wobec tych, którzy jemu służą. Nawet komuniści w 1947, kiedy weryfikowali przedwojennych policjantów sprawdzali każdy przypadek indywidualnie. I tak powinno działać państwo

- powiedział na zakończenie audycji Tomasz Siemoniak.

RPO: ustawa stosuje odpowiedzialność zbiorową

W listach, jakie trafiają do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, ludzie skarżą się na niesprawiedliwe traktowanie, bo zostali objęci odpowiedzialnością zbiorową. RPO wskazuje, że ustawa ignoruje osobiste losy, to, co ludzie rzeczywiście robili, a także ich zasługi.

Jedynym kryterium jest to, że jeżeli ktoś pracował w jednostkach podległych resortowi spraw wewnętrznych przed 1990 r., to jego świadczenie zostaje automatycznie obniżone.

O co chodzi w ustawach dezubekizacyjnych

W sprawie chodzi o tzw. drugą ustawę dezubekizacyjną z 16 grudnia 2016 r. Jak przypomina RPO, wprowadza ona następującą zasadę:

  • Każdy funkcjonariusz, który choć przez jeden dzień służył w formacjach uznanych za „wspierające totalitarne państwo” będzie miał obcięte świadczenie. To samo dotyczy rodzin otrzymujących renty po zmarłych i poległych funkcjonariuszach, nawet jeśli polegli w służbie III RP.
  • Niezależnie od tego, co robił funkcjonariusz, jakie są jego zasługi dla państwa polskiego po 1990 r., może dostać świadczenie od min. 1000 zł do ok. 2000 zł  (czyli średniej krajowej emerytury z systemu powszechnego).

To kolejna ustawa, pierwsza, z 23 stycznia 2009 r., zmieniła system świadczeń emerytalnych tak, że funkcjonariuszom organów bezpieczeństwa PRL przeliczono okres służby tak, jakby był to okres bezskładkowy w systemie powszechnym (wskaźnik emerytalny został obniżony do 0,7 proc. podstawy wymiaru świadczenia za każdy rok pełnienia służby przed 1990 rokiem).

Za służbę w wolnej Polsce funkcjonariusze ci byli traktowani jednakowo z osobami przyjętymi po 1990 roku (2,6 proc. podstawy wymiaru świadczenia za każdy rok służby).

Lis: Grzechem Piotrowicza nie jest przeszłość, tylko to, że łże w koszmarny sposób

DOSTĘP PREMIUM