"Japończycy chcą ukarania reżimu Kima. Nie wykluczam uderzenia prewencyjnego"

- Myślę, że wszyscy na salonach w USA, Japonii i Korei Południowej główkują teraz, co można zrobić. Miejmy nadzieje, że będą rozwiązania dyplomatyczne, choć to będzie bardzo trudne - komentował w TOK FM prof. Bogdan Góralczyk.

W niedzielę Korea Północna przeprowadziła szóstą już próbę jądrową. Według Pjongjangu, tym razem testowano ładunek wodorowy nowego typu, którego siła rażenia jest znacznie większa od dotychczasowych.  W tym roku KRLD przeprowadziła też dwa udane testy rakiet balistycznych, które miałyby zagrażać kontynentalnej części Stanów Zjednoczonych.

"Denuklaryzacja? To tylko zaklęcia"

- Myślę, że wszyscy na salonach w Stanach Zjednoczonych, Japonii i Korei Południowej główkują teraz, co można zrobić. Nie wykluczam uderzenia prewencyjnego w rakietę balistyczną, która będzie leciała. Miejmy nadzieje, że będą rozwiązania dyplomatyczne, choć po takiej sekwencji wydarzeń, będzie to bardzo trudne - komentował w TOK FM prof. Bogdan Góralczyk, politolog, dyrektor Centrum Europejskiego UW.

Zaznaczył, że nie ma szans na powrót do dialogu sześciostronnego w Pekinie, który Chiny prowadziły przez kilka lat. Na szczycie BRICS Xi Jinping i Putin wspólnie wydali oświadczenie, że chcą denukleryzacji półwyspu koreańskiego. - Ale w tej chwili to są tylko zaklęcia. Jak to zrobić? Nikt nie wie - ocenił profesor.

"To nad Japonią przelatują pociski"

Ekspert zwrócił uwagę, że w konflikcie koreańskim pojawił się nowy gracz, "który do tej pory był w cieniu". To Japonia.

- Trzeba pamiętać że to kraj, który jest w wojskowym sojuszu ze Stanami. Wydawało się, że Donald Trump to osłabi, ale premier Japonii okazał się wytrawnym politykiem i był w stanie scementować ich współpracę. Shinizo Abe jako jedyny przywódcą tego formatu spotkał się z Donaldem Trumpem, gdy ten był kandydatem na urząd prezydenta. A po wyborach był pierwszym premierem, który pojechał z prezydentem Trumpem grać w golfa.

Prof. Góralczyk przekonywał, że warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną ważną zmianę, która zachodzi w Japonii.

- Japońska opinia publiczna jest w tej chwili za tym, żeby ukarać, nawet militarnie, reżim północnokoreański. Rok czy dwa lata temu to było zupełnie nie do pomyślenia. Oczywiście to Korea Południowa jest najbardziej narażona, przedmieścia Seulu są 30 kilometrów od granicy z Koreą Północną, ale to nad Japonią przelatują pociski balistyczne.

Wystrzelony przed tygodniem północnokoreański pocisk, przypomnijmy, nim rozpadł się i wpadł do Pacyfiku, przeleciała nad japońską wyspą Hokkaido.

Chiny tracą kontrolę

- Kim Dzong Un wyraźnie się zerwał z chińskiego postronka i gra Chinom na nosie. Mamy tego wiele przykładów. Niedzielny wybuch ładunku, tym razem nie nuklearnego, tylko termojądrowego - czyli ładunku nowej generacji, zdarzył się w momencie, kiedy Chiny są gospodarzem spotkania państw BRICS. Kiedy Chiny celebrują, Kim robi im taki prezent - mówił w rozmowie z Radiem TOK FM dyrektor Centrum Europejskiego UW.

Jak przypomniał politolog, właściwie od początku istnienia Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, Pekin trzymał ten reżim Kimów na postronku. Podporządkował go sobie ekonomicznie, ale również politycznie, a czasem i ideologicznie.

Kim Dzong Un jest pierwszym członkiem dynastii, który od objęcia władzy - w grudniu  2011 roku -  w Chinach nie był i nie zamierza się tam wybierać.

A Rosja?

Jednak, jak podkreślił prof. Góralczyk, w obecnej sytuacji nie można ignorować  znaczenia graniczącej z komunistyczną Koreą Rosji.

- O ile wiemy, w Korei Płn. jest coraz więcej rosyjskiego sprzętu wojskowego. Być może gdyby Rosja przyłączyła się do sankcji, mogłoby to oznaczać mniejszy dopływ sprzętu wojskowego. Gdyby sankcje nałożone przez ONZ  były skuteczne, gdyby nie było luk i możliwości przejścia przez granicę, ten reżimy by upadł. Ale czy tak będzie świat dowodzi? Niestety niekoniecznie.

DOSTĘP PREMIUM