Jedna szkoła w dwóch dzielnicach. Nauczyciele muszą kursować między budynkami, część się zwolniła

- Uczniowie przychodzą tu do szkoły i zamiast iść do szatni, idą do autobusu. Jadą do gimnazjum, wysiadają na pętli... - wylicza dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 7 w Szczecinie. - Reforma - komentuje i rozkłada ręce.

Szkoła Podstawowa w Szczecinie ma swój autobus, który wozi uczniów między budynkami. Podstawówka nr 7 wchłonęła gimnazjum nr 34, nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że budynki są oddalone od siebie o 2 km i mieszczą się w dwóch różnych dzielnicach miasta.

- Reforma - rozkłada ręce - dyrektorka Teresa Kalina. - Przychodzą tu do szkoły i zamiast iść do szatni, idą do autobusu. Jadą do gimnazjum, wysiadają na pętli, tam jest pani "przeprowadzaczka". Popołudniu, zależnie od godziny zakończenia lekcji, znów czeka na nie autobus - wyjaśnia dyrektorka. Uczniowie, którzy jadą na zajęcia do drugiego budynku, mają tam lekcje cały dzień. Nauczyciele już muszą kursować między budynkami, część z tego powodu się zwolniła

"Reforma edukacji idzie świetnie"

Jak zdradził odpowiedzialny za oświatę wiceprezydent Szczecina Krzysztof Soska dostosowanie szkół do reformy w mieście pochłonęło już 16 mln złotych. Władze Łodzi czy Warszawy już zapowiedziały, że będą od Ministerstwa Edukacji Narodowej żądać zwrotu kosztów poniesionych w związku z reformą. W Szczecinie takich pomysłów nie ma.

Szefowa ministerstwa edukacji narodowej Anna Zalewska wczoraj uczestniczyła w rozpoczęciu roku, a dziś od rana pojawia się w kolejnych mediach. Zapewnia, że wywołująca kontrowersje reforma edukacji idzie świetnie - jednak nie wszyscy się z tym zgadzają, a wg. niektórych sytuacja w rzeczywistości wygląda inaczej, niż przedstawia to Zalewska. 

DOSTĘP PREMIUM