''Ty uchodźco'' - tak przezywają się dzieci na szkolnych korytarzach. ''Przyzwolenie idzie z góry''

Coraz częściej w szkołach dzieci, które nie mówią dobrze po polsku, są innej wiary czy mają inny kolor skóry słyszą od rówieśników "Ty uchodźco". Sygnały o tym trafiają do organizacji pozarządowych.

Aleksandra Chrzanowska ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej (SIP) na co dzień pomaga rodzinom cudzoziemców, w dużej mierze z Czeczenii. W ostatnim czasie dość często słyszy od rodziców, że dzieci są w szkole złośliwie wyzywane od „uchodźców”.

– Myślę, że dzieci powtarzają to, co słyszą wokół: od rodziców, nauczycieli, z mediów, w tym z mediów społecznościowych czy od znajomych. Słyszą m.in., że uchodźcy to zagrożenie i zło, nie weryfikują tego. I uznają, że skoro uchodźca to ktoś zły, to to słowo może być obelgą dla kolegi czy koleżanki 

- mówi nasza rozmówczyni.

Rodzice-cudzoziemcy boją się o dzieci

Zwraca uwagę na coś jeszcze – w tej chwili problem dotyczy m.in. tych szkół, które od lat są szkołami wielokulturowymi i potrafiły sobie wcześniej z tym radzić. – Są takie miejsca, w których dzieci cudzoziemskie czuły się do tej pory jak u siebie, ale przestały się tak czuć – mówi Chrzanowska. Podobne doświadczenia ma Anna Dąbrowska ze Stowarzyszenia Homo Faber. – Rzeczywiście, są sytuacje, że słowo „uchodźca” staje się obelgą – przyznaje.

Olga Hilik ze stowarzyszenia podkreśla, że coraz częściej rodzice-cudzoziemcy mówią wprost, że boją się o swoje dzieci. Mają obawy przed puszczaniem ich na przykład na boisko czy do szkoły, ale też nie chcą, by samodzielnie podróżowały komunikacją miejską.

– Coraz więcej mówi się o różnych napaściach, pobiciach, atakach na tle narodowościowym i rasistowskim i trudno się dziwić, że ludzie zaczynają się bać

– mówi Hilik. Jak dodają nasze rozmówczynie, widać i słychać też pewne „przyzwolenie” z góry. – Na niechęć wobec uchodźców zasadniczy wpływ ma to, co mówią przedstawiciele władzy, co mówią media, w jaki sposób jest to przekazywane na FB czy innych tego typu portalach – mówi A. Chrzanowska.


Młodzież o uchodźcach wie niewiele

Z badań, które po raz pierwszy przeprowadził rzecznik praw obywatelskich wyszło, że młodzież jest negatywnie nastawiona do przyjmowania uchodźców.  Autorzy raportu, socjolog i politolog dr Łukasz Jurczyszyn oraz Andrzej Stefański z biura RPO podkreślają, że zaskoczyła ich otwartość młodzieży, która chciała o trudnych tematach rozmawiać. Na debatach z uczniami 16 szkół w Polsce w ogóle nie było nauczycieli – była jedynie młodzież i dwaj autorzy badań. Jednym z tematów byli właśnie uchodźcy – co prawda temat debaty oxfordzkiej mogły wybrać same szkoły/ nauczyciele, ale aż w 14 z 16 szkół – wybrano właśnie migracje i kryzys uchodźczy.

Jak mówi Andrzej Stefański, w trakcie debaty młodzież dzieliła się na grupy i miała za zadanie dyskutować na argumenty za/ przeciw przyjęciu uchodźców. – Zdarzały się sytuacje, że uczniowie, którzy początkowo byli przeciw, w trakcie debaty zmieniali zdanie i przechodzili na przeciwną stronę – mówi A.Stefański. Autorzy raportu zwracają też uwagę, że młodzież sprzeciwia się głównie temu, by Polska fundowała uchodźcom tak zwany wikt i opierunek. Ten wątek przewijał się w wielu wypowiedziach.

Jak reagować, gdy w szkole pojawia się spór między uczniami np. na tle narodowościowym? Jak mówi Edyta Borysiak, nauczycielka i mediator ze Szczecina, zwyciężczyni ogólnopolskiego konkursu „Nauczyciel – mediator” im. Joanny Kubiak, ważne są rozmowy z uczniami.

– Najważniejsza jest komunikacja, to podstawa. Traktowanie człowieka podmiotowo, szanowanie jego praw i uczenie prawidłowej komunikacji. Można zapytać, jak sobie wyobrażasz, jak czuje się ta osoba, do której Ty zwróciłeś się w taki sposób? A jeszcze lepiej, by pokrzywdzony i osoba, która krzywdzi, spotkali się i powiedzieli sobie: „Ja czuję się źle z tym, co o mnie wypisujesz w Internecie czy z tym, jak mnie nazywasz”. W ten sposób wchodzimy w mediacje, korzystamy z tak zwanej sprawiedliwości naprawczej – mówi pani pedagog.

– Trzeba uczyć dzieciaki rozmów o trudnych tematach. By pamiętały o komunikacie „ja” – by nie mówić do kogoś „Ty nie masz racji”, tylko „Ja się z tobą nie zgadzam”, a jeszcze lepiej „Ja mam inne zdanie”. Każdy ma do tego prawo, a więc znów wracamy do prawidłowej komunikacji – dodaje Edyta Borysiak.

DOSTĘP PREMIUM